Na kolumnach relacjonujących wydarzenia ze świata znajdą Państwo rozmowę z ukraińskim poetą i prozaikiem, Serhijem Żadanem, który ponad pół roku temu wstąpił na ochotnika do wojska. Pytany przez Antoninę Palarczyk o to, jak zmieniła się ukraińska literatura w czasie wojny, Żadan odpowiada, że jest dzisiaj przede wszystkim rodzajem świadectwa, głównym zaś jej gatunkiem stał się reportaż, próbujący uchwycić i zachować to, czego doświadczają na co dzień ludzie broniący swoich domów przed agresorem. Trudno o tym doświadczeniu mówić inaczej niż prowadząc „transmisję na żywo”, dlatego Żadan rozmawia z naszą korespondentką w busie przerobionym na mobilne studio radiowe.
Taką „transmisję na żywo”, choć z zupełnie innego miejsca i czasu, a także zupełnie innej walki, prowadzi na kartach swoich książek Norweg Karl Ove Knausgård. Bardzo mnie cieszy informacja o tym, że pojawi się jesienią w Krakowie. Należę bowiem do tych czytelniczek, które – jak pisze Olga Drenda – dają się prozie Knausgårda wciągnąć bez końca. Fascynuje mnie sposób, w jaki Norweg buduje iluzję autentyczności opisywanych zdarzeń. Uważni miłośnicy jego twórczości dostrzegają z pewnością wskazówki podpowiadające, że należy powieści Norwega traktować np. jak obrazy Johna Constable’a, a dokładniej: jego studia chmur. Wielokrotnie kłócono się o to, czy angielski malarz oddał na jednym ze swoich płócien dokładną formację chmur z 6 września 1822 r. W tym celu sprawdzano stare prognozy pogody, z przekonaniem pisano, że niebo było tego dnia bardziej deszczowe. Nie chodzi jednak o prawdę, mówi autor „Mojej walki”, tylko uczucie piękna, głębi i tęsknotę, jaką wywołuje w nas obraz. Tak, Knausgård stawia na emocje, bo to one sprawiają, że sztukę odbieramy ostatecznie jako autentyczną.
Doskonale wie o tym Zuzanna Grabowska, czyli Sanah – najpopularniejsza obecnie polska wokalistka, której portret opracował debiutujący na tych łamach Piotr Kowalczyk. Z prawdą zdaje się natomiast rozmijać obecna rzeczniczka praw dziecka, Monika Horny-Cieślak. A przynajmniej – jak udowadnia Anna Golus – ciężko jej dotrzymać danego dzieciom słowa.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















