Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Otwierając magiczną szkatułę

Otwierając magiczną szkatułę

24.12.2018
Czyta się kilka minut
FABIO BIONDI, założyciel i kierownik zespołu Europa Galante: To była miłość piorunująca, od pierwszego wejrzenia, fascynacja.
Fabio Biondi dyrygujący „Halką” w Studiu S1, 24 sierpnia 2018 r. Wielkoskalowe powtórze- nie tego koncertu zainauguruje Rok Moniuszkowski 5 stycznia. / DAREK GOLIK / NIFC / MAT. PRASOWE
Fabio Biondi dyrygujący „Halką” w Studiu S1, 24 sierpnia 2018 r. Wielkoskalowe powtórze- nie tego koncertu zainauguruje Rok Moniuszkowski 5 stycznia. / DAREK GOLIK / NIFC / MAT. PRASOWE
J

JAKUB PUCHALSKI: W jaki sposób i kiedy zetknął się Pan po raz pierwszy z Moniuszką?

FABIO BIONDI: Półtora roku temu, po wykonaniu „Makbeta” w Warszawie – słuchając nagrania „Halki”, którą później przygotowywałem. Była to piorunująca miłość, fascynacja.

Skąd to nagłe uczucie?

Pierwszy powód to odkrycie wielkiej oryginalności Moniuszki – o co trudno w XIX wieku, tak pełnym wpływów. Moniuszko wprawdzie podróżował, był w Niemczech i we Francji, ale zachował swą bardzo wyraźną osobowość. Nie stał się niczyją kopią, stworzył własny język. Czuje się w nim, to prawda, romantyzm niemiecki, słyszy się także wpływ opery włoskiej, ale posiadał bardzo indywidualny sposób pisania. Potrafił zachować rys charakterystyczny dla muzyki polskiej, tańców – to czyni z niego kompozytora absolutnie unikatowego. Także różni znawcy, słuchając go po raz pierwszy, mówili mi, że nie wiedzą, co to za muzyka, tak jest wyjątkowa.

A drugi powód – że jest kompozytorem głębokim, wykształconym, tworzącym muzykę bogatą. Nie poświęca wszystkiego dla samej melodii, dysponuje ogromnym talentem kontrapunktycznym, tworząc bardzo gęstą strukturę. Gdy zaczynaliśmy pracę nad „Halką”, muzycy orkiestry stwierdzili, że to niewiarygodne, ale kompozytor wszystkim daje do grania bardzo interesujące partie – drugim skrzypcom, altówkom, partiom ripieni – wszystko jest bardzo wypracowane. To jeden z klejnotów w jego muzyce.

Skoro ma tyle zalet, to dlaczego nie jest szerzej znany w świecie?

XVIII i XIX wiek to czas, w którym sława brała się nie tylko z talentu, ale i z łatwości eksportu produktu. Kompozytor polski piszący polskie opery to jednak był trudny towar, spektakle nie trafiały do innych ważnych teatrów europejskich. Myślę więc, że prawdziwym problemem Moniuszki jest to, że partytury nie trafiły do obiegu, nie mogły być poznane i nie mogły być słuchane. Zważywszy, że kompozytor związany był przede wszystkim z operą, nie miał możliwości konkurowania z Włochami, których muzyka rozchodziła się szeroko po całym świecie. W XIX wieku głównym motorem propagowania partytur byli śpiewacy – a ponieważ szkoła włoska, od Malibran i Rubiniego, nie miała okazji zetknąć się z muzyką Moniuszki, nie stała się też jej nośnikiem. Pozostał w Polsce – ale mam wrażenie, że wprawdzie Polacy znają jego wagę historyczną, chyba jednak nie w pełni mają świadomość, jak piękna jest to muzyka.

Faktycznie mamy problem z Moniuszką – wystarczy przywołać tytuł konferencji, która wprowadzała w Rok Moniuszkowski: „Dzieło Moniuszki jako wyzwanie kulturowe”. Z jednej strony znamy jego wagę, ale może nie wierzymy w jakość wykonania i jednak w tę oryginalność – pamiętając na przykład, że „Halka” to odmiana „Niemej z Portici” Aubera.

Moja opinia jest czysto muzyczna, nie mam zaplecza, by oceniać miejsce Moniuszki w Polsce. Jako muzyk mogę jednak powiedzieć, że nie da się przeprowadzić takiego porównania. Z punktu dramaturgicznego owszem, ale nie muzycznego. Moniuszko jest bardzo specjalny, jest naprawdę związany z językiem swojej ziemi, swoich korzeni, co jest nadzwyczajne. A dramaturgia Moniuszki jest dramaturgią kompletną, w której słowom moc nadają nie tylko śpiewacy, ale i partie orkiestrowe – pełne szczegółów i barw. Naturalnie trzeba chcieć ich szukać, odkrywać, by wydobyć je na wierzch. Dla mnie to piękne wyzwanie – sprawić, by było słychać, jak wiele muzyki jest wewnątrz tej muzyki. Sądzę, że wszystkie partytury Moniuszki są pod tym względem porównywalne i nie powinny być uważane za podrzędne wobec innych powstających w Europie.

Zna Pan inne poza „Halką”?

Słuchałem wielu, bo pracując nad „Halką” chciałem poznać możliwie najwięcej, by zrozumieć rozwój języka i jego indywidualnych właściwości. Teraz pracuję nad „Flisem”, którego zamówił u mnie festiwal Chopin i Jego Europa. Także nadzwyczajna partytura, mamy tu jedną z najpiękniejszych stron symfonicznych. Uwertura do „Flisa” jest utworem zaskakującym, naprawdę bardzo, bardzo pięknym.

Naturalnie można też komentować język Moniuszki względem lat, w których jego muzyka powstawała – i ktoś może powiedzieć, że w 1859 r. istniały już partytury dojrzałego Verdiego – ale to błędne myślenie. Walory muzyki nie płyną z progresywnego języka czy nowoczesności.

Jak w takim razie powinniśmy podchodzić do Moniuszki?

Moniuszko, podobnie jak XIX-wieczni autorzy niemieccy czy włoscy, jest wielkim twórcą szczegółów, magiczną szkatułą. A jeżeli muzyka zawiera w sobie tajemnice, które należy odkryć – w tonalności, w zapisie, w drobnych elementach, którymi kompozytor pragnie może coś skomentować, coś powiedzieć, to jako interpretator muszę zatrzymać się nad każdym taktem, pamiętając, że nie akompaniujemy po prostu śpiewakom, ale dialogujemy z nimi, w celu podkreślenia opowiadanej historii. Muzyka Moniuszki wymaga bardzo wiele szacunku, skromności i miłości, by wynaleźć w niej wszystkie klejnociki. Naszym obowiązkiem jest wyszukać te drobne szczegóły, bo – podobnie jak w operze włoskiej, choć i o niej mówiono, że partia orkiestry to wyłącznie akompaniament – jest to jednak muzyka znacznie głębsza i piękniejsza. ©

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Ur. 1973. Jest krytykiem i publicystą muzycznym, historykiem kultury, współpracownikiem „Tygodnika Powszechnego” oraz Polskiego Radia Chopin, członkiem jury International Classical Music...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]