Obrażam, więc jestem

Czyta się kilka minut

Bracia Kaczyńscy od czasu, gdy jeden z nich - Lech - został ministrem sprawiedliwości w rządzie Jerzego Buzka, skutecznie pracowali na zaufanie wyborców. Potrafili na zgliszczach AWS, przy zupełnej degrengoladzie polskiej prawicy, stworzyć partię, która weszła do sejmu z niezłym wynikiem, i to mimo przygniatającej wtedy potęgi SLD.

Prawo i Sprawiedliwość, zwłaszcza na tle niemrawej Platformy Obywatelskiej, było zapewne dla ludzi o prawicowych poglądach nadzieją na przeciwwagę dla lewicy. Nawet dla tych, którzy nie poczuwali się do prawicowości mogło uchodzić, w porównaniu z Ligą Polskich Rodzin, za cywilizowaną ofertę. Aż trudno było wierzyć, że ci panowie, to ci sami bracia Kaczyńscy, co w pierwszej połowie lat 90., kiedy to zdobyli zasłużoną sławę największych rozbijaczy „postsolidarnościowej” części polskiej sceny politycznej. Wydawało się, że poniesione w następstwie takiej postawy porażki nauczyły ich, czym jest i jakie znaczenie ma kultura polityczna i umiarkowanie.

Nic z tego. Zamiłowanie do obrażania się, do wyzwisk, chęć odegrania się za wszelką cenę i przenoszenie osobistych urazów ponad sprawy państwa wzięły górę. Znów - gdy Jarosław Kaczyński nazwał SLD „organizacją przestępczą” bez wskazania jakichkolwiek dowodów, co jak na doktora prawa jest dość osobliwe, okazało się, że bracia Kaczyńscy nie potrafią trzymać języków na wodzy (nie tylko wobec politycznych wrogów, ale także zwykłych ludzi, co pamiętamy z kampanii wyborczej na prezydenta Warszawy), a „wojna na komisje” wydaje im się lepszym sposobem rywalizacji z SLD niż walka o wyborcę przy pomocy rzetelnego programu. To stara tradycja - w końcu kiedyś szansą na zaistnienie była dla nich „wojna na górze” a nie program.

Nikt nie mówi, że SLD to anioły, jednak sprowadzanie politycznych polemik do poziomu języka Leszka Millera - „pan jest zerem, panie pośle” - ustawia braci Kaczyńskich właśnie na poziomie byłych sekretarzy KC. Poziomie zerowym.

ANDRZEJ BRZEZIECKi

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 20/2003