Nadciąga osobliwość technologiczna? [Jeszcze inna przyszłość, odc. 19]

Wiele mówi się dzisiaj o tym, że urządzenia technologiczne zastąpią kiedyś człowieka: że sztuczna inteligencja będzie kiedyś lepiej i szybciej od nas wykonywać wszystkie wyobrażalne zajęcia ludzkie. Jest pewien człowiek, który mówi „świetnie”. Dzisiaj chciałbym opowiedzieć jak na przyszłość naszego gatunku i całego kosmosu patrzy Ray Kurzweil, jeden z najsłynniejszych futurologów świata.
Łukasz Lamża – „Jeszcze inna przyszłość”
Łukasz Lamża // Fot. Grażyna Makara

Wiele mówi się dzisiaj o tym, że urządzenia technologiczne zastąpią kiedyś człowieka, że sztuczna inteligencja będzie kiedyś lepiej i szybciej od nas wykonywać wszystkie wyobrażalne zajęcia ludzkie. Jest pewien człowiek, który mówi „świetnie”. Dzisiaj chciałbym opowiedzieć jak na przyszłość naszego gatunku i całego kosmosu patrzy Ray Kurzweil, jeden z najsłynniejszych futurologów świata.

Cześć i czołem, Szanowni Państwo, tu Łukasz Lamża i „Jeszcze inna przyszłość” dla Podkastu Tygodnika Powszechnego. Pomówimy dzisiaj o tym, jak patrzy na przyszłość i to nie tak odległą przyszłość, Raymond Kurzweil. Sam on zresztą używa wersji skróconej swojego imienia, stąd Ray Kurzweil. Jest to o tyle interesująca osoba, że w jego wizji przyszłość jest jeszcze dziwniejsza, niż większość z nas byłaby w stanie przypuszczać.

Czysto historycznie, facet urodzony w 1948, informatyk, naukowiec, pisarz, futurolog. Z jego książek takie najciekawsze to chyba byłoby „Wiek maszyn duchowych” z 1998. Później „The Singularity Is Near”, czyli „Nadchodzi osobliwość” z 2005 roku, i nie tak dawno, bo w zeszłym roku, ukazała się po polsku jego książka „Osobliwość coraz bliżej”, gdzie wraca do swoich przewidywań.

Przejdźmy może przez to, jakie są to przewidywania, bo to jest naprawdę nietuzinkowy człowiek z nietuzinkowymi przewidywaniami. Sięgnijmy do jego książki „Nadchodzi osobliwość” z 2005 roku. W tytule pojawia się słowo „osobliwość” pochodzące z języka matematyki i fizyki opisujące miejsce w jakimś systemie, w którym pewne wielkości osiągają nieskończoność. Czysto matematycznie można sobie wyobrazić jakąś funkcję matematyczną, która kiedy zbliżamy się do zera, zaczyna zdążać do nieskończoności, a więc kiedy próbujemy się zbliżyć do zera albo do jakiejś innej wartości, to nagle coś zaczyna nam umykać do nieskończoności. W fizyce tego typu sytuacja pojawia się na przykład, kiedy zaczynamy modelować czarne dziury, kiedy zbliżamy się do punktu centralnego, to wydaje nam się, że gęstość albo krzywizna czasoprzestrzeni zaczynają zdążać do nieskończoności.

To jest zwykle znak, że coś jest nie tak, rzeczy nie powinny zdążać do nieskończoności. W matematyce to jeszcze okej, natomiast w świecie, czy coś rzeczywiście może osiągnąć nieskończoność? Tym czymś, o czym pisze Kurzweil, są rzeczy, które nas otaczają. I to jest najbardziej niesamowite. Czyli nie mówimy o jakichś odległych czarnych dziurach, gdzie masa czy też gęstość masy osiąga nieskończoność, tylko mówimy choćby o czymś takim jak tempo przetwarzania informacji, jak koszt przetwarzania informacji. On ogólnie rzecz biorąc przewiduje, że w pewnym czasie w przyszłości nastąpi osobliwość technologiczna. Parametrem, który go szczególnie mocno fascynuje i do którego wraca też w tej nowej książce, „Osobliwość coraz bliżej”, jest raz, że tempo, ale dwa też koszt dokonywania obliczeń.

Pokazuje tam takie wykresy rozmaite, dowodzące ogólnie rzecz biorąc, że to tempo cały czas rośnie. I w pewnym momencie, no to jest właśnie to. On początkowo przypuszczał, że osiągnie efektywnie nieskończoność. Jeżeli się czyta jego książki, to ta nieskończoność jest z lekkim przymróżeniem oka, ale powiedzmy sobie tak, będzie kiedyś dowolnie duża. No i Kurzweil pyta, co by było gdyby? Jak by wyglądał świat, w którym tempo przetwarzania informacji może być dowolnie duże? Żeby jeszcze zrozumieć, jak on na to patrzy, to przyjrzyjmy się czemuś, co on nazywa sześcioma etapami rozwoju kosmosu, opisanymi w książce „Nadchodzi osobliwość” w 2005 roku.

Jest to dosyć interesujące, dlatego że Kurzweil jest jedną z nielicznych osób, których przewidywania są po pierwsze precyzyjne, czyli nie jest on jedną z tych osób, które mówią: no kiedyś tam w przyszłości będzie dziwnie, albo kiedyś tam w przyszłości komputery będą myśleć. On podaje daty. On na przykład przewidywał już dawno, już 20 lat temu, że komputery będą w stanie mówić, pisać w sposób nieodróżnialny od człowieka, czyli zdadzą tak zwany test Turinga do roku 2029. To jest konkretna data i wtedy brzmiało to dziwnie, dlatego że 20 lat temu nikt nie przypuszczał, że jest to w zasięgu ręki.

Tymczasem on podał dosyć realistyczną datę. Niektórzy uważają, że już dzisiaj ten test Turinga jest zdany. Tak że to jest interesujące. Jego zdaniem osobliwość nastąpi około roku 2045. Podał tę datę 20 lat temu, w 2005 roku. Wtedy to było 40 lat naprzód. Aktualnie jest to już tylko 20 lat naprzód, więc ta osobliwość jest już tuż za rogiem.

Wracając jednak, jak on to sobie wyobraża? Przejdźmy przez jego sześć etapów rozwoju kosmosu. Zrozumiemy w tym momencie, jaka jest skala, w jakiej on myśli. Pierwszy etap to jest powstanie praw fizyki. Czyli sięgamy do samych początków ewolucji naszego wszechświata, do takich zdarzeń jak Wielki Wybuch, do wyłonienia się praw fizyki, do ustalenia się czegoś takiego jak chemia, możliwość łączenia się atomów, tworzenia złożonych związków. On to czyta przede wszystkim przez pryzmat pojęcia informacji. Czyli dla niego prawa fizyki to jest pewien sposób, w jaki wszechświat się organizuje, wymieniając się informacjami. On bardzo często sprowadza zjawiska naturalne do ich aspektu informacyjnego. Czyli łączą się rzeczy, tworzą nowe kombinacje, wymieniają się masą, sygnałami itd. No więc pierwszy etap to jest wszechświat sygnałów, nazwijmy to w ten sposób.

Drugi etap to już jest powstanie życia, które dla Kurzweila przede wszystkim jest sposobem, na jaki organizmy, na jaki pewne struktury chemiczne znowu wymieniają się informacją. Tym razem jest to informacja genetyczna, czyli kluczowa rzecz dla niego w życiu to jest DNA. I bardzo dużo rzeczy Kurzweil, to jest jedna z jego słabości, przelicza od razu na jednostki informacji. Całą złożoność życia, chemiczną, metaboliczną, fizjologiczną, anatomiczną, to, jak wygląda życie. On bardzo słabo na te tematy pisze, natomiast kiedy tylko przychodzi do liczenia nukleotydów, do podawania wielkości genomów, to zaczyna klaskać. To widać taki sposób myślenia inżyniera, człowieka,

który przekłada wszystko na liczby i na parametry. DNA bardzo łatwo jest zmierzyć i policzyć. W każdym razie mamy drugi etap życia, drugi etap życia kosmosu, drugi etap rozwoju informacji w kosmosie.

Trzeci etap to mózgi, czyli gdzieś tam wewnątrz życia pojawiły się mózgi przetwarzające informacje. Mamy to w tym momencie sprzęgnięte z całym systemem zmysłów zwierząt. W praktyce o co chodzi? Kurzweil kontynuuje swoją linię programową, opisuje to jako proces przetwarzania informacji w wyspecjalizowanych do tego organach. No i znowu to wszystko, co się dzieje w mózgach, on sprowadza najczęściej do takich parametrów jak liczba neuronów, liczba przetwarzanych w nich bitów. Znowu to jest zrozumiałe, dlatego że on kontynuuje swoją wizję poprzez pryzmat pewnego typu obliczeń. Natomiast krytycy Kurzweila mówią: no dobrze, ale dzieje się wiele rzeczy w mózgach, nie wszystkie z nich da się przeliczyć na bity. W ogóle jest dobre pytanie, czy da się przeliczyć moc obliczeniową mózgu ludzkiego na bity. On się posługuje różnego rodzaju obliczeniami, natomiast trzeba też zwrócić uwagę na to, że nie wszystko da się przełożyć na liczby, choćby to, co się dzieje na poziomie chemicznym. Mózg nie jest tylko urządzeniem elektronicznym, jak kalkulatorek, tylko jest też urządzeniem chemicznym. To jest coś, co zupełnie przecieka przez palce tego sposobu patrzenia na świat.

Nic to. Idziemy dalej, i konsekwentnie kolejna rzecz, to jest etap czwarty: ludzie wynajdujący technologię. Spośród całego morza technologii, które istnieje, Kurzweila, jak się łatwo domyślić, najbardziej interesują komputery. Dlaczego? No dlatego, że są systemami przetwarzania informacji. Aktualnie kosmos znajduje się na etapie czwartym, żeby była jasność. Natomiast są jeszcze dwa następne. To, co się dzieje obecnie, to jest rozwój komputerów, rozwój zdolności obliczeniowej, tanienie mocy obliczeniowej. On podaje tam takie wykresy, ile dolarów kosztuje wykonanie pewnego typu obliczeń. No rzeczywiście, staje się to coraz tańsze. To rzecz, do której jesteśmy już przyzwyczajeni, ale jest naprawdę niesamowita, zwłaszcza w połączeniu z tempem, w jakim się to dzieje. Dzisiaj każdy człowiek, który ma smartfona, ma do dyspozycji moc obliczeniową, która 50 lat temu kosztowałaby miliony dolarów. I to jest rzeczywiście 50 lat. To jest ta skala.

Zauważcie, że świat, wszechświat, ewoluował przez około 10 miliardów lat, zanim powstało życie. Później życie ewoluowało przez, no dajmy na to, 3-3,5 miliarda lat, zanim powstały mózgi. Później mózgi zwierzęce ewoluowały przez, powiedzmy sobie, kilkaset milionów lat, zanim powstała technologia pierwsza. Później mamy kilka milionów lat rozwoju technologii i cóż, powstały komputery. Teraz po 50 latach rozwoju komputerów Kurzweil twierdzi, że jeżeli chodzi o cały kosmos, to jeżeli szukamy miejsca, gdzie dochodzi do najbardziej intensywnego przetwarzania informacji, to trzeba patrzeć na Ziemię i na komputery. Cóż będzie dalej?

Piąty etap to jest coś, co ma dopiero nastąpić, to jest scalenie się mózgów ludzkich z komputerami, czyli niejako wszystkie dotychczasowe rewolucje: pierwsza, druga, trzecia i czwarta, łączą się w tej rewolucji piątej i łączy się ze sobą ludzka zdolność myślenia i przetwarzania sygnałów z komputerową. On mówi wprost: chodzi mu o tak zwane interfejsy mózg–komputer. Czyli technologia najzupełniej niespekulatywna, coś co istnieje, coś co w jakimś zakresie już funkcjonuje. Mówimy tu czysto technicznie o sytuacji, kiedy to w powierzchnię mózgu człowieka wtykamy elektrody, czyli urządzenia wykrywające aktywność elektryczną. Można to robić spoza mózgu, ale rozdzielczość tego jest dużo gorsza. Dużo lepiej jest zejść pod kości czaszki, przytulić się bezpośrednio do powierzchni mózgu. Istnieją tak zwane układy czy też zestawy mikroelektrod. Można już tą metodą wykrywać chociażby chęć poruszenia się, więc osobom sparaliżowanym oferuje się czasami tego typu możliwość. Przytykamy takie zestawy maleńkich igiełek delikatnie wciśniętych w powierzchnię mózgu, przytulamy to do kory ruchowej człowieka i aktywność elektryczna, sama wola wykonania pewnego ruchu może zostać przetłumaczona na poruszanie się pewnego typu urządzenia. Są już takie rzeczy, powolutku zaczynają być coraz to tańsze i coraz doskonalsze.

Kurzweil mówi: no jasne, oczywiście, tymczasem tym, co nas powinno szczególnie interesować, to nie jest kora ruchowa, tylko te części mózgu odpowiedzialne za myślenie, planowanie, pamiętanie, rozumowanie i tak dalej, wyższe funkcje poznawcze. Docelowo on wyobraża to sobie w ten sposób, że nasze myślenie zostanie scalone z komputerowym przetwarzaniem sygnału. Jak to dokładnie będzie wyglądać, nie tak łatwo w jego książkach wyczytać. Natomiast można sobie zacząć to wyobrażać i za chwileczkę powiem jeszcze, jak on to widzi i dlaczego może to nie jest takie straszne.

Natomiast żebyśmy mieli pełen obraz sytuacji, szósty etap, może zacytuję z jego książki, dlatego że sam wszelkie, jakbym próbował to streścić, toby mi się pewnie nie udało. Uwaga. Szósty etap to ten, gdy, cytuję, „inteligencja rozprzestrzeni się po całym wszechświecie, zamieniając zwykłą materię w komputronium”. Komputronium to jest forma materii, która ma maksymalną gęstość obliczeniową. No tak, słuchajcie, to jest człowiek, który nie bierze jeńców.

Czyli następny etap to jest chyba naprawdę osobliwość. W tej książce obecnej nie ma zbyt wiele na ten temat i my nie będziemy też na ten temat zbyt wiele mówić. Może kiedyś poopowiadam o tym, jak wyobrażałby sobie Kurzweil cały wszechświat przemieniający się w jeden wielki komputer, bo tak naprawdę o tym by trzeba mówić, to by była faktycznie osobliwość już kosmologiczna.

Natomiast to tak w charakterze ciekawostek, jeżeli technologia komputerowa pojawiła się kilkadziesiąt lat temu, o ile jego zdaniem po scaleniu się maszyn z mózgiem ludzkim wielkie przemiany mogą się dokonać już w ciągu tygodni, to jego zdaniem sam ten etap rozprzestrzenienia się inteligencji na cały kosmos powinien się dokonać w ciągu nieco mniej niż jednej sekundy. Koniec świata nastąpi więc bardzo, bardzo szybko.

My jednak przyjrzymy się, i on w tej najnowszej książce, czyli „Osobliwość coraz bliżej”, skupia się na tym, co najbliżej, czyli 20 latach. Przypomnijmy, osobliwość ma nastąpić w roku 2045 i on w zasadzie mówi o osobliwości jako o tym etapie piątym, czyli pomija troszeczkę milczeniem aktualnie ten etap szósty kosmologicznej osobliwości informacyjnej. On mówi tak, że w momencie, kiedy umysł ludzki scali się z komputerem, to zdolność myślenia człowieka stanie się najpierw tysiąckrotnie większa, później milionkrotnie większa. Ta liczba nie jest niczym konkretnie uzasadniona, ale tak, żeby nas pobudzić intelektualnie, będziemy w stanie myśleć milion razy szybciej.

Do 2045 roku to się wydarzy i to jest już osobliwość. To już można potraktować jako osobliwość. Czego możemy się spodziewać i dlaczego Kurzweil nie jest pesymistą? No bo trzeba sobie wyraźnie powiedzieć: mimo że ta książka mówi o wielu zagrożeniach, to Kurzweil nie jest pesymistą. Jeżeli chodzi o sam scenariusz technologiczny, to wydaje mi się, że on nie wymaga większego komentarza. To już chyba słyszeliśmy w wielu źródłach, czyli rozwija się sztuczna inteligencja, Kurzweil bardzo dużo pisze w tej książce o tych wszystkich etapach, kiedy to sztuczna inteligencja nauczyła się grać w rozmaitego typu gry, generować rozmaitego typu treści. On jest optymistą w tym sensie, że uważa, że każda zdolność człowieka, którą jesteśmy w stanie wyrazić precyzyjnie, którą jesteśmy w stanie nazwać, zostanie również opanowana przez sztuczną inteligencję.

Nie komentujmy tego, jest na ten temat cały wachlarz opinii. On w każdym razie uważa, że wszystko, co człowiek jest w stanie zrobić, również jest w stanie zrobić komputer, i to w dodatku szybciej i lepiej. Można by to krytykować, my nie będziemy tego dzisiaj robić. W każdym razie to jest przynajmniej zrozumiałe. Wiadomo, o co chodzi z tą tezą.

Druga teza, jeżeli chodzi o scalenie człowieka z maszyną poprzez interfejsy mózg–komputer, no to też jest kontrowersyjne. Uważam, że to wcale nie jest takie oczywiste, że przy pomocy systemu mikroelektrod albo nawet czegoś, o czym ja opowiadam czasami w „Czytamy naturę”, czy w podkastach, czyli jakiegoś pyłu neuralnego, są różnego rodzaju technologie hipotetyczne, mniej czy bardziej pozwalające na przepojenie mózgu maleńkimi elektrodami, wspólne nadawanie sygnału do komputera zewnętrznego i scalenie w ten sposób mózgu z komputerem.

Nie uważam, że to doprowadziłoby do scalenia się myślenia z komputerowym przetwarzaniem sygnału na poziomie czysto subiektywnym, na poziomie przeżywanym. Nie uważam, że jest oczywiste, że tego typu proces doprowadziłby do tego, że w mojej świadomości, w moim procesie myślowym pojawiłyby się te superszybkie możliwości myślenia komputerowego.

Myślę, że mogłoby to się skończyć zupełnie niewinnie, czyli to tempo w ogóle by nie wzrosło. To znaczy ja mogę aktualnie poprosić komputer, żeby coś dla mnie bardzo szybko policzył, czy też pomyślał, czy wygenerował. Żeby wygenerował książkę całą na jakiś skomplikowany temat, cały traktat matematyczny albo fizyczny, powiedzmy, że w ciągu sekundy. Natomiast nie uważam, żeby było oczywiste, że ja to zrozumiem w ciągu sekundy. Tego kroku nie ma i w książce Kurzweila też tego kroku nie ma. On się nad tym problemem poniekąd prześlizguje.

Natomiast znowu, spróbujmy teraz nie krytykować zbyt ostro, zastanówmy się, jakie byłyby tego konsekwencje. Tak czy inaczej, przypuśćmy, że rozumiemy przynajmniej, o co mu chodzi. A jemu chodzi dokładnie właśnie o to, że mózg człowieka, który zostanie scalony z komputerem, stanie się mózgiem myślącym równie szybko, równie skutecznie, równie potężnie jak ten komputer. Jakie mogą być zagrożenia na tej drodze? Jestem nawet, powiem szczerze, zaskoczony, jak bardzo optymistyczny jest Kurzweil, dlatego że jest jakby jasne, że po drodze do osobliwości, która ma nastąpić zresztą za 20 lat, może się wydarzyć dużo złego. Czyli coś, co on opisuje jako pewien proces dziejowy kończący się osobliwością, samo w sobie może uniemożliwić swój własny postęp.

Skorzystam z jego własnych przykładów: ktoś może wykorzystać ten rozwój sztucznej inteligencji do stworzenia choćby wirusów, które będą superpotężne i wybiją całą ludzkość. Czyli jakiś terrorysta, który będzie korzystał z pierwszej wersji tego typu urządzenia, pierwsze pytanie, jakie zada samemu sobie, superinteligentnemu samemu sobie, to jest, jak to zrobić, żeby 8 miliardów ludzi na świecie zginęło od jakiejś tam procedury biotechnologicznej. No i natychmiast w jego głowie pojawi się odpowiedź na to pytanie, pojawią się umiejętności wykonania tego, i ten człowiek wybije całą ludzkość. To taki typowy, powiedziałbym, w miarę już też opisany w literaturze przykład scenariusza negatywnego.

Znowu Kurzweil jest optymistą. On uważa, że każdą tego typu rzecz, która się może potencjalnie pojawić, jesteśmy w stanie przewidzieć. Ktoś inny może zadać sobie dokładnie to samo pytanie, tylko dodając do tego, jak temu zapobiec. Czyli ktoś inny może zadać pytanie, no przypuśćmy, że ktoś się połączy z tą superinteligentną siecią, z tym oplatającym całą Ziemię superkomputerem, chcąc zniszczyć ludzkość. Co zrobić, żeby do tego nie doszło? I znowu nie mamy tutaj szczegółowego scenariusza, sami go sobie musimy dośpiewać.

Tak czy inaczej Kurzwal jest optymistą. Uważa, ogólnie rzecz biorąc, że życie ludzkie staje się coraz lepsze, że ludzie żyją coraz zdrowiej. Podaje mnóstwo statystyk pokazujących, że coraz więcej ludzi jest wykształconych. Jest nawet rozdział zatytułowany „Życie staje się wykładniczo lepsze”. Później mamy rozdział „Przyszłość miejsc pracy. Dobra czy zła?”. I mamy tu dosyć dużo bardzo optymistycznych tezy, na przykład takich, że nikt nie tęskni za rolnictwem. Kiedyś większość ludzi albo duża część ludzi zajmowała się rolnictwem. Dzisiaj tylko kilka procent siły roboczej w Stanach Zjednoczonych. On oczywiście pisze o świecie, mając na myśli głównie Stany Zjednoczone, które są wszak centrum kosmosu. Mówi, że nie tęsknimy za tym, że bardzo dobrze. Nie będziemy robić tych wszystkich durnych rzeczy, będziemy robić same fajne rzeczy.

I kluczowa teza, którą on stawia, pojawia się na końcu, w takiej malutkiej, malutkiej rzeczy, w takim rozdziale zamykającym całą książkę, zatytułowanym „Dialog z Kasandrą”. Kasandra tutaj jest pesymistką, występuje w tym dialogu Kasandra i Ray. Po prostu Kasandra rozmawia z autorem tej książki i próbuje zniechęcić Raya do tej wizji. Natomiast Ray tłumaczy, że wszystko będzie pięknie. I chyba zacytuję taki kluczowy fragment tej rozmowy. Kasandra zarzuca Rayowi rzecz następującą. Uwaga, cytuję. Strona 320. „Jeśli sztuczna inteligencja może robić wszystko to, co ludzie w każdej sferze intelektualnej o wiele lepiej i szybciej niż najlepszy człowiek, to co pozostanie jeszcze do osiągnięcia? Co nadałoby naszemu życiu sens?”. Ray odpowiada. „Właśnie z tego powodu chcemy połączyć się z inteligencją, którą tworzymy. Sztuczna inteligencja stanie się częścią nas, a więc to my będziemy robić te rzeczy”.

Ha, to jest ciekawa perspektywa, słyszy się ją, muszę przyznać, dosyć rzadko. Czyli standardowy lęk jest taki. Powstanie sztuczna inteligencja, być może scalona z robotami, która będzie wszystko wykonywała, życie ludzkie straci sens, ponieważ zostaniemy odłożeni na boczny tor. Ray odpowiada: nie, nie, nie. Wyjściem z tego jest przegonienie tego procesu technologizacji. Odpowiedzią na technologizację życia jest jeszcze mocniejsza technologizacja życia.

Czyli jeżeli pozwolimy, żeby to się działo poza nami, w świecie komputerów, może w świecie robotów, to rzeczywiście by tak było. Natomiast jeżeli posłuchacie mnie i wszyscy zgodzimy się na piątą rewolucję, czyli scalenie tego z tkanką nerwową człowieka, czysto fizyczne, scalenie komputera, tak żeby komputery stały się neuronami naszego mózgu, no to wtedy to będziemy my. Wtedy my będziemy. Ja jako ja będę te wszystkie wspaniałe rzeczy robił. Czyli to nie będzie jakiś obcy agent, jakaś inna istota, a nawet jeżeli będzie, to ja będę równie inteligentny jak ona. Czyli wyjściem z tego problemu niepotrzebności człowieka jest tylko jedna możliwość, on mówi. To się i tak wydarzy. Nie da się tego procesu zatrzymać. Możemy albo być jego częścią, albo nie być jego częścią. Bądźmy jego częścią.

No i to jest odpowiedź Kurzweila na pesymizm technologiczny. On mówi: nie mamy już wyjścia. Do 2045 roku osiągniemy efektywnie nieskończoną możliwość obliczeniową, mamy już zalążki technologiczne scalania mózgu z maszyną, zróbmy to. Bądźmy częścią tej rewolucji, a być może później nastąpi również rewolucja szósta, czyli scalimy się również z całym kosmosem, który wówczas będzie się składał z komputronium, czyli materii o maksymalnej gęstości obliczeniowej. Staniemy się po prostu myślącym wszechświatem.

No tak. Co o tym sądzić? Jest więcej podobnych historii, jest więcej osób, które podobne rzeczy piszą. W latach 90. była moda na podobne scenariusze. Był Hans Moravec, który pisał dosyć podobne rzeczy. Było kilka tego typu propozycji. Kurzweila można słuchać z tego względu, że on się nie boi konkretów. Bardzo szanuję to, że on podaje konkretne daty, on podaje konkretne liczby. Różni się tym od bardzo wielu proroków, takich jak Harari na przykład, który jest bardzo nieprecyzyjny, bardzo niekonkretny. On widać, że ściemnia. Natomiast Kurzweil ma te rzeczy rzeczywiście dosyć dobrze przemyślane. Może nie w szczegółach technologicznych, ale przynajmniej w liczbach i w datach.

Druga sprawa, że pewne rzeczy mu się potwierdziły. Jestem pod dużym wrażeniem jego przewidywania dotyczącego daty testu Turinga. Ja uważam, że test Turinga został już zdany, czyli istnieją już aktualnie algorytmy, które mogą zadowalająco udawać człowieka i nikt nie jest w stanie rozpoznać, czy rozmawia w prostej rozmowie z człowiekiem czy z maszyną, a nawet jeżeli są jeszcze jakieś wątpliwości, myślę, że to jest kwestia roku, dwóch i da się zorganizować już test Turinga tak, żeby komputery go zdały. Widziałem już artykuły, które mówią dokładnie to, czyli zatytułowane „Test Turinga został już zdany”.

Dyskusję można prowadzić w tę czy w tamtą, tak czy inaczej uważam, że jeżeli ktoś 20 lat temu wysunął taką propozycję i podał datę 2029, to jest fajna, realistyczna data, no chapeau bas, szacunek naprawdę. Jeżeli taka rzecz mu się sprawdziła, słuchajcie, to komu innemu mielibyśmy wierzyć? To jest ewentualność na tyle wariacka i na tyle szalona, że z samego tego faktu aż by się ją chciało zbagatelizować. Czyli przed zawierzeniem Kurzweilowi może nas powstrzymywać coś w stylu zdrowego rozsądku, elementarny mechanizm ostrożności. Jest niemożliwe, aby doszło do czegoś aż tak szalonego, aż tak odważnego, aż tak wariackiego.

Natomiast wszechświat jest dziwny. I ja powiem może w ten sposób: lubię ekscentrycznych myślicieli i lubię ekscentryczne propozycje intelektualne. Jeżeli miałoby się we wszechświecie wydarzyć coś naprawdę bardzo dziwnego, a wszechświat ogólnie rzecz biorąc jest naprawdę bardzo dziwny, chyba Kurzweil byłby jedną z pierwszych osób, którym dałbym mój żeton zaufania. Może nie dałbym mu mojego miecza, natomiast dałbym mu mój żeton zaufania. Bardzo podoba mi się jego podejście. Jeżeli już rzeczywiście przewidujemy dziwne rzeczy w przyszłości, to przewidujmy je odważnie i stwórzmy pewną mapę drogowe. Mamy oczywiście mapy drogowe ostrożne, ale skoro aż tak dziwne rzeczy dzieją się wokół nas, no to miejmy chociaż do dyspozycji mapę drogową nieostrożną, wariacką intelektualnie.

I tyle. Dzięki, że byliście ze mną. Kłaniam wam się nisko. Zachęcam do słuchania Podkastu Tygodnika Powszechnego, i do usłyszenia. 

Słuchaj naszych podcastów:

Jeśli lubisz nasze podcasty, wspieraj nas na Patronite »


 

 

Projekt dofinansowany ze środków budżetu państwa, przyznanych przez Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego w ramach Programu „Społeczna Odpowiedzialność Nauki II”.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”