Odmienność Drogi

Lektura tekstu ks. Adama Bonieckiego o Kiko Argüello (dodatek “25 lat pontyfikatu", “TP" nr 41/03) wywołała we mnie uczucie niedosytu i przygnębienia. To prawda, że w tekście podane są fakty, jednak w sposób bardzo formalny i dalece różniący się od prezentacji Wspólnoty Błogosławieństw brata Efraima na sąsiednich stronach. Autor ma oczywiście prawo do wyboru priorytetów, ale w artykule daje się wyczuć wątpliwość, co do “eklezjalności" wspólnot neokatechumenalnych. Wątpliwości te, jak pisze Ksiądz, są wyrażane przez różnych ludzi Kościoła. Jednak stwierdzenie, że neokatechumenat “często wzbudzał niepokój bardzo poważnych biskupów i księży", bez wzmianki, że wielu z nich zmieniło i zmienia zdanie przy bliższym poznaniu Drogi (np. abp Józef Życiński) świadczy o tym, że albo Autor o tym nie wie, albo podziela negatywne opinie. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby pisząc tekst spróbował zweryfikować własny pogląd choćby przez bliższy kontakt z osobami znającymi wspólnoty od wewnątrz, które same idą tą drogą nawrócenia. Chodzi mi przede wszystkim o owoce Drogi, które dla każdego duszpasterza czy chrześcijanina są na końcu przekonujące - przemianę życia konkretnych osób i rodzin.
Czyta się kilka minut

W informacji o zatwierdzeniu statutów Drogi przez Stolicę Apostolską jest wzmianka, że uczyniono to ad experimentum na 5 lat, sugerując niepewność, co do dzisiejszej lub przyszłej zgodności neokatechumenatu z nauczaniem Kościoła. A przecież wszystkie nowe rzeczywistości Kościoła zatwierdzane są formalnie najpierw na 5 lat.

Autor postrzega Kiko Argüello, jednego z dwojga inicjatorów Drogi, jako typ “charyzmatycznego lidera" (słowo “lider" w ogóle do niego ani do neokatechumenatu nie pasuje), którego uwielbiają rzesze neokatechumenów, nie widząc nic poza jego twórczością. Tymczasem neokatechumeni są kierowani nie w kierunku Kiko, ale Boga Ojca, Jezusa Chrystusa i Ducha Świętego, i to wcale nie teoretycznie, ale bardzo konkretnie, egzystencjalnie. “Malowidła" założyciela są zawsze ikonami mającymi przywoływać obecność Boga. Argüello wzywa wspólnoty do pełnego posłuszeństwa biskupom miejsca i proboszczom, co nie jest tak mocno akcentowane w wielu innych rzeczywistościach Kościoła. W formacji neokatechumenalnej położony jest nacisk na Magisterium Kościoła, na żydowskie korzenie i wszelkie bogactwo duchowe oraz egzegetyczne, które było udziałem wczesnego chrześcijaństwa. Formacja ta ma charakter chrystocentryczny i kerygmatyczny, co skutkuje licznymi nawróceniami ludzi spoza Kościoła, a tym bardziej osób z jego przedsionków albo takich, którzy nie potrafią dostrzegać związku wiary z życiem. Uderzająca jest przemiana życia mężczyzn, kobiet, małżeństw, młodzieży, oraz liczne powołania do prezbiteratu i żeńskich zakonów kontemplacyjnych.

Neokatechumenat nie jest, jak i cały Kościół, fabryką nawróceń. Wartością Drogi neokatechumenalnej jest głęboka odnowa ewangelizacji nastawionej na współczesnego człowieka z jego konkretnymi problemami i mentalnością. Jestem przekonany, co stwierdza również w swoim dekrecie Stolica Apostolska, że Droga jest prawdziwą odpowiedzią Ducha Świętego na potrzeby Kościoła i ludzi w czasach doświadczonych totalitaryzmami, wojnami, sekularyzacją i brakiem nadziei.

JAN GROSFELD (Warszawa)

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 44/2003