Pytanie na Święto Niepodległości: czym jest patriotyzm w czasach, gdy dyskonty zarabiają na plecakach „ewakuacyjnych”? Jeszcze niedawno, u szczytu politycznej polaryzacji, łatwo było sobie zdefiniować to pojęcie – sobie, czy raczej wobec „tych drugich”, w ramach bańkowych stereotypów.
I tak patriotyzmem było uczęszczanie na rodzinne marsze niepodległości i t-shirt z żołnierzami wyklętymi lub sprzątanie po psiecku i płacenie podatku VAT wliczonego w latte na sojowym. Nie miało to nic wspólnego z tym, jacy jesteśmy naprawdę, ale sprawnie konsolidowało fronty w polityce i mediach społecznościowych.
O tym, jak odzyskać ducha wspólnoty, gdy znów patriotyzm wiąże się z wiszącym nad Polską widmem zagrożenia, pisze w tym numerze Marcin Napiórkowski. Czasy wymagają odporności, zauważa autor „1989. Pozytywnego mitu”, a więc i odpornego patriotyzmu. Na początek więc „musimy wspierać bogactwo form przeżywania polskiej tożsamości, które by jednocześnie nie prowadziło do (...) rozpadu na niepowiązane regiony czy wręcz atomizacji i zanegowania sensu przestrzeni wspólnej w ogóle”.
Gdzie takich przestrzeni szukać? Tropy znajdą Państwo w tekście Ziemowita Szczerka, który w prywatnej ankiecie zapytał, co się w Polsce udało, z czego jesteśmy zadowoleni. Oprócz zachwytów infrastrukturalnych (drogi, kolej, cyfryzacja), cieszącą nas nowością okazuje się też np. uprzejmość w urzędach, czyli tam, gdzie na co dzień spotykamy się z państwem, które wciąż krytykujemy, ale konstruktywniej.
Na temat zaś owego minimum wspólnej przestrzeni przy różnych sposobach przeżywania polskiej tożsamości czyni Szczerek i tę trzeźwą uwagę, że „o ile biznes z patriotyczną odzieżą faktycznie miał po części nacjonalistyczne pochodzenie, to przecież ludzie, którzy te koszulki z Polską Walczącą czy Żołnierzami Wyklętymi nosili, niekoniecznie byli nacjonalistami”. I, dodajmy, też płacili/płacą podatki.
Na okładce autorstwa Jakuba Sowińskiego siedzimy na narodowej kasztance tacy, jacy jesteśmy, razem z naszą przeszłością, taką jaka była. Nie jest to już pstry koń, ale wciąż potrafi ponieść. Jeśli więc w tej wspólnej przestrzeni nie będziemy się rozmaitym manipulatorom dawali robić w konia, to już będzie dużo.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















