Opowiedział mi to zdarzenie prowincjał kapucynów krakowskich, ojciec Ernest Władysław Łanucha, wielki miłośnik filozofii. W którymś z miesięcy 1957 r. złożyli mu wizytę w krakowskim klasztorze pan Józef Marian Święcicki, dawny redaktor “TP", i prof. Władysław Tatarkiewicz, usunięty przez władze komunistyczne z Uniwersytetu Warszawskiego. Po dłuższej przyjacielskiej pogawędce, żegnając się, poszli na chwilę na chór kościelny, aby obejrzeć kościół i po drodze, w górnym korytarzu, uzupełniali rozmowę końcowymi uwagami. Prowincjał słysząc, że jednak Profesorowi przywrócono katedrę filozofii, zauważył, iż to wielka satysfakcja i buńczuczny Leszek Kołakowski na pewno zostanie upokorzony. Na to rzekł Tatarkiewicz: “Owszem, satysfakcja duża, lecz nie na długo, bowiem za rok i tak pójdę na emeryturę. A co do Kołakowskiego, to mój uczeń, ja go znam, on urządzi komunistom jeszcze niejedną niespodziankę". Ojciec Ernest opowiedział mi tę rozmowę w miejscu, w którym miała miejsce, i tego samego roku. O tej zapowiedzi pamiętałem i nieraz ją powtarzałem, gdy wspominało się Leszka Kołakowskiego, choć nie potrafiłem mu przebaczyć, że katolickich filozofów nazywał “kapitalistycznymi spadochroniarzami" i nie odwołał tego, mimo protestu ks. prof. Kazimierza Kłósaka. Ale przepowiednia prof. Tatarkiewicza sprawdziła się. Kołakowski niespodziankę zrobił wszystkim i to ogromną. Zapominamy wszelkie urazy.
JERZY MARIAN CYGAN OFMCap. (Biała Podlaska)
Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.
Inne artykuły tego autora
W naszym serwisie nie ma jeszcze innych artykułów tego autora.














