Nie zaprę się ciebie, młodziku

Dwie książki poświęcone suwalskim tropom w biografii Czesława Miłosza prowadzą nas do Suwałk, gdzie mieszkała jego rodzina, i do szczególnie ważnej dla niego Krasnogrudy.
Czyta się kilka minut

Życie Aleksandra Miłosza nie ułożyło się najszczęśliwiej, choć początki były obiecujące: młody inżynier po Politechnice ryskiej budował mosty na Syberii, polował, odbywał podróże, by podczas jednej z nich spotkać nawet Fridtjofa Nansena. Ożenił się, został ojcem dwóch synów, walczył podczas I wojny i konspirował na rzecz przyłączenia Litwy do Polski...

Po zakończeniu wojny 1920 roku niestary jeszcze major nie umiał jednak odnaleźć dalszej drogi. Firma budowlana, którą założył, zbankrutowała, nie zdobył fortuny podczas eskapady do Brazylii. Z ulgą, ale też może poczuciem porażki musiał przyjąć wiadomość, że w Suwałkach zwolniła się posada kierownika powiatowego Zarządu Drogowego. Nie bez znaczenia było, że niedaleko Suwałk znajdował się majątek w Krasnogrudzie, w którym gospodarzyły ciotki - Nina i Ela, chętnie ("Do Krasnogrudki napić się wódki!") zapraszające krewniaków. Trzeba było zatem podjąć decyzje. Starszy syn, gimnazjalista Czesław pozostał w Wilnie, młodszy Andrzej wraz z rodzicami przeniósł się do prowincjonalnego miasteczka, szczycącego się faktem, że przyszła tu na świat Maria Konopnicka.

W ten sposób w biografii Czesława Miłosza pojawiają się Suwałki, do których podróżował z Wilna nocnymi, powolnymi pociągami. Często odwiedzał rodzinę, nieraz lecząc się z gryp czy podreperowując zdrowie nadszarpnięte studenckim trybem życia. Odwiedzali go tam też koledzy. "Bardzo utkwiły mi w pamięci - wspominał Wacław Korabiewicz - nasze odwiedziny u Miłosza w Suwałkach, gdzie mieszkali wtedy jego rodzice. Organizowaliśmy wyjazdy z występami [grupa wystawiała widowisko ludowe "Zabijanie bazyliszka"] na prowincję. Kiedy znaleźliśmy się w Suwałkach, postanowiliśmy odwiedzić Czesława, który chorował wtedy na grypę. Wstał z łóżka, na piżamę wciągnął kożuch i częstował nas wyśmienitą nalewką. Nie oszczędzał jej, a że nadzwyczajnie nam smakowała, wizyta się nieco przedłużyła. Byliśmy zalani w pestkę, kiedy doszliśmy do wniosku, że jednak trzeba jechać, bo następnego dnia czekają występy w Białymstoku. Okazało się potem, że Kazik Hałaburda zostawił u Miłosza teczkę z materiałami i trzeba było wszystko odtwarzać z pamięci"...

Suwalskie tropy w życiu poety od lat śledzi Zbigniew Fałtynowicz, historyk literatury, kierownik Muzeum Marii Konopnickiej i redaktor lokalnego kwartalnika "Jaćwież". Bogaty dorobek tych poszukiwań opublikował właśnie w dwóch książkach: pracy "Wieczorem wiatr. Czesław Miłosz i Suwalszczyzna" oraz trójjęzycznym, polsko-litewsko-angielskim opracowaniu "Dla Miłosza. Suwałki - Krasnogruda". Możemy się teraz dowiedzieć, gdzie mieszkała rodzina Miłoszów i z kim się przyjaźniła, że Aleksander nie tylko nadzorował remonty okolicznych dróg, ale też np. przewodniczył komitetowi budowy lotniska koło Suwałk, a za swą pracę otrzymał Srebrny Krzyż Zasługi. Pojawiają się sylwetki żony Aleksandra - Weroniki z Kunatów, syna Andrzeja, krasnogrudzkich krewnych - Janiny (Niny) z Kunatów Niementowskiej, Gabrieli (Eli) z Kunatów Lipskiej, Władysława Lipskiego, młodziutkiego Zazy... A świat Krasnogrudy (o jego odtworzenie walczy od lat Fundacja Pogranicze Małgorzaty i Krzysztofa Czyżewskich) był dla Miłosza bardzo ważny - od gimnazjalnych wakacji podrostka, włóczącego się ze strzelbą na ramieniu, po dramatyczne miłosne i egzystencjalne wtajemniczenia młodzieńca...

Opowieść rozciąga się w przeszłość i przyszłość, Fałtynowicz dociera do opowieści o weselu Weroniki i Aleksandra w 1909 roku i podąża za swymi bohaterami do Sopotu, gdzie odnaleźli się po

II wojnie... Wielkim walorem obu książek jest bogaty materiał ilustracyjny, mapy i piękne fotografie, dzięki którym odeszły świat wyłania się na chwilę z głębi wód zapomnienia. O trwaniu tego świata pisał kiedyś Czesław Miłosz:

W starości wybrałem się do miejsc,

po których kiedyś

błądziła moja wczesna młodość. (...)

Stanąłem nad wodą i tak jak wtedy lekko

łuszczyła się fala,

niepojęta identyczność, niepojęte oddzielenie.

A jednak nie zaprę się ciebie, nieszczęsny

młodziku, i powodów

twoich cierpień nie nazwę głupimi...

Zbigniew Fałtynowicz, "Wieczorem wiatr. Czesław Miłosz i Suwalszczyzna", Gdańsk 2007,słowo / obraz terytoria, Biblioteka Mnemosyne pod red. Piotra Kłoczowskiego; "Dla Miłosza. Suwałki - Krasnogruda". Idea, opracowanie i wstęp Zbigniew Fałtynowicz, Suwałki 2006, Urząd Miejski i Muzeum Okręgowe.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29,90 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru TP 15/2007