Nie świruj, czyli ubytki w empatii

A wystarczyłoby, żeby to zdanie brzmiało: „Nie wygłupiaj się”. Niestety, pomysłodawca internetowej kampanii profrekwencyjnej, fotograf Tomasz Sikora nie rozróżnił semantycznych subtelności i namówił sławnych znajomych, żeby wystąpili w filmikach pod hasłem „Nie świruj. Idź na wybory”.
Czyta się kilka minut
Krystyna Janda, Olgierd Łukaszewicz i Wojciech Pszoniak w akcji "Nie świruj, idź na wybory" / Fot. Twitter /
Krystyna Janda, Olgierd Łukaszewicz i Wojciech Pszoniak w akcji "Nie świruj, idź na wybory" / Fot. Twitter /

Jeden z zaproszonych do akcji aktorów, Wojciech Pszoniak, wygłupił się jeszcze bardziej i zagrał najgorszą rolę w karierze: człowieka w drgawkach i przykurczu, wywracającego oczami i wystawiającego język. Wielu liberalnych polityków, dziennikarzy i wyborców uznało akcję za wspaniały pomysł, ale znaleźli się i tacy, którzy dostrzegli w niej element stygmatyzacji osób z zaburzeniami psychicznymi. Krytyczne oświadczenia wydali m.in. Rzecznik Praw Obywatelskich, Rzecznik Praw Pacjenta i Polskie Towarzystwo Psychiatryczne, oburzenie wyraził prezydent.

Sprawę ochoczo podchwyciły rządowe media („Opozycja kpi z ciężko chorych Polaków” - grzmiały „Wiadomości”), a prawicowi politycy i publicyści, którzy na co dzień z upodobaniem zajmują się stygmatyzacją i wyśmiewaniem mniejszości, niespodziewanie ujawnili pokłady wrażliwości na język wykluczenia. Rzecz jasna, nie chodziło im o ochronę słabych, ale pognębienie utożsamianych z opozycją elit, które wzięły udział w kampanii.

Akcja „Nie świruj” zapewne nie podniesie frekwencji w wyborach, ale może podnieść społeczną wrażliwość. Byłoby świetnie, gdyby za sprawą dyskusji wokół nieszczęsnego hasła słowo „świr”, tak jak słowo „pedał” czy „murzyn”, zaczęło znikać z debaty publicznej. Jeszcze lepiej byłoby, gdyby w tej debacie na poważnie i na dłużej pojawiła się kwestia kryzysu w ochronie zdrowia psychicznego - malejącej liczby lekarzy i rosnącej liczby pacjentów. I gdyby media, politycy i wyborcy interesowali się tym tematem równie mocno, jak amatorską kampanią z wyjątkowo głupim hasłem.

Czytaj także: Zofia Milska-Wrzosińska: Zanim będzie za późno

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 39/2019