Pankowski, czyli Pan Literatury

Jest uczulony na wszelkie formy historycznej, społecznej i kulturowej sakralizacji. W zasadzie nie ma takiej dziedziny organizującej życie wspólnoty, której autor "Rudolfa" nie poddałby krytyce.
Czyta się kilka minut

Nie mam rzecz jasna na myśli "pańskości" Pankowskiego, której śladów w jego prozie nie sposób odnaleźć. Przeciwnie: jego pisarstwo wyrasta z oburzenia i niemal organicznej potrzeby wyrażenia sprzeciwu, ale nie wobec tego, co stanowi aktualną i obowiązującą formę społecznych i kulturalnych relacji, lecz wobec tego, co składa się na wewnętrzną chronologię pisarza. W tym sensie autor "Niewoli i doli Adama Poremby" jest "panem literatury", panem bardziej "władnym" niż "władczym", bo nie o pełną przewagę nad językiem i tekstem tutaj chodzi, lecz o pisanie we własnym rytmie i własnym czasie.

Tak powstał np. "Rudolf", opowieść o skomplikowanej znajomości polskiego emigranta, profesora brukselskiego uniwersytetu, z 70-letnim niemieckim homoseksualistą. Utwór ukazał się na początku lat 80. (najpierw w Londynie, cztery lata później w Polsce), kiedy nikt u nas nie mówił o problemie tożsamości seksualnej. Podobnie było w przypadku "Pątników z Macierzyzny" (też lata 80.), powieści o antyklerykalnej wymowie, krytykującej przaśną formę ludowej religijności. Pankowski napisał tę książkę w czasach, gdy w kraju toczyła się wspomagana przez Kościół walka z komunizmem. Z brukselskiego oddalenia pisarz nie zwracał jednak uwagi na patriotyzm Kościoła, lecz na wywołujący w nim obrzydzenie klerykalizm. W jednym z wywiadów powiedział, że pisanie było dlań zawsze sprawą wewnętrznej niezgody, która nie ma nic wspólnego z jakimkolwiek zamówieniem społecznym czy literackim.

Pankowski jest uczulony na wszelkie formy historycznej, społecznej i kulturowej sakralizacji. W zasadzie nie ma takiej dziedziny organizującej życie wspólnoty, której nie poddałby demitologizacji. Przywiązanie do historii, pomników narodowej tożsamości, katolicyzmu, tradycyjnego (patriarchalnego) kształtu rodziny, głęboko zakorzenionego antysemityzmu Polaków - wszystko to zjawia się u niego w groteskowo i zarazem przerażająco wykrzywionej postaci, obnażającej bezwzględną głupotę stadnych misteriów kościelnych i państwowych, domowych i publicznych. Tym, co uwiera Pankowskiego najbardziej, są właśnie puste misteria i rytuały, które choć pozbawione sensu, nadal determinują nasze społeczne zachowania i sposób myślenia.

Widać to doskonale w "Rudolfie", w którym bohater tłumaczy swojemu niemieckiemu rozmówcy, że od wczesnej młodości trzymano go na pasku obrzędów i martyrologii. Zderzenie odmiennych orientacji seksualnych to nie jedyna podstawa ideowego konfliktu między Polakiem a Niemcem. Wychowany przez matkę, szkołę i księży Polak próbuje zrozumieć chaotyczną i ciemną namiętność, której emisariuszem jest jego rozmówca. Scena, w której bohaterowie Pankowskiego pokazują sobie tatuaże (jeden ma numer oświęcimskiego obozu koncentracyjnego, drugi imię kochanka), była odbierana z oburzeniem. Ale nic, absolutnie nic się nie zmieni w naszej społecznej świadomości, dopóki będziemy oburzeniem maskować lęk przed podjęciem takich problemów, dopóki - jak pisze Pankowski w "Scenariuszu martwego dzieciństwa" - będziemy powracać spojrzeniem z sączącej się rany "na niebo pełne baranków; łagodne i późnokwietniowe".

Marian Pankowski obchodził 90. urodziny w Krakowie, gdzie 9 listopada odbyło się spotkanie promocyjne jego najnowszej mikropowieści "Niewola i dola Adama Poremby".

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 46/2009