Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Pippi ma syna

Pippi ma syna

28.09.2010
Czyta się kilka minut
Z książkami dla dzieci jest ten kłopot, że dorośli niemal zawsze przykładają do nich dydaktyczną miarę. Poproście pierwszych z brzegu rodziców o listę tematów niepożądanych w książkach dziecięcych, a ochoczo zapełnią zeszyt drobnym maczkiem.
N

Na palcach policzyć tych, którzy uchylą się od takiego arbitralnego osądu. Cenzorski zapał, jakkolwiek dobrymi chęciami podyktowany, bierze się z przekonania, że kontakt dziecka z książką odbywa się na zasadzie prostego odwzorowania: co przeczyta, to i zgapi. A zatem dorośli sabotują - dajmy na to - "Koszmarnego Karolka" z tą samą determinacją i uporem, z jaką ich pociecha domaga się kupna kolejnego tomu o ulubionym bohaterze.

Czytelnicze wybory dzieci są moim fetyszem i intrygującą zagadką. Jeśli znajduję w nich jakiś wspólny mianownik, to jest nim przekora - podążanie pod prąd przestróg i połajanek rodzicielskich. Dorośli krzywią się na komiks - a on ma się dobrze. Dorosłych brzydzą wampiry - i oto mamy wysyp motywów wampirycznych. Dorośli sarkają na Pottera - rośnie armia potteromaniaków. Najbardziej kochani są niegrzeczni chłopcy, ale i Pippi Pończoszanka ma legion naśladowczyń. Im bardziej upominamy i karmimy morałami, tym więcej niesfornych dzieci w literaturze dziecięcej.

Książkowi rodzice natomiast, w opozycji do "koszmarnych Karolków", stanowili zwykle antytezę dziecka-nicponia. Pisarze umieszczali ich po drugiej stronie pokoleniowej barykady, usypanej z mieszczańskich atrybutów, przewidywalnego ładu i nudnej moralistyki. Ale oto - zmiana!

Mam w ręku dwie spośród pięciu książek o siedmioletnim Tsatsikim, które decyzją szwedzkiego Jury Dziecięcego wybrane zostały Książkami Roku w kategorii 7-9 lat. O pierwszej pisałam już na tych łamach, właśnie ukazał się tom drugi, równie dobry.

Gdyby tendencyjnie wypreparować z obu książek smakowite ustępy, można by uznać, że jest to lektura z wychowawczego punktu widzenia dwuznaczna. Co my tu mamy? Nieokrzesaną matkę-punkówę, gitarzystkę basową, która w pojedynkę wychowuje syna. Tsatsiki jest dzieckiem panieńskim - owocem wakacyjnego romansu z greckim rybakiem. Chłopiec nigdy nie widział ojca. Przez dom przewijają się liczni narzeczeni matki, a dziecko bywa powierzone opiece sublokatora, a nawet czternastolatka z patologicznej rodziny.

"Mamuśka" notorycznie spóźnia się z odprowadzaniem syna do szkoły. W utarczce z dyrektorem grozi, przezywa go, dźga paluchem i żongluje zdjętymi z dyrektorskiego nosa okularami. Na szkolnym boisku wdaje się w bójkę z szóstoklasistą i powala go chwytem karate. Jakby tego było mało, siedmioletni Tsatsiki nosi na głowie irokeza, ufarbowanego na zielono. Kradnie arbuzy z cudzego ogrodu, podejmuje ryzykowne zabawy, łamie zakazy... I tak dalej, i tak dalej. Co rozdział, to epizod, który nasze nawyki wystawia na próbę. Pochopny moralista, nie przeczytawszy, nie powierzyłby tych książek dziecku. A przecież - o paradoksie! - nie są to bynajmniej opowiadania o dysfunkcjach rodzicielskich. Przeciwnie, to najbardziej wzruszający opis matczynej miłości bezwarunkowej, respektującej autonomię i godność dziecka, mającej do zaoferowania dużo więcej niż bezduszną hodowlę czy kapciową rytualną troskę.

Mamuśka jest jakby starszą wersją Pippi Pończoszanki - nieustraszonej rebeliantki, co to żadnej prawdy nie przyjmuje na wiarę. Jej niekonwencjonalny tryb życia mógłby przysporzyć kłopotów dziecku i narazić je na syndrom odmieńca, gdyby nie jeden sekretny faktor, który neutralizuje wszelkie ryzyko. Tym czynnikiem jest miłość - niekwestionowana, akceptująca, z której Tsatsiki czerpie siłę i poczucie własnej wartości. Dziwnie mi pisać o tych książkach tak serio (Mamuśka nieźle by się uśmiała), bo w istocie są to historyjki arcykomiczne. Napisane z punktu widzenia Tsatsikiego, kapitalnie oddają absolutną niewinność dziecka, prostolinijność, która sprawia, że to, co u dorosłych prowokuje konsternację / zgorszenie / zdumienie, z punktu widzenia chłopca jest naturalne i oczywiste. Tsatsiki jest bezgrzeszny jak Adam w biblijnym raju, nieświadomy swojej nagości. Wychowawcza doktryna Mamuśki sprowadza się natomiast do kochania, odwagi i szczerości.

W części pierwszej mowa była o szkole, do której idzie Tsatsiki, o szkolnych przyjaźniach i szkolnym prześladowcy. Tsatsiki zakochuje się, a za pomocą pomysłowej intrygi spławia nielubianego adoratora Mamuśki. W części drugiej chłopiec jedzie do Grecji, żeby poznać swojego nigdy nie widzianego ojca. Po powrocie siedmioletnia ukochana Tsatsikiego durzy się już w innym i wyjawia koleżankom wspólne sekrety. Mamuśka odnosi sukces, a sublokator i zarazem przyjaciel chłopca przedstawia mu swoją narzeczoną. To sprowokuje nieoczekiwane qui pro quo, w którym Tsatsiki odegra bardzo ważną rolę. Tyle dwa pierwsze tomy; w tłumaczeniu kolejne.

Nie przypadkiem pięcioksiąg o Tsatsikim ukazał się w Szwecji w wydawnictwie Rabén & Sjögren - tym samym, gdzie przez wiele lat książki wydawała i redagowała Astrid Lindgren. Szczęśliwie żaden redaktor - domorosły moralista - nie zmasakrował tych książek czerwonym ołówkiem w imię strupieszałej dydaktyki. Nikt tak jak Skandynawowie nie potrafi łączyć w literaturze dla dzieci swobody myślenia z odpowiedzialnością, tolerancji z poszanowaniem dziecięcej godności. Tak jakby popsuł im się definitywnie automatyczny cenzor w głowie - nienawistny atrybut dorosłych nudziarzy.

Moni Nilsson,Tsatsiki i Tata Poławiacz Ośmiornic tłum. Barbara Gawryluk, Poznań 2010, Wydawnictwo Zakamarki.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]