Miłosierdzie to nie litość

Sądzę, że także i my jesteśmy tym ludem, który z jednej strony pragnie słuchać Jezusa, ale z drugiej czasami ma ochotę pobić, potępić innych, nieprawdaż? Potępić innych. Zaś orędzie Jezusa to miłosierdzie.
Czyta się kilka minut

Dosłownie należałoby jednak przetłumaczyć: „Wiedząc, że nasz dawny/stary człowiek został z Nim współukrzyżowany, aby zostało unicestwione ciało grzechu...”.

Nie chodzi więc o to, że mamy „grzeszne ciało”, i że najlepiej byłoby je u-martwić („zabić”). Chodzi o to, że dajemy ciało grzechowi. Grzech sam w sobie nie ma przecież ciała – jest abstrakcją, pojęciem teologicznym czy katechizmowym; jest definicją, potencjalnością, projektem zła. Nie jest jednak faktem/wydarzeniem. By stać się faktem – musi otrzymać ciało. Od człowieka. Nie ma w świecie „zabójstwa”, dokąd nie ma morderców; nie ma „oszustwa”, dokąd nie ma kłamców; nie ma „kradzieży”, dokąd nie ma złodziei; nie istnieje „pijaństwo”, dokąd nie ma pijaków.

Dokąd grzech nie ma ciała – dokąd jest abstrakcyjną możliwością – nie można go unicestwić. Można go zakazać. Czynią to wszelkie prawodawstwa – z Boskim włącznie: „Nie zabijaj!”, „Nie kradnij!”, „Nie cudzołóż!”, „Nie mów fałszywego świadectwa!”. Wszystkie te zakazy i prawa – same w sobie sensowne (i święte!) – nie niszczą jednak grzechu; owszem, pogłębiają jego świadomość, a czasami wręcz doń prowokują (czy przepisy nie są po to, by je łamać?).

Zakazywany i potępiany, będący tematem przestróg i pouczeń – grzech, raz po raz, staje się faktem/wciela się – otrzymuje ciało ode mnie i od Ciebie. To ja jestem kłamcą, złodziejem, cudzołożnikiem, bałwochwalcą, zdrajcą. Nie chcę być taki. Nie podoba mi się taka moja tożsamość. Wiele jednak razy takim się już okazałem – taki byłem. Chciałbym, by takie moje „ja” okazało się już tylko przeszłością – bym mógł o „nim” powiedzieć: to ja sprzed lat, to „ja-dawny”, to mój „stary człowiek”. Dziś już go nie ma – został zabity. A razem z nim zostało zabite „ciało grzechu” – grzech, wcielony we mnie, został zabity. Tak właśnie: nie zabroniony, lecz zabity! Ukrzyżowany. Albo – mówiąc jeszcze inaczej – UTOPIONY! W... chrzcie!

„Ja-dawny” muszę umrzeć. I „Ty-dawny”, i my, i Wy. W przeciwnym wypadku dzieło zbawienia zatrzyma się na Osobie Chrystusa. On – uczyniony grzechem przez Boga (por. 2 Kor 5, 21) – został ukrzyżowany, by JAKO PIERWSZY powstać do nowego życia. Grzech został zwyciężony. W Nim. Zwycięstwo to wszakże osiąga swą pełnię wtedy, gdy grzech zostaje zwyciężony także we mnie. Gdy nie daję już więcej ­ciała grzechowi, lecz czynię je „narzędziem” dobra. O tym mówi Paweł w 6. rozdziale Listu do Rzymian nieco dalej (wiersz 19): „jak oddawaliście członki wasze na służbę nieczystości i nieprawości, tak teraz wydajcie je na służbę sprawiedliwości, dla uświęcenia”. Właśnie dlatego w minioną Wigilię Paschalną odnawialiśmy nasze przyrzeczenia chrzcielne.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 14/2013