Piotr Sałajczyk: To 10 dni, podczas których odbywa się 14 koncertów i wydarzeń towarzyszących, jak wykłady czy wystawa malarstwa. Mamy dwie orkiestry i najlepszych polskich wykonawców oraz świetnych wykonawców z zagranicy, wydaje mi się więc, że w okresie wakacyjnym plasujemy się w czołówce festiwali na mapie Małopolski, a może również w skali całego kraju.
Jakub Puchalski: Czym Festiwal będzie odznaczał się w tym roku?
Podczas poprzedniej edycji wpadłem na trochę szalony pomysł, żeby następny festiwal przybrał formę fugi. Zaplanowałem wówczas wykonywanie co roku jednej symfonii naszego patrona, chcąc zakończyć ten cykl podczas jubileuszowej, 50. edycji festiwalu. W tym roku ma zabrzmieć II Symfonia, która kończy się fugą. Szymanowski lubił i chętnie posługiwał się fugą, jego twórczość w ogóle jest bardzo polifoniczna, a fugi pojawiają się w niej już od wczesnych lat, na przykład Preludium i fuga cis-moll z 1909 roku, która jest z kolei przeróbką jego studenckiej fugi, z okresu nauki u Noskowskiego. Można wymienić jeszcze II Kwartet smyczkowy, I oraz III Sonatę fortepianową.
Szaleństwo pomysłu zakłada, że oddamy hołd nie tylko samemu Szymanowskiemu, ale i fudze – niezwykle kunsztownej formie muzycznej. Ma ona charakterystyczną i zawsze taką samą budowę, którą chciałbym odtworzyć w programie festiwalu – jest w niej temat, są przeprowadzenia, które połączone są łącznikami i prowadzą do kody, są też kontrapunkty. Tematem festiwalowej fugi jest więc utwór Szymanowskiego, który zderzony zostaje z innym utworem polifonicznym lub wręcz zawierającym w sobie fugę.
Kontrapunktami swobodnymi są nasze koncerty południowe. Mamy trzy przeprowadzenia, a łącznikami są koncerty specjalne, w których nie ma muzyki Szymanowskiego, ale oczywiście jest polifonia.
Nasza festiwalowa fuga jest też poprzedzona preludium, tak jak u Bacha – i jako to preludium zaprosiliśmy Dominika Wanię, który zagra nam improwizację na temat muzyki Szymanowskiego. To będzie nasz pierwszy koncert.
Ciekawy pomysł, bo improwizacja – choć nie była typowa dla czasów Szymanowskiego – tylko raczej wcześniejszych, Chopina czy właśnie Bacha, dzisiaj stopniowo się odradza. Najchętniej jednak pianiści sięgają po prosty w tym kontekście styl jazzowy...
Dominik improwizuje raczej w stylistyce Ravelowskiej – daliśmy mu wolną rękę, ale znam jego płytę z improwizacjami i wiem od niego, że bardzo interesuje się muzyką Szymanowskiego, spodziewamy się więc pięknego wieczoru. To preludium odbędzie się 25 lipca, a od soboty (26 lipca) zaczyna się nasza fuga.
Po raz pierwszy prezentujemy jej muzyczny temat podczas koncertu południowego, na początku zabrzmi Sonata d-moll na skrzypce i fortepian Karola Szymanowskiego, a po niej „Suita w dawnym stylu” Alfreda Schnittkego, której ostatnią częścią jest fuga. Koncert jest dopełniony przez sonatę A-dur na skrzypce i fortepian Césara Francka, gdzie technika polifonizująca też jest obecna; zresztą Franck jest również jednym z tych kompozytorów, którzy fugę kochali.
Wieczorem tego samego dnia pojawi się również kontrapunkt – udało mi się zaprosić fantastyczny kwartet z Rumunii, kwartet Arkadia, który właśnie kończy nagranie kompletu kwartetów smyczkowych Wajnberga dla wytwórni Chandos. Głównym punktem programu będzie Kwartet smyczkowy op. 131 Ludwiga van Beethovena, który rozpoczyna się niezwykłą fugą. Do tego kameraliści wykonają jeszcze kwartet Józefa Haydna, w którym również pojawia się fuga i małe trio smyczkowe George’a Enescu.
O Enescu rozmawialiśmy już w ubiegłym roku – to świetny kontekst dla Szymanowskiego. Muzyka z drugiej strony Karpat.
Pojawi się więc też w tym roku. A następnego dnia w wili Atma, w której mieszkał Szymanowski i która jest jego muzeum, zaczniemy od kontrapunktu.
Magdalena Lucjan, laureatka ostatniego międzynarodowego konkursu imienia Karola Szymanowskiego w Katowicach, z Grzegorzem Biegasem przy fortepianie, wykonają pieśni Lutosławskiego, Szymanowskiego – „Pieśni księżniczki z baśni” – i arie Georga Frederica Händla, drugiego mistrza barokowych fug, który pojawi nam się tu po bratersku z Johannem Sebastianem Bachem, gdyż ten ostatni będzie się przewijał przez cały festiwal.
Wieczorem w hotelu Belvedere wystąpi orkiestra smyczkowa Filharmonii Słowackiej w Bratysławie pod kierownictwem swojego prymariusza Ewalda Danela, z muzyką z baletu Harnasie oraz „Preludiami i fugą na trzynaście instrumentów smyczkowych” Witolda Lutosławskiego. Jest to więc powrót naszego muzycznego tematu. Do tego usłyszymy „Kwartet amerykański” Dvořáka, „Tańce rumuńskie” Bartóka, oraz „Musica slovaca” Ilji Zeljenki, czyli konsekwentnie muzykę z drugiej strony – tym razem Tatr.
Pora na pierwszy łącznik. Jest nim koncert zespołu muzyki dawnej Arte dei Suonatori w kameralnym składzie czworga wykonawców, z Katarzyną Drogosz przy fortepianie historycznym.
Polska czołówka, jeśli chodzi o grę na instrumentach historycznych.
Bardzo się cieszę, że zagości u nas muzyka epok wcześniejszych, bo przez ostatnie lata obracaliśmy się wokół programu modernistycznego – a w tym dzięki fudze mamy wyjątkową okazję cofnąć się do zupełnie innego czasu i stylu. W przypadku tego koncertu będą to fugi Wolfganga Amadeusza Mozarta, które są opracowaniami utworów Johanna Sebastiana Bacha oraz jego syna, Johanna Christiana Bacha. Zabrzmi też fuga na fortepian solo Fanny Mendelssohn-Hensel.
Następnego dnia ja pozwolę sobie wykonać recital fortepianowy. Oprócz mazurków Szymanowskiego zabrzmi ostatnie Preludium i fuga Dymitra Szostakowicza oraz wspaniałe „Wariacje i fuga na temat Händla” Johannesa Brahmsa.
W czwartek w Galerii Orskiego wracamy do Bacha. Fragmenty „Kunst der Fuge” muszą się pojawić na festiwalu, będą wykonane w niezwykłym składzie czterech klarnecistów: Piotr Lato, Krzysztof Grzybowski, Karol Sikora i Jakub Sztencel. Ponieważ jest to koncert-temat, panowie opracują na ten skład także jeden z mazurków Szymanowskiego.
Po drugim przeprowadzeniu pora na łącznik. W Czerwonym Dworze 31 lipca wystąpi Airborne Extended, zespół z Wiednia, który premierowo wykona kompozycję Andrzeja Kwiecińskiego, zamówioną przez Festiwal.
1 sierpnia zapraszamy na koncert Kwartetu Śląskiego.
To stały gość festiwalu i jeden z najlepszych polskich i nie tylko kwartetów smyczkowych.
Tak jest, a w programie Kwartetu Śląskiego usłyszymy „Grosse Fuge” Beethovena, jego wielką, samodzielną fugę, jedno z ostatnich dzieł, a także I Kwartet smyczkowy Szymanowskiego, również z fugą. Pomiędzy tymi utworami znajdzie się „Fuga” Stanisława Bromboszcza, nasze drugie kompozytorskie zamówienie.

Zbliżamy się już do końca festiwalu, więc zagęszcza się nam faktura, głosy splatają się intensywniej, w budowie fugi ten moment nazywamy stretto. W sobotę w południe skrzypaczka Maria Sławek wykona niezwykły program z fugami na skrzypce solo: Bach, Schnittke, Ysaÿe i Nathan Milstein oraz kolejna festiwalowa premiera: „Nigunetta” Marcina Zdunika. To będzie koncert, który ma wiele znaczeń, ponieważ Maria podkreśla, że fuga znaczy „ucieczka”, więc podtekstem są różnego rodzaju „ucieczki” samej artystki, o których zapewne będzie opowiadała.
A wieczorem niezwykle ciekawy program Europolifonie w wykonaniu sekstetu wokalnego Pro Modern, podczas którego będziemy mogli wysłuchać m.in. archaicznych form wielogłosowości z różnych zakątków naszego kontynentu.
I jesteśmy w ostatnim dniu festiwalu.
Festiwalową codę rozpocznie Mateusz Krzyżowski, jeden z polskich kandydatów na Konkurs Chopinowski. Bardzo się cieszę, że odpowiedział pozytywnie na moją prośbę i wykona wspomniane Preludium i fugę cis-moll Karola Szymanowskiego, a także jedno preludium i fugę Bacha. W drugiej części koncertu usłyszą Państwo recital chopinowski.
Wieczorem zapraszamy serdecznie na finałowy koncert festiwalu. Będziemy gościć orkiestrę Akademii Beethovenowskiej pod dyrekcją Jean-Luc Tingauda. Bardzo się cieszę, że oprócz II Symfonii Szymanowskiego zabrzmi jeden z moich ulubionych utworów orkiestrowych – „Wariacje i fuga nt. Purcella” Benjamina Brittena.
W Zakopanem ogromną atrakcją Festiwalu są też same miejsca koncertów.
Naturalnie, ale nie tylko koncertów, lecz i innych wydarzeń. Zapraszamy na wykład profesora Marcina Trzęsioka na temat fugi, który odbędzie się w Domu pod Jedlami (to jedyne wydarzenie, na które obowiązują telefoniczne rezerwacje). Zawsze warto odwiedzić willę Atma, a w hotelu Stamary podczas całego festiwalu będzie można obejrzeć malarstwo Beaty Zuby.
Organizujemy koncerty również w hotelu Belvedere, Galerii Orskiego, w Czerwonym Dworze i w Galerii Hasiora, którą szczególnie lubię z powodu niezwykłości sztuki. Tam muzyka zawsze brzmi wyjątkowo. Nasz Festiwal łączy się z najciekawszymi miejscami miasta i uważam, że to nadaje mu wyjątkowy smak.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















