Monika Ochędowska: Komu kibicowała Pani w finale mistrzostw Europy?
Joanna Kubisiak: Hiszpankom, bo grały na tym turnieju po prostu pięknie. Choć trzeba przyznać, że Angielki też są rewelacyjne. Szwajcarskie mistrzostwa udowodniły, że poziom kobiecej piłki jest dzisiaj bardzo wysoki. Dziewczyny zostawiają na boisku serce, są zdeterminowane. Młode pokolenie gra na równi z seniorkami. To daje nadzieję na przyszłość.
Trenuje Pani od kilkunastu lat. Od siedmiu w miejscu, które szkoli wyłącznie dziewczynki.
Na początku było nas mało – zdarzało się, że dziesięciolatka trenowała razem z szesnastolatką, bo nie udawało się zebrać wystarczającej liczby dziewczynek, by podzielić je na zespoły. Z roku na rok zawodniczek jednak przybywało, więc zaczęłyśmy tworzyć drużyny według kategorii wiekowych.
W 2018 r. narodził się pomysł założenia akademii tylko dla dziewcząt. To znaczy takiego miejsca, w którym każda złotówka przeznaczana jest na ich szkolenie, ale też infrastrukturę, opiekę medyczną i psychologa.
Co wpłynęło na wzrost zainteresowania dziewczynek piłką?
Większa otwartość rodziców i dzieci na dyscyplinę, która była kiedyś domeną mężczyzn. Po pierwsze – jest więcej klubów i drużyn kobiecych. Po drugie – młodzieżowe reprezentacje Polski oraz reprezentacja seniorska odnoszą sukcesy, docierają na mistrzostwa Europy. Wreszcie – zmieniło się podejście mediów. Coraz więcej mówi się o kobiecej piłce, trenerki pojawiają się w różnych programach telewizyjnych, komentują mecze, udzielają wywiadów. To pomaga, choć wciąż jest nas za mało. Dlatego na odprawach i prezentacjach w naszej Akademii pokazujemy wzorce kobiece, dając tym samym młodym zawodniczkom nadzieję na osiągnięcie sukcesu.
Ile dziewczynek trenuje w krakowskiej Akademii?
Szkolimy w tym momencie 158 dziewczynek, co roku ich liczba rośnie. Najbardziej cieszy to, że pojawiają się coraz młodsze ochotniczki. Kiedyś rodzice mieli opory – woleli zapisywać córki na siatkówkę, balet albo lekcje tańca. Zawodniczki pojawiały się u nas dopiero jako dziesięcio- czy dwunastolatki, kiedy same mogły decydować, w co chcą grać. Teraz rodzice szukają miejsca do treningu już dla pięcio- i siedmiolatek.
Uczę też w szkole i widzę, że na lekcjach WF-u dziewczyny chętnie grają w piłkę, niezależnie od wieku. Nie ma już wytykania palcami, że to sport „nie dla dziewczyn”. Dziewczyny wiedzą też, że mogą się rozwijać, spełniać marzenia, grać w piłkę w Polsce albo za granicą. Kiedyś nosiły koszulki z nazwiskami Messiego czy Lewandowskiego – teraz coraz częściej mają na nich nazwiska piłkarek. Podziwiają Ewą Pajor, Emilię Szymczak i Paulinę Dudek.
Czym różni się szkolenie dziewcząt od szkolenia chłopców?
Największa różnica to sfera mentalna – inny jest sposób prowadzenia zespołu, budowania relacji, reakcji na emocje i potrzeby zawodniczek. Dziewczyny często grają z pasji, ale ich pewność siebie bywa niższa. Trzeba umieć je chwalić, budować ich wiarę w siebie.
Jak ocenia Pani działania PZPN? Robi dla kobiecej piłki wystarczająco dużo?
Powiem tak: dzieje się sporo, ale na pewno potrzebujemy większego wsparcia finansowego i infrastrukturalnego. Często panowie mają pierwszeństwo do boisk, a dziewczyny muszą się dopasować. Nie może tak być.
JOANNA KUBISIAK jest trenerką z uprawnieniami UEFA A i prezeską szkolącej młode piłkarki Football Success Academy w Krakowie. Współpracuje z kobiecymi Reprezentacjami Polski U-15 oraz U-17.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















