Postępy dziwności

Ledwo skończyła się awantura o popieranie Duńczyka, a już zaczęła się bitwa o odznaczenia. Dokładniej: o ordery, jakie prezydent przyznał i wręczył grupie pracowników Instytutu Pamięci Narodowej. Uczestnicy już się okopali na przewidzianych z góry pozycjach, wiele wskazuje, że będzie to bitwa krwawa i długotrwała. Nikt nie liczy na jej sensowne rozstrzygnięcie.
Czyta się kilka minut

Prezydent ma niepodważalne prawo do własnej polityki odznaczeniowej, dlatego kontestowanie jego decyzji jest przedsięwzięciem skazanym na porażkę. Ale także: przeciwnicy prezydenta mają równie oczywiste prawo do krytyki jego postępowania - i nie powinno to nikogo dziwić, a tym bardziej wprowadzać w stan wzburzenia.

Prezydent ma prawo odznaczyć grupę pracowników IPN. Ciekawe, czy myśli o mającym podobną oprawę medialną odznaczeniu najbardziej zasłużonych naukowców z Polskiej Akademii Nauk, z Polskiej Akademii Umiejętności, z Uniwersytetu Warszawskiego...

Albo inaczej: prezydent ma prawo odznaczyć prezesa Instytutu Pamięci Narodowej, swego politycznego sojusznika. Wyznam szczerze, że byłbym bardziej przekonany, gdyby Lech Kaczyński odznaczył Janusza Kurtykę osobno, bez świty podwładnych, jako wybitnego mediewistę. (Gdyby ktoś był ciekaw, skąd to nagłe uznanie dla książek Kurtyki, to dodam, iż powtarzam zdanie prof. Andrzeja Romanowskiego, który IPN-u nie lubi, bardzo jednak wspomniane książki ceni.)

Solidaryzując się z Lechem Wałęsą i protestując przeciw zdaniu, jakie wygłosił o nim Lech Kaczyński, Ewa Milewicz odesłała przyznany jej niedawno Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski. Można dyskutować bez końca o skuteczności tego gestu, nie sposób jednak odmówić wybitnej publicystce prawa do tego, co zrobiła. Nie zniechęciło to Piotra Gursztyna do napisania pełnego troski o Polskę komentarza i przeprowadzenia rozmowy z prof. Pawłem Śpiewakiem (oba teksty w "Dzienniku" z 9 kwietnia). Jak łatwo przewidzieć, obaj rozmówcy doszli do wniosku, że wszystkiemu jest winna "Gazeta Wyborcza". Doprawdy, byłbym niemile zaskoczony inną konkluzją.

Jeśli ktoś oczekuje wyraźnej puenty, to spotka go rozczarowanie. Chciałem tylko powiedzieć, że z każdą kolejną bitwą spodziewam się mniej od jej uczestników i czuję się dziwniej. Cóż robić: będziemy obserwować postępy dziwności.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 16/2009