Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Miasto wielu kultur

Miasto wielu kultur

18.06.2013
Czyta się kilka minut
Nawet oficjalny katalog festiwalu „Koszyce 2013” uznaje Sándora Máraiego (ur. 1900 w Koszycach, zm. 1989 w San Diego) za „zapomnianego” pisarza.
S

Słowackie Koszyce, odkrywające w ostatnich latach swe wieloetniczne oblicze, chcą uczynić z dziedzictwa jednego z najwybitniejszych literatów Europy Środkowej XX wieku swoją kulturalną wizytówkę. Pod koniec roku, dzięki współpracy biura festiwalowego i wydawnictwa Kallingram, mają zostać opublikowane kolejne przekłady dzieł Máraiego na język słowacki. Choć twórca wyjechał z Koszyc do Budapesztu jeszcze jako dziecko, z miastem nad Hornadem związany był emocjonalnie do końca życia. Dziś jego imię noszą m.in. dwie koszyckie szkoły, a książki pisarza – po węgiersku, angielsku i słowacku – eksponuje każda księgarnia.
O tym, że do węgierskiego dziedzictwa kulturalnego przywiązuje się w mieście coraz większe znaczenie, świadczy m.in. fakt, że Márai znalazł się wśród czterech twórców wybranych przez organizatorów festiwalu „Europejska Stolica Kultury 2013” na „ambasadorów” XX-wiecznej kultury Koszyc. Razem z pisarzem, którego literacki styl bywa często porównywany z twórczością Tomasza Manna, do tego grona zaliczono również malarza Gyulę Kosicego, reżysera filmowego Juraja Jakubiskę oraz architekta Ľudovíta Oelschlägera. To właśnie literatura, sztuki wizualne, film oraz architektura są „korytarzami kultury”, które w zamyśle organizatorów mają pomóc w uczynieniu z Koszyc ośrodka pośredniczącego w wymianie idei pomiędzy Wschodem i Zachodem. Projekty organizowane w ramach programu „Interface 2013” angażują artystów nie tylko z krajów sąsiednich, ale także m.in. z Białorusi, Rosji, Norwegii i Japonii.
Także trudną, słowacko-węgierską historię XX-wiecznych Koszyc coraz lepiej udaje się opisywać wspólnymi słowami. Choć węgierską świadomość toczy jeszcze „choroba Trianon”, członkostwo obu krajów w Unii Europejskiej przynosi coraz więcej wspólnych projektów.
Wśród Węgrów mieszkających w Koszycach marzenia o dawnej imperialnej wielkości ustępują pod naporem codziennych problemów. I choć w biurze Węgierskiego Stowarzyszenia Kulturalnego w słowackich Koszycach wisi wciąż jeszcze mapa „Wielkich Węgier” sprzed I wojny światowej, często zasłaniają ją coraz wyższe stosy segregatorów z kosztorysami i raportami z wykonania projektów: festiwalu tańca i muzyki węgierskiej, konkursów plastycznych dla dzieci i programów stypendialnych. To nie konflikty polityków czy żądania autonomii martwią Timeę Faber, sekretarkę stowarzyszenia. Jej głowę zaprząta InterCity „Rákóczi”, który codziennie o 18.06 odjeżdża z nieodległego dworca do Budapesztu.
– Węgierskie wsie na Słowacji po prostu pustoszeją. Przypominają mi to, co niedawno widziałam w telewizji w reportażu o wschodniej Polsce: nie ma tam już młodych – żali się Faber. – Po otwarciu granic młodzi zaczęli wyjeżdżać na Węgry już do szkoły średniej. Potem, najczęściej, nie wracają. Słowacja nie może zaoferować naszym młodym przeżyć godnych wielkiej metropolii.
Gdy mówi o Budapeszcie, smutnieje. Uśmiech na twarzy Węgierki pojawia się za to wtedy, gdy pyta się ją o życie w Koszycach, mieście, w którym największe Muzeum Wschodniosłowackie zostało kiedyś założone pod nazwą Muzeum Północnowęgierskie.
– To słowackie miasto. Ale to też moje miasto, w którym się urodziłam. Wszyscy w domu mówimy po słowacku i uczestniczymy w życiu tego państwa. Nie pozwoliłam swojej córce wyjechać na węgierski uniwersytet do Komarna – niech studiuje w Preszowie, ze Słowakami. Tutaj też jest co robić – opowiada Timea Faber.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]