Liturgia uczyniła nas w ostatnim tygodniu uczestnikami pierwszego w dziejach Kościoła soboru – tzw. Soboru Jerozolimskiego (zob. Dz 15). „Apostołowie i starsi” zebrali się na nim, by rozważyć, na jakich warunkach mogą być przyjmowani do Kościoła „bracia pochodzący z pogaństwa” (nie-Żydzi). Czy mają się poddać obrzezaniu? Czy obowiązuje ich Prawo Mojżeszowe? Całe? W części? Jeśli tak – to w jakiej?
Owocem Soboru był tzw. Dekret Apostołów (Dz 15, 22-29) przesłany do Antiochii (najważniejszego centrum misji wśród Greków). Mieli go przekazać tamtejszemu Kościołowi (reprezentujący go na Soborze) Barnaba i Paweł. Wraz z nimi Apostołowie postanowili jednak wysłać jeszcze dwóch braci: „Judę, zwanego Barsabas, i Sylasa”, których misję określili następująco: „[Oni] powtórzą wam ustnie to samo” (Dz 15, 27). Tu właśnie pojawia się pytanie: po co? Czy Dekret nie wystarczy? Czy potrzebuje on dodatkowej ustnej interpretacji? Wyjaśnień?
Sam w sobie jest przecież precyzyjny. Nie jest też skomplikowany i obszerny. Raczej zredukowany do trzech zasad określających niezbędne zdaniem Apostołów minimum (tzw. klauzule Jakubowe). Nie wystarczy go po prostu przeczytać i wprowadzić w życie?
A jednak! Nie wystarczy. Kościołem nie zarządza się dekretami, zwłaszcza tam, gdzie idzie o przekaz wiary. Wiary nie przekazuje się urzędowymi pismami. Wiarę przekazuje się od osoby do osoby – z ust do ust.
Precyzyjna lektura 15. rozdziału Dziejów to pokazuje: „Apostołowie i starsi wraz z całym Kościołem postanowili wybrać ludzi przodujących wśród braci: Judę, zwanego Barsabas, i Sylasa, i wysłać do Antiochii… Posłali przez nich pismo tej treści” (w. 22n).
Jak widać, Apostołowie nie piszą wpierw Dekretu, by potem rozglądnąć się za odpowiednimi „listonoszami”. Przeciwnie. Najpierw szukają braci, którym można powierzyć misję do Antiochii. Troszczą się o to, by byli oni „przodujący”, a nie o to, by Dekret został nienagannie opracowany…
Najwyraźniej przekaz prawdy odkrytej w Duchu Świętym na Soborze Apostołowie zawierzają nie pergaminowi, lecz osobom: Judzie i Sylasowi.
To zasada nie tylko Dziejów Apostolskich – to zasada całych dziejów zbawienia: wiara przekazywana jest przez ludzi. Ojcem naszej wiary jest Abraham – nic nam nie wiadomo o tym, by zostawił na piśmie cokolwiek ze swoich przekonań. „Potomkiem” obiecanym Abrahamowi jest dla nas – chrześcijan – Jezus Chrystus. To w Nim – jak wierzymy – dokonuje się pełnia Objawienia. Umiał pisać (zob. J 8, 6 i 8). Nie zostawił po sobie żadnego pisma. Zostawił Wspólnotę – Kościół. A w niej: Apostołów. Im zawierzył przekaz swojego Słowa. Im dziś zawierza przekaz swojego Słowa – spisanego pod natchnieniem Ducha Świętego – w Księgach Pisma.
Myślę o tym, jak łatwo jest porzucić taką dyscyplinę/logikę przekazu wiary. Przykładowo: łatwiej jest komuś dać do przeczytania (i wykucia na pamięć) katechizm niż wprowadzić go do konkretnej, żywej i dynamicznej wspólnoty wiary. Stosunkowo łatwo jest napisać nawet najlepszy i najbardziej ambitny program duszpasterski; wprowadzić go w życie mogą jednak wyłącznie ludzie uformowani w jego duchu (Duchu!). ©
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.







