Może teatralne, ale...

Przeczytałem interesujący tekst Joanny Wawrzyniak “Recycling" (“TP" nr 36/03) - opis litewskiego parku wolnostojących pomników pozostałych po okresie sowietyzacji. Poznawałem Litwę na różnych etapach historii. Ostatnio dwukrotnie widziałem park Grűtas oraz muzeum martyrologii w podziemiach sądów na byłej ulicy Mickiewicza w Wilnie. Grűtas, mniej wstrząsający w wymowie, jest ważnym miejscem, w którym przypominana jest codzienność sowieckiego kraju. To, co odeszło z ulic Wilna i innych miast, a o czym łatwo się zapomina. Nie jest to miejsce dla intelektualistów, ale park okazał się ważnym i popularnym ośrodkiem na Litwie. Za parę lat, kiedy znikną z miast ostatnie ślady czerwonej przeszłości, jego znaczenie okaże się jeszcze istotniejsze. Wystawa mówi m.in., że w obcej służbie znaleźli się nie tylko zdrajcy, ale i ci, którymi Litwa mogła się szczycić jako wybitnymi artystami. Wszystkie obiekty opatrzono obszernymi objaśnieniami w językach litewskim i angielskim. W osobnym baraku stworzono ciekawą wystawę literatury propagandowej i bibelotów. Park Grűtas może wydawać się zbyt nachalnym i teatralnym pomysłem przypomnienia, np. wywózek ludności przez postawienie wagonu towarowego z tamtych czasów, rozciągnięcia drutów kolczastych i głośników nadających sowiecką muzykę. Ma to jednak znaczenie.
Czyta się kilka minut

Część Litwinów jest jednak przeciwnych temu miejscu. Mój przyjaciel, który przeżył zesłanie, nie widział wystawy i przysięga, że jego noga tam nie postanie i nie jest w tej postawie wśród litewskich patriotów odosobniony.

I na koniec: 100 tys. turystów, którzy odwiedzili małą wioskę na skraju bagien, jeśli nawet nie zrozumiało przesłania tego miejsca, przyczyniło się do zatrudnienia okolicznej ludności i grona inteligencji litewskiej w tym nieco zapomnianym regionie kraju. Mam jednak jedno zastrzeżenie wobec organizatorów parku Grűtas. Położone na skraju Druskiennik, odwiedzane jest masowo również przez Polaków. Czy nie zasłużyli sobie przynajmniej na polskojęzyczną informację, taką, jaką otrzymują turyści anglojęzyczni?

JANUSZ DUNIN-HORKAWICZ (Łódź)

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 41/2003