Nie sądź i nie gardź

Przejmujący fragment Listu do Rzymian niedawno przyniosła nam liturgia: „Dlaczego ty osądzasz swego brata? Albo dlaczego gardzisz swoim bratem? Wszyscy przecież staniemy przed trybunałem Boga” (Rz 14, 7-12).
Czyta się kilka minut

Słowa – same w sobie wstrząsające – stają się prawdziwie dramatyczne, jeśli je przeczytamy w ich najbliższym kontekście, który stanowi cały 14. rozdział Pawłowego pisma. Apostoł mierzy się w nim z problemem dopuszczalności spożywania przez chrześcijan pokarmów, które były wcześniej ofiarowane bożkom (ten sam temat – szerzej – omawia w 1 Kor 8-11). Niektórzy uważają, że spożycie takiego pokarmu jest aktem bałwochwalstwa – skoro był on wcześniej użyty w pogańskim kulcie. Inni są skłonni raczej bagatelizować cały problem: wiemy, że żaden z pogańskich bogów czy bożków tak naprawdę nie istnieje – twierdzą – a skoro tak, to obawa o bałwochwalstwo pozbawiona jest poważnych podstaw.

Dobrze. Faktycznym jednak problemem w rzymskim Kościele – zauważa św. Paweł – nie jest stosunek uczniów do pokarmów. Prawdziwym problemem stał się ich stosunek wzajemny do siebie. Jedni – ci, którzy „mają wiedzę” (por. 1 Kor 8, 10), tzn. świadomość co do nieistnienia bożków – pogardzają „prostaczkami”, którzy przejmują się rzekomym bałwochwalstwem; ci z kolei nie pozostają im dłużni i osądzają „elitę” oraz jej „liberalne” traktowanie tak poważnych zagadnień.

Apostoł ani nie chce, ani nie potrafi być stroną w tym sporze. Przeciwnie, staje przeciwko jednej i drugiej postawie. „Kim jesteś – stawia najpierw pytanie jednym i drugim – żeby osądzać nie swojego sługę” (zob. Rz 14, 4) – a nawet więcej niż sługę: domownika (w tekście pada greckie słowo oiketes). A więc: nie jesteś panem swego współbrata! Jego Panem i Sędzią jest Bóg: chcesz jeść – to jedz, ale nie gardź współsługą, który ma wątpliwości; nie chcesz/boisz się jeść – to nie jedz, ale nie osądzaj swego brata, który w sumieniu swoim rozeznał inaczej niż ty. Obydwaj jesteście domownikami Boga, który was obu zaprosił do stołu.

Obie strony sporu różnią się rozeznaniem moralnym; nie różnią się natomiast (niestety) brakiem miłości – i do braci, i do Boga! „Czy chcesz, żeby przez pokarm przepadł ten, za którego Chrystus umarł?”; „Czy dla pokarmu chcesz zniszczyć dzieło Boga?” (zob. Rz 14, 15 i 20).

Czy w rozpalonym do czerwoności sporze nie utraciliście elementarnego wyczucia proporcji? O co ta wojna? Czego dotyczy tak zdecydowany osąd i potępienie? Skąd się wzięła tak demonstracyjna pogarda? Co obie strony gubią ze swojego pola widzenia? W jak przerażający sposób unieważniają „wielkie dzieła Boże”?!

Czytamy te słowa dwadzieścia wieków po tym, jak zostały napisane. Dziś wydają się jeszcze bardziej potrzebne niż wtedy. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 46/2019