Moje trzy grosze

Miasto Kraków, o którym politycy PO napisali ostatnio patetycznie, że jego mieszkańcy żyją wartościami chrześcijańskimi, zafundowało sobie smutną awanturę z okazji marszu tolerancji. Nic się w niej nie da obronić: ani pomysł, ani wykonanie, ani sposób,w jaki zareagowali ci, którzy się marszowi sprzeciwiali.
Czyta się kilka minut

Pomysł, bo niewiele doprawdy jest powodów, by oprotestowywać “nietolerancję" wobec homoseksualistów - w czym właściwie dotąd się wyrażała? Wykonanie, bo początkowo wybrana data marszu - niedziela 9 maja, dzień tradycyjnie świętowany procesją ku czci św. Stanisława - to było albo skandaliczne niedopatrzenie, albo jednak prowokacja. Nie wyciszyło reakcji na ten pomysł późniejsze zmienienie daty - nie mogło wyciszyć, bo z kolei “ideowa prawica" musi traktować takie okazje jak dar z nieba spadły; trudno o lepszą sposobność, by zaistnieć publicznie jako “obrońcy wartości".

Więc od razu zaczęło się podgrzewanie atmosfery i wzywanie do protestów przeciw zagrożeniu procesji św. Stanisława. Wiele jeszcze dni po tym, gdy już zmieniono termin marszu, zasypano Kraków ulotkami i listami do podpisania. Skupiono uwagę miasta na awanturze, gdy należało martwić się i przejmować sprawami o wiele poważniejszymi. A obrzucanie uczestników marszu jajkami i kamieniami, a także obelgi słowne, nie dadzą się usprawiedliwić żadnym stopniem oburzenia ani zgorszenia.

Mieli rację nobliści, przypominając o prawie każdego do wyrażania swoich przekonań, także publicznie. Miały rację władze Kościoła krakowskiego, przypominając katolickie zasady szacunku dla osoby ludzkiej, ale i swoje oczekiwanie, że kontrowersyjne propozycje etyczne nie będą w pochodzie przedstawiane w sposób prowokacyjny i obraźliwy. Mieli rację uczestnicy marszu, nie dając się wciągnąć w awanturę i decydując na rozwiązanie zablokowanego pochodu. Nie mieli oczywiście racji napastnicy (podobno członkowie Młodzieży Wszechpolskiej), kompromitujący swoim zachowaniem ten świat wartości, który podobno wyznają (i byłoby uczciwiej, gdyby popierające ich partie także im stawiały wymagania, a nie tylko piętnowały przewidywane “zagrożenie wartości").

Może jednak również politycy lewicowi, tak gorliwie uczestniczący w krakowskiej manifestacji, powinni nas przekonać, że dostrzegają zagrożenia bez porównania bardziej dotkliwe niż “homofobia". Patronującą manifestacji wicepremier Jarugę-Nowacką wolałabym widzieć wśród kobiet stojących w ogonkach po nowe, zredukowane zasiłki alimentacyjne i zagubionych w okolicznościach, którym nie potrafią sprostać.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 20/2004