Reklama

Nadzieja, czyli radość z odruchów

Nadzieja, czyli radość z odruchów

07.10.2009
Czyta się kilka minut
Z Markiem Edelmanem rozmawiają Katarzyna Janowska i Witold Bereś
W

Wywiad ukazał się w "Tygodniku Powszechnym" nr 34/1995

Co Pana trzyma przy życiu w chwilach najbardziej nieprzyjemnych?

Tylko bez wzdychów.

Ale o czym się myśli w takiej chwili, kiedy się świat wali? Czy w ogóle myśli się o czymś?

Że mnie to nie dotyczy. A dlaczego? To trzeba Pana Boga zapytać.

Czy żył Pan kiedyś nadzieją? Że wszystko będzie dobrze?

Nigdy nie myślałem, że wszystko będzie dobrze. Może, że coś będzie dobrze. Na przykład: chcą cię zabić, a tobie uda się uciec. I to już jest dobrze.

A czy nie jest tak, że pamięć o bliskich i miłości do najbliższych osób pozwalają człowiekowi przeżyć?

Ktoś wczoraj był obcy, dzisiaj jest bliski. Ktoś mógł być bliski, ale w międzyczasie się złajdaczył i przestał być bliski. Wy szukacie w życiu zasad, a ich nie ma. Raz jest tak, raz siak. A ja nie lubię się rozbierać publicznie.

To co trzeba robić, jak w życiu jest ciężko?

Nie zwracać na to uwagi. Iść dalej. Jeżeli wiesz, co jest dobre, a co złe, to idź tą drogą.

A w jakim kierunku Pan idzie?

Wiecie jak to jest w tej piosence Papiernikowa: nie chodzi o to, aby iść do celu, chodzi o to, aby iść po słonecznej stronie. Kiedyś uważano, że to jest defetystyczna piosenka. Ale przecież dla każdego, to słońce jest gdzie indziej.

Co jest dla Pana najważniejsze?

To moja sprawa. Przecież nie przyszedłem wam opowiadać, kogo i dlaczego kocham.

Nie o to pytam?

W różnych okresach różne rzeczy są ważne. W zależności od warunków, od okoliczności.

Czy jest jakaś rzecz, która jest zawsze ważna?

Dla każdego człowieka zawsze ważne jest jego życie. Ale jak je przeżyć, to już różnie bywa. Są ludzie, którzy mają wytyczoną linię i chcą się jej za wszelką cenę trzymać. Uważają, że jeśli mieliby z niej zboczyć, to nie warto żyć. Trzeba mieć dużo zaufania do ludzi: do tych z którymi idziesz tą samą drogą. To jest zasadnicza rzecz. Jak nie masz zaufania, to znaczy -jesteś sam. Czasami może wygodniej być samemu, bo nie bierze się za nikogo odpowiedzialności. Jeśli masz kogoś, na kim ci zależy, najlepiej wyrzuć go za mur. Wtedy jesteś swobodny i wolny, możesz robić to, co chcesz, nie narażaj nikogo. Ale to są takie moralne wzdycha. Nikogo tego nie można nauczyć.

A kiedy Pan sobie uświadomił istnienie tego swojego kierunku?

Nie wiem. Chyba sobie nigdy nie uświadomiłem albo nie wiem, kiedy to się stało, bo miałem swoje zasady i uważałem, że inne nie są w porządku. Ale żeby to sobie uświadomić, musi coś się stać.

Skoro Pan sobie tego celu nie uświadomił, to czy Pan idzie po tej słonecznej stronie?

Inaczej nie można iść. Każdy nią idzie, do innego celu ale idzie.

Jest Pan lekarzem i na pewno wiele razy spotykał się Pan z przypadkami beznadziejnymi. Co Pan wtedy mówił ludziom? Dawał Pan im nadzieję, czy mówił prawdę?

Prawdę? A kto chce słyszeć że umiera? To są bajki, kiedy ktoś mówi, że chce wiedzieć czy umrze. Tak naprawdę to on chce żyć. Każdemu jest dana tylko ta jedna szansa we wszechświecie. Kiedy nagle coś się dzieje, to on by chciał jeszcze trochę tego słońca zobaczyć albo z córeczką się pocałować, albo wnuczce kupić zabawkę. To są ludzkie sprawy. Nikt nie chce odejść. Człowiek myśli poza tym: dzisiaj to, to, a jutro mnie już tutaj nie będzie i wszystko będzie szło tak samo, jakbym w ogóle nie istniał. To jest rzecz trudna do przyjęcia.

A czy zdarzyło się tak, że kogoś, kto miał umrzeć, uratowała nadzieja?

A skąd można wiedzieć, że ktoś ma umrzeć? Tego nigdy nie wiadomo. To jest biologia, nadzieja tu nic nie ma do rzeczy.

Żadnego ducha w tym nie ma? Żadnej metafizyki?

Ja nie wierzę w metafizykę.

Nadzieja nie może pomóc?

Może i czasami pomaga. Jak ktoś myśli, że jest chory i mu się powie: świetnie wyglądasz, jesteś zdrowy jak koń, to może mu to pomaga. Ja tam nie wiem.

A Panu co pomaga?

Pani ładne oczy.

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]