Nihil obstat

Jak powszechnie wiadomo, w "Tygodniku Powszechnym" unikamy kontrowersji.
Czyta się kilka minut

Szczególnie tych dotyczących Kościoła. Jeśli przypadkiem dowiemy się o biskupich czy księżych potknięciach, skrzętnie zamiatamy tę wiedzę pod dywan pilnując, by nie niepokoiła czytelników. Nie piszemy o błądzących po manowcach ortodoksji teologach i ich książkach: po co denerwować hierarchów i mieszać w głowach biednemu Polakowi-katolikowi? Debaty etyczne pozostawiamy mediom świeckim: sami drukujemy za to listy pasterskie biskupów, dopisując pod spodem: "takie jest i nasze stanowisko".

Zresztą nie ufamy do końca własnemu wyczuciu, dlatego wszystkie artykuły najpierw wysyłamy do Sekretariatu Episkopatu i publikujemy jedynie wtedy, gdy wrócą ze stosowną pieczątką: nihil obstat. Właśnie dlatego polski Kościół nas kocha i "TP" można znaleźć w każdej zakrystii obok innej prasy katolickiej, nie mówiąc już o darmowym marketingu z ambony co niedzielę.

Filolog klasyczny Krzysztof Bielawski, autor pamfletu z "Gazety Wyborczej" (z 11-12 czerwca), najwyraźniej zaniedbał swój pierwotny fach. Dawno nie czytał mistrza Demostenesa i tkając swoje oskarżenie jedynie z emocji, zapomniał opatrzyć je konkretami. Nie sposób w jego polemice z dziennikarzami "TP" znaleźć cienia argumentu, prócz retorycznie zawieszonej kwestii: czy są olbrzymami? Może być i gorzej - Bielawski uznał, że samo polemizowanie "Tygodnikowych" redaktorów z "GW" jest wystarczającym dowodem na ich wstecznictwo, ciemnotę i pożałowania godny klerykalizm.

Zamieszczony na wstępie katalog naszych wypaczeń i zaniechań służy do tego, by autor "GW" mógł go wykorzystać w przyszłych próbach publicystycznych.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 25/2011