Media społecznościowe emocjonują się ostatnim spotkaniem w Berlinie, dotyczącym dalszych perspektyw wsparcia dla Ukrainy i zakończenia jej wojny z Rosją. Uwaga ogniskuje się zwłaszcza na tym, że obecni byli tylko prezydenci USA, Francji, premier Wielkiej Brytanii i kanclerz Niemiec, zabrakło natomiast przedstawiciela Polski. Kropkę nad „i” postawił w tej sprawie były prezydent Estonii, pisząc w mediach społecznościowych, że Donalda Tuska nie było tam na specjalne życzenie kanclerza Olafa Scholza.
Trudno ocenić wiarygodność tego przekazu, być może za jakiś czas dowiemy się więcej o wszystkich aspektach spotkania i o tym, dlaczego doszło do niego w takim, a nie innym składzie.
Polityczne skutki spotkania w Berlinie
Dziś można jedynie analizować doraźne skutki polityczne. Na pierwszy rzut oka nie są one korzystne dla polskiej dyplomacji. Zaczynają pojawiać się głosy, zwłaszcza podchwytywane przez PiS, że rzekomy wzrost międzynarodowego znaczenia Polski po ubiegłorocznych wyborach to polityczny humbug, bo właśnie takie sytuacje pokazują, że „możni” się z nami nie liczą.
Tyle że sprawa ma też inne oblicze, z punktu widzenia obecnie rządzących nie tylko złe. Po pierwsze PiS-owi sypie się narracja o rzekomo skrajnie proniemieckiej polityce Tuska (choć politycy tej partii próbują ją ratować wpisami, że Tusk jest już tak podporządkowany, że tylko zostanie poinformowany o wynikach szczytu).
Skoro ten rzekomo bardzo proniemiecki polityk jest tak traktowany przez kanclerza Niemiec, to może jednak taki proniemiecki nie jest. Liderzy PiS na poniedziałkowej konferencji prasowej, poświęconej temu tematowi, bez cienia żenady wytykali zresztą Tuskowi złe relacje z Niemcami.
Międzynarodowe skutki szczytu w Berlinie
Druga korzyść może wiązać się z ewentualnymi międzynarodowymi skutkami szczytu. Jeśli rzeczywiście miałby on doprowadzić do jakiegoś upokarzającego Ukrainę planu pokojowego, Polska może przekonywać wschodniego partnera, że nie przyłożyła do tego ręki i dzięki temu ocalić dobre relacje.
Oczywiście, mimo tych zastrzeżeń, należy berlińskie spotkanie uznać za porażkę Polski. Najlepiej by było, gdyby Tusk lub Duda wzięli jednak w nim udział. Tak jak również byłoby najlepiej, gdyby upokarzający Ukrainę plan pokojowy wcale nie powstał. Bo co prawda przysłowie głosi, że „nie ma tego złego…”, ale jednak lepiej, jak „złe” nie przydarza się wcale.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















