Na pogrzebie módlcie się uczciwie

1 kwietnia odbył się pogrzeb ks. Jana Kaczkowskiego.
Czyta się kilka minut
 / Jan Kaczkowski. Fot: Grażyna Makara/TP
/ Jan Kaczkowski. Fot: Grażyna Makara/TP

To już trochę za długo trwa – mówił ks. Jan Kaczkowski „Tygodnikowi” z końcem lutego 2016 r. – Nie znam woli Pana Boga, ale jestem z nią pogodzony. Pytałeś o strach. Nie ma go, bo właśnie jestem pogodzony. I też buduję dystans do sytuacji, wydawałoby się podprogowej i ostatecznej. Do śmierci trzeba nabrać dystansu. Jak cię coś stresuje, to możesz w myślach zacząć z tym walczyć.

Dodawał: - Myśląc o finale, wyobrażam sobie siebie w trumnie. Jestem ubrany w albę, czarny ornat i trzymają mnie gdzieś w lodówce. I jest mi z tym dobrze. Myślę, że jestem wtedy trochę śmieszny, a trochę poważny.

Zapytany, czy wyobraża sobie swój pogrzeb, ks. Jan odpowiedział: - Oczywiście. Nie będę wyznaczał limitów. Chciałbym, żebyście się bardzo uczciwie modlili, żebyście odprawili mszę świętą w nadzwyczajnym rycie rzymskim, gdyby ktoś jeszcze umiał Requiem zaśpiewać po łacinie, byłbym bardzo, bardzo zadowolony. Dlaczego jest ta trumna? Bo chciałbym, żeby dzieci mojego rodzeństwa widziały, że wujek umarł, a nie gdzieś się rozpłynął.

Od początku 2016 r. pracowałem z ks. Janem nad książką, która miała ukazać się nakładem wydawnictwa Znak. Podczas kilku wielodniowych wizyt w Sopocie rozmawialiśmy o jego dotychczasowym życiu i radach jakich chciałby udzielić ludziom. Odbyliśmy w sumie kilkanaście rozmów, które trwały maksymalnie półtorej godziny. Jan nie wstawał już z łóżka, mówił bardzo oszczędnie, wypowiadanie słów przychodziło mu z bólem. Podczas mojej ostatniej wizyty w Sopocie, która skończyła się 1 marca, ustaliliśmy wspólnie, że – w związku ze stanem zdrowia Jana – książka nie powstanie. Z tych wielu rozmów, które odbyliśmy miesiąc przed jego śmiercią przygotowałem wywiad, w którym Jan opowiada o swojej chorobie, żegnaniu się z ludźmi i wyobrażeniu o tym, co dzieje się z człowiekiem po śmierci.


Ostatnią rozmowę z ks. Janem Kaczkowskim opublikujemy w kolejnym numerze "Tygodnika Powszechnego" (15/2016).

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”