Jest biało-szary, pręgowany. Na Downing Street, pod numerem 10, ma rekordowy staż pracy: dłuższy niż szefowie rządów, którym towarzyszy. Od lutego 2011 r., gdy wprowadził się pod ten znany londyński adres, premierów było sześciu: od konserwatysty Davida Camerona po obecnego laburzystę Keira Starmera. Przetrwał wszystkich, a także ich psy, koty, żony i dzieci. Kto wie, czy – zważywszy na złe notowania rządu – nie doczeka się siódmego premiera.
Jak kot Larry trafił na rządową posadę przy Downing Street
Choć Larry jest dziś najbardziej znanym kotem w Wielkiej Brytanii, początki jego życia owiane są tajemnicą. Został adoptowany ze schroniska Battersea Dogs & Cats Home w Londynie ze względu na swój instynkt łowiecki. Otrzymał oficjalny tytuł Myszołapa i zadanie: uporać się z gryzoniami na Downing Street.
O tym, że w brytyjskich urzędach to problem, mógł zobaczyć każdy. Niedawno, na początku lutego, szefowa Partii Konserwatywnej Kemi Badenoch udzielała wywiadu w swoim biurze w budynku parlamentu – i nagle wzdłuż ściany za jej plecami przebiegła mysz.
Gdy Larry dostał rządową posadę, był już dorosły, teraz może mieć więc nawet 19 lat. Sporo jak na kota. Ale nic nie wskazuje, by nie wywiązywał się z obowiązków, może tylko trochę zwolnił tempo. Ściga nie tylko myszy – w 2022 r. słynna była jego potyczka z lisem przed siedzibą premiera.
Jego codzienne zadania są opisane na stronie rządowej: witanie gości, sprawdzanie systemu bezpieczeństwa i testowanie antycznych mebli jako miejsca do drzemki. Szczególnie to pierwsze jest istotne – nie ma chyba zagranicznego przywódcy odwiedzającego Downing Street, który nie chciałby mieć zdjęcia z Larrym. Ten nie zawsze odwzajemnia zainteresowanie, ale miał polubić np. byłego prezydenta USA Baracka Obamę.
Premier Cameron żarliwie zaprzeczał plotkom, że nie lubi Larry’ego
Relacje z urzędującymi premierami bywają różne. Kiedyś przed wejściem do budynku nie pozwolił się pogłaskać premierce Liz Truss, która zresztą zabawiła na Downing Street rekordowo krótko, kilka tygodni. Podobno za Larrym nie przepadała Theresa May; wolała psy.
Za to Cameron żarliwie zaprzeczał w parlamencie plotkom, że nie lubi Larry’ego i prezentował żartobliwie jako dowód swoje zdjęcie z nim (faktycznie, Larry mościł mu się na kolanach). Larry i premierzy – to kawał brytyjskiej historii.
Gdy w tych dniach brytyjskie media celebrowały 15-lecie panowania Larry’ego na Downing Street 10, pojawiła się też smutna informacja: odszedł kot Palmerston, czarne kocisko, które dobrych kilka lat oficjalnie rezydowało tuż za rogiem, w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Tak jak Larry, z zadaniem rozwiązania problemu gryzoni. Podobnie jak Larry, Palmerston został adoptowany ze schroniska. Oba koty za sobą, delikatnie mówiąc, nie przepadały, a nawet, bywało, ze sobą walczyły.
W 2020 r. Palmerston przeszedł na oficjalną emeryturę, a w 2025 r. objął, można powiedzieć, pół etatu w rządowej placówce na Bermudach. Tam zmarł 12 lutego.
W sondażach popularności Larry bije wszystkich polityków na głowę
Palmerston i Larry to jedne z wielu kotów w brytyjskiej polityce. Pierwszym rządowym myszołapem, którego imię zapisano, był Peter (w 1929 r.). Z kolei Nelson zamieszkał z Winstonem Churchillem na Downing Street w 1940 r.
Na początku musiał się zmierzyć z Bobem, pupilem ustępującego premiera Neville’a Chamberlaina. Churchill nadał Bobowi przydomek „Munich” (ang. Monachium), trochę złośliwie nawiązując tym do podpisanego przez Chamberlaina układu monachijskiego, który w jego intencji miał zapobiec nowej wojnie światowej.
Już wtedy życie kocich mieszkańców Downing Street, Boba (Municha) i Nelsona, przyciągało uwagę prasy i Brytyjczyków. Potem sławę zyskiwały kolejne, np. Humphrey, który na Downing Street przyplątał się za czasów Margaret Thatcher i pozostał tam w roli myszołapa przez niemal 10 lat. Jego przejście na emeryturę po objęciu władzy przez Partię Pracy wywołało lawinę spekulacji co do jego losu i ostrą wymianę zdań w parlamencie.
Premier Starmer ma dwa własne koty: JoJo i Prince, ale pozostają one w prywatnej części rezydencji. W tej oficjalnej niepodzielnie rządzi Larry. Jego pozycja jest pewniejsza niż przywódców rządów, którzy przychodzą i odchodzą. W sondażach popularności też bije ich wszystkich na głowę.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















