To piękne: mieć możliwość bycia współpracownikiem Boga

Każdy moment życia człowieka jest sensowny, bo sam Bóg „wszystko pięknie uczynił w swoim czasie”. Po stronie człowieka jest rozeznanie działania Bożego i włączenie się w nie.
Czyta się kilka minut
Abp Grzegorz Ryś w kościele Mariackim, Kraków, 2014 r. // Fot. Grażyna Makara
Abp Grzegorz Ryś w kościele Mariackim, Kraków, 2014 r. // Fot. Grażyna Makara

„Wszystko ma swój czas, i jest wyznaczona godzina na wszystkie sprawy pod niebem: Jest czas rodzenia się i czas umierania, czas sadzenia i czas wyrywania tego, co zasadzono (...); czas burzenia i czas budowania; czas płaczu i czas śmiechu” – z tym przepięknym, poetyckim tekstem Koheleta (Koh 3, 1-11) liturgia skonfrontowała nas w miniony piątek. 

Kohelet zestawia aż czternaście takich „par” momentów składających się na ludzkie życie, momentów zwyczajnych i powszechnych (milczenie–mówienie; miłość–nienawiść; pieszczoty i wstrzemięźliwość itd.), a nie nadzwyczajnych i wyjątkowych. Liczby w Biblii są ważne: czternaście to podwojenie cyfry siedem oznaczającej pełnię. A więc każdy moment rozciągający się w życiu człowieka od urodzenia do śmierci („czas rodzenia się i czas umierania”) jest sensowny.

Skąd bierze się ten sens? Kohelet odpowiada: stąd, że pierwszym działającym w każdym czasie jest sam Bóg: „Wszystko pięknie uczynił w swoim czasie”. Po stronie człowieka jest rozeznanie działania Bożego i włączenie się w nie. To piękne: mieć możliwość bycia współpracownikiem Boga. To bardzo piękne zwłaszcza wtedy, gdy nie od razu widzimy sens. Gdy nie rozumiem tego, co się dzieje, gdy wszystko wydaje mi się bez sensu i bez celu. Jest tak – mówi Kohelet – gdyż „człowiek nie pojmuje dzieł, jakich Bóg dokonuje od początku do końca” (w. 11). Boże działanie, motywy, cele całkiem nierzadko zdają się nam zakryte. W jaki sposób mogę w nich wtedy uczestniczyć, skoro nie rozumiem?

Odpowiedź brzmi: na mocy zaufania. Nie rozumiem (albo: nie rozumiem do końca) tego, co się dzieje, ale mam głębokie zaufanie do Tego, który dokonuje tych rzeczy, który znalazł dla nich właściwy im czas, który trzyma rzeczywistość w swoich dłoniach.

To nie rezygnacja, to nadzieja! Skąd się ona bierze w człowieku? Tu pada przepiękna odpowiedź Koheleta. Kryje się ona w zdaniu: „[Bóg] dał im [ludziom] nawet wyobrażenie o dziejach świata” – tak brzmi tłumaczenie zawarte w lekcjonarzu. W wielu wydaniach Pisma Świętego (z Wulgatą włącznie) zdanie to brzmi: „umieścił wieczność w ich sercach”.

Człowiek z „wiecznością w sercu” nie żyje jedynie tym, co „tu i teraz”, nie daje się zredukować do doczesności i tymczasowości. Jego nadzieja zakorzeniona jest znacznie dalej i głębiej: w oczekiwaniu spotkania, które wszystko rozjaśni i objawi do końca każdy sens.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29,90 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz
1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru Nr 40/2024

W druku ukazał się pod tytułem: W poszukiwaniu sensu