Negatywne perspektywy dla Polski. Co oznacza ostrzeżenie agencji ratingowych?

W obecnej sytuacji dodatkowe miliardy złotych na spłatę długu oznaczać mogą tylko jedno: cięcia innych wydatków państwa.
Czyta się kilka minut
Olsztyn, wrzesień 2025 r. // Fot. Artur Szczepański / REPORTER
Olsztyn, wrzesień 2025 r. // Fot. Artur Szczepański / REPORTER

Agencja Moody’s utrzymała rating Polski na wysokim poziomie A2, przy jednoczesnym obniżeniu jego perspektywy ze stabilnej na negatywną. Nie brzmi to alarmistycznie, ale warto jednak podkreślić – na razie. To jednocześnie ostrzeżenie, że jeśli Polska będzie się zadłużać w takim tempie jak obecnie, ocena jej wypłacalności spadnie, doprowadzając do wzrostu kosztów obsługi zadłużenia.

Polska według agencji ratingowych

Moodys – obok S&P i Fitcha jedna z trzech najważniejszych agencji ratingowych globu – oceniała dotychczas Polskę najłagodniej. Teraz dołącza do agencji Fitch, która 6 września także zmieniła nam perspektywę ratingową na negatywną. 

Obie instytucje w uzasadnieniach decyzji podkreśliły, że ryzyko spadku oceny wypłacalności Polski widzą w napiętej sytuacji politycznej, która może uniemożliwić Warszawie redukcję zadłużenia. To także komunikat dla inwestorów, że w tej części Europy znowu wszystko może się zdarzyć. W świecie finansów tego typu sugestie pod adresem Polski nie padały od lat.

W jakiej kondycji jest polski budżet?

Nasze finanse publiczne mają się wciąż nie najgorzej. Owszem, niepokojąco szybko rośnie deficyt budżetowy (w skrócie: tempo, w jakim co roku zwiększamy zadłużenie), ale dług publiczny, czyli suma tego, co pożyczyliśmy, plus odsetki, nie przekracza konstytucyjnego progu 60 proc. PKB – nie mówiąc o średniej długu publicznego państw wysoko rozwiniętych. Większość z nich od lat funkcjonuje z zadłużeniem bliskim lub nawet wyższym niż 100 proc. PKB.  

Polska jest więc wypłacalna, a do fiskalnej katastrofy daleko, choć opozycja chętnie podbija taką narrację. Problemem mogą być za to rosnące koszty obsługi polskiego zadłużenia. Obecnie pochłaniają one 11,5 proc. dochodów państwa polskiego, a ewentualna obniżka ratingu jeszcze je podniesie. Tak stało się np. w 2016 r., gdy S&P ścięła rating Polski z A- do BBB+. W ciągu zaledwie kilku dni Polska musiała podnieść oprocentowanie swoich obligacji o 0,2 punktu procentowego.

W obecnej sytuacji dodatkowe miliardy złotych na spłatę długu oznaczać będą zapewne tylko jedno: cięcia innych wydatków państwa.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 39/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Czy Polska jest wypłacalna