Może jestem nieprawomyślną katoliczką, ale nie mogę pojąć, dlaczego używanie środków antykoncepcyjnych jest naganne moralnie i ma świadczyć o braku wzajemnej miłości małżonków do siebie czy dzieci. Tak właśnie twierdzi o. Karol Meissner. Przytacza również słowa rozżalonej jedynaczki, która znalazła u rodziców prezerwatywy. Też chciałam mieć rodzeństwo, ale jako młoda dziewczyna byłabym szczęśliwa, gdyby moi rodzice trafili na jakiś niezawodny środek antykoncepcyjny, zamiast uciekać się do wiadomych zabiegów. Nie robiono z tego wielkiej tajemnicy. I to było największym dramatem moich lat nastoletnich. Nie miałam z kim podzielić się smutkiem, tłumiłam go w sobie, obawiając się wyśmiania. Może byłam w tym względzie wyjątkowo wrażliwa, być może moje koleżanki nie odbierały tego tak tragicznie.
Jako osoba dorosła, mężatka i matka chcianych oraz kochanych dzieci, nie odczuwałam nigdy wyrzutów sumienia z racji używania środków antykoncepcyjnych. Jednak obawa przed reprymendą ze strony spowiednika trzymała mnie z dala od konfesjonału.
(nazwisko i adres do wiadomości redakcji)
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.














