Ofiara

Gen. Jaruzelski grozi dojeżdżaniem na Dworzec Centralny - tramwajem - na żebry. To w razie, gdyby bracia Kaczyńscy pozbawili go renty generalskiej oraz samochodu i ochrony. Dojazd ma dobry, ale pozę fałszywą. Dyktator stanu wojennego, oskarżony o masakrę robotników wybrzeża 1970 r., chyba zbyt ochoczo przedzierzgnął się w ofiarę demokracji.
Czyta się kilka minut

Jest ofiarą. Ofiarą przemocy rosyjskiej, potem sowieckiej nad trzema pokoleniami jego rodziny, ofiarą złamanej tożsamości, która młodocianego zesłańca zmieniła w kremlowskiego kursanta. Jak zobaczyliśmy w relacjach z Moskwy, 15-letnia kuracja wolnością nie uleczyła go. Czy tak musiało to wyglądać?

Nie. Generał przed wyjazdem twierdził, że nie pojedzie, gdyby jego wyjazd miał zaszkodzić Polsce. Teraz twierdzi, że jego obecność na Placu Czerwonym i wywiady, których udzielił, dobrze Polsce służyły. Tak uważa?

Zapytam inaczej: czy ktoś zadał sobie trud porozmawiania z generałem przed wyjazdem? O stanie naszych stosunków, o afrontach Kremla wobec Polski, o sprawach drażliwych. Minister Rotfeld, minister Przewoźnik mieli obowiązek wytłumaczyć generałowi, że pamiątkowy medal wręczony jemu jedynemu z grona kombatantów polskich będzie fałszem historycznym i zgrzytem moralnym.

Ma tylu apologetów, doradców i wielbicieli. Mogli mu podszepnąć.

Na przykład napisanie do Putina przed wyjazdem, że medal, który ma otrzymać, przynosi mu zaszczyt, nie może go jednak przyjąć tylko on, bo dla społeczeństwa polskiego będzie to niezrozumiałe. Proponuje więc, by odznaczono także przedstawicieli ruchu oporu w kraju i sił walczących u boku aliantów zachodnich.

Byłby to pewien problem dla Rosjan, a w każdym razie - dałby stronie polskiej pole manewru. W przypadku odmowy, można by wyjazd generałowi odradzić. Była szansa zaznaczenia naszej ofiary wojennej i szansa, by generał wynurzył się odrobinę z infamii.

Szkoda, że cienia wyobraźni dyplomatycznej nie wykazał rząd ani Kancelaria Prezydenta.

Podwieziony do Moskwy generał co miał zrobić? Nawykowo wdał się w brednie o zagrożeniu wojną domową w 1981 r. Dotychczas słyszeliśmy o zagrożeniu inwazją ZSRR. Zabrakło odwagi, żeby chociaż to Rosjanom przypomnieć? A co do wojny domowej to niby kto z kim miał w niej walczyć: wojsko z bezbronną ludnością? Tym akurat był stan wojenny.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 22/2005