Ogrodnik

Znałem go przelotnie: młodzi poeci mają swoje trasy, a poeci w średnim wieku swoje, i ich drogi rzadko się krzyżują.
Czyta się kilka minut

Śledziłem jednak to, co robił, z życzliwym zainteresowaniem; pisał dużo, kolejne książki wydawały mi się coraz mniej czytelne, coraz bardziej rozedrgane, zawsze jednak udawało się w nich znaleźć coś intrygującego. Nie bardzo interesowałem się całą otoczką; w pewnych sprawach od lat szkolnych jestem sędziwym starcem: uważam, że w literaturze największą prowokacją nie jest obrazić tego lub owego, lecz napisać kolejny dobry wiersz. Takich wierszy Tomasz Pułka napisał co najmniej kilka.

Na przykład ten – zatytułowany „Paralaksa w weekend”:


Dzisiaj przycinałem z matką winorośl,
byłem głodny, tajałem na słońcu.
Matka wybierała pędy bez owoców,
zielone, lekkie. Łamałem je, i sok lepił
moje palce. Myłem ręce w stawie.

Matka w słońcu wygląda jak rdza.
Patrzę na nią i widzę tylko mgiełkę dymu.
Jest w tym jakiś sprzeciw, ale pełen
ciała.

Jest w tym jakiś sprzeciw, na skórze,
pod skórą; daleko, wzdłuż tego, co jadalne
.


Pierwsza strofa to z pozoru rzeczowy, beznamiętny opis sobotniego popołudnia – syn, matka, ogród, zajęcia w ogrodzie. Matka wskazuje pędy winorośli, które należy usunąć, syn łamie je posłusznie, oczyszczając w ten sposób owocujący krzew. Prosty obrazek komplikuje się jednak w miarę, jak pojawiają się kolejne szczegóły i kolejne metafory. Już drugi werset wprowadza w tę scenę dodatkowe sensy: „byłem głodny” – to wskazanie, że wiersz ma także swój drugi temat, że tym tematem jest jakiś „głód”, jakieś „posilanie się”, „zjadanie”; „tajałem na słońcu” – to z kolei dyskretne zaznaczenie, co dzieje się między synem a matką, jakie łączą ich relacje. W opisie uczuć bardzo często sięga się po metafory chłodu i ciepła; „tajałem” znaczy: opuszczał mnie chłód, stawałem się „cieplejszy”, bliższy, mniej obcy. W ten sposób praca ogrodnika – czynność, która sama w sobie ma coś dwuznacznego: niszczy się dla płodności, niszczy się, aby było więcej pożywienia – staje się obrazem „pracy”, która odbywa się wewnątrz bohatera.

Druga i trzecia strofa rozwijają niektóre wskazane tu wątki i wprowadzają nowe. „Rdza” i „mgiełka dymu” to znaki nietrwałości. Mamy tu nawiązanie do tytułowej „paralaksy”: z jednego punktu widzenia obecność matki jest intensywna i ważna, z innego – jest to już obecność nieobecności, strata bliska i pewna. Pada tu tajemnicze zdanie: „Jest w tym jakiś sprzeciw, ale pełen / ciała”. W tym – to znaczy w czym? W tym widoku? W obrazie matki? W zachowaniu bohatera, który po skończonej czynności po prostu obserwuje? Wyobraźmy sobie, że leży w trawie, paląc papierosa (stąd „mgiełka dymu”), i patrzy pod słońce na krzątającą się nadal matkę. To miałby być jego „sprzeciw”? Wobec czego? Wobec przemijalności, zniszczalności ciała? Czy na odwrót – wobec tego, co intensywne i „lepkie”; wobec życia, które zawsze okupione być musi jakąś śmiercią? Co czemu zostaje tu przeciwstawione? Dodajmy jeszcze, że „jakiś sprzeciw” (to sformułowanie zostaje dwukrotnie powtórzone) to sprzeciw ostrożny, niejednoznaczny, niepewny. Odruch sprzeciwu – o niewyraźnym kierunku i niejasnym uzasadnieniu. Zobaczmy: „na skórze”, „pod skórą”, „daleko” i w końcu – „wzdłuż tego, co jadalne”. Ta ostatnia metafora odsyła do wspomnianego „głodu”. Coś tu domaga się nasycenia. Coś musi zostać „zjedzone”, aby „głód” przestał doskwierać. Ale co i jaki „głód” – nie wiemy.

Jedno nie ulega wątpliwości: refleksja nie rozwija się tu zgodnie z logiką wynikania, dodawania wniosków do spostrzeżeń, ale wedle jakiejś innej zasady. Zasada ta brzmi (w późniejszych wierszach Pułki widać to jeszcze wyraźniej): zakwestionować każdą linię rozumowania, każdą konsekwencję, szukać poza dostępnymi porządkami, utartymi ścieżkami języka. Wiersz zostawia nas w miejscu, w którym postawiliśmy mu pytania. Teraz także my jesteśmy „głodni”.

Kilkanaście dni temu Tomasz Pułka utopił się w Odrze. Miał 24 lata.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29,90 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz
1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru TP 30/2012