Reklama

Lizbona ratyfikowana

Lizbona ratyfikowana

03.11.2009
Czyta się kilka minut
Zagrożeniem dla suwerenności Czech, jak i innych państw nowej Europy, nie są rozkazy z lizbońskiej Brukseli, lecz własna słabość, która nie pozwala na sprawne zarządzanie państwem i jego polityką zagraniczną. Ale dopiero wcielanie w życie postanowień Lizbony obnaży skalę wyzwania, którym jest dopasowanie instytucji i działań Unii do współczesnej Europy.
-

- Poprzez wejście Traktatu Lizbońskiego w życie Republika Czeska przestanie być suwerennym państwem - powiedział prezydent Vaclav Klaus ogłaszając zarazem, że po miesiącach zwłoki podpisał traktat. Komentując tę decyzję przewodniczący Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso stwierdził z kolei, że "Droga, którą przebyliśmy, była jak bieg z przeszkodami, ale teraz ostatnia z nich została usunięta".

Obie wypowiedzi łączy jedno: ani Klaus, ani Barroso nie mają racji.

Wbrew temu, do czego przekonuje prezydent Klaus, Traktat z Lizbony nie pogłębia integracji, a zatem nie zmusza państw do wyrzeczenia się kolejnych obszarów suwerenności w imię europejskiej jedności. Jest próbą - na ile udaną czas pokaże - usprawnienia funkcjonowania Unii. Dodajmy: próbą, która dokonuje się w momencie, gdy "projekt Europa" ugina się pod naciskiem narodowych ambicji i interesów. Zagrożeniem dla suwerenności Czech, jak i innych państw nowej Europy, nie są zatem rozkazy z lizbońskiej Brukseli, lecz własna słabość, która nie pozwala na sprawne zarządzanie państwem i jego polityką zagraniczną. W ostatnim roku Czechy dostarczyły aż nadto argumentów na rzecz tej tezy.

Błąd Barroso wynika z kolei z przekonania, że największe problemy Unia ma za sobą. Tymczasem, dopiero wcielanie w życie postanowień Lizbony obnaży skalę wyzwania, którym jest dopasowanie instytucji i działań Unii do kontekstu politycznego współczesnej Europy. Toczone równolegle negocjacje nad obsadą stanowisk - przewodniczącego Rady Europejskiej, przedstawiciela do spraw polityki zagranicznej, a także podziału tek w Komisji - oraz precyzowaniem uprawnień nowych instytucji - ponownie przewodniczącego Rady Europejskiej oraz unijnego quasi ministerstwa spraw zagranicznych - nie będą ani łatwe, ani przyjemne. Muszą natomiast przynieść szybkie decyzje, bowiem 1 grudnia traktat z Lizbony zacznie obowiązywać. (Nowe traktaty wchodzą w życie w kolejnym miesiącu po tym jak wszystkie państwa złożą protokoły ratyfikacyjne u państwa depozytariusza, którym są Włochy.)

Dla nas wszystkich nie ma to jednak póki co większego znaczenia. Dopiero, gdy nowi przedstawiciele Unii obejmą swe funkcje, stworzą swe gabinety i zaczną działać w imię zasad Lizbony przyjdzie czas na ocenę, czy trwający już ósmy rok bieg z przeszkodami miał jakiś głębszy sens i cel.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]