Kto ryje pod „Uważam Rze”?

Czytelnicy „Uważam Rze” (tygodnika autorów niepokornych) musieli doznać silnego wybulenia, gdy zobaczyli, w jak dziwne zdanie układają się litery głównego tytułu zeszłotygodniowej okładki tego pisma.

26.06.2012

Czyta się kilka minut

Okładki okraszonej zdjęciem przecudnej blond kibicki, miast tradycyjną ryciną czarnej jak karawan kibitki. Tytuł ów dotyczył turnieju Euro 2012 i brzmiał: „Święto Polaków, a nie władzy!”. Część zdania po przecinku wydrukowano dużo mniejszą czcionką. Jest to tytuł niesamowity, jeżeli darujemy sobie słusznie pomniejszoną przez redakcję „władzę” i przesylabizujemy przynajmniej trzy razy na głos słowo „święto”. Święto Polaków? To są rzewne jaja po prostu! Jakich Polaków? Co za święto? Miała być kicha i kompromitacja przewszakże. Każdy czujny stały czytelnik musiał na widok słowa „święto” przewertować natychmiast ów numer pisma autorów niepokornych, w poszukiwaniu redakcyjnej stopki.

Czyżby wszystkim nam umknęło coś ważnego? Pan Hajdarowicz sprzedał „Uważam Rze” Agorze, która bestialsko wykluczyła redaktorów niepokornych, wymieniając ich cichcem na pokornych? Czyżby bez żadnego echa redakcję „Uważam Rze” objęła ekipa wydepilowanych lemingów, którzy zamiast klęski polsko-ukraińskiego turnieju, wieszczonej w tym piśmie od pierwszego numeru, głoszą dziś sukces? Czy redakcję opanowali wysterylizowani partyzanci Armii Ludowej? Wpadł tam tleniony pod kolor pał szwadron ZOMO? Sierakowski zatknął czerwony sztandar na czubku twierdzy? Niestety, nic z tych rzeczy. Oto zespół redakcyjny „Uważam Rze” jest w niezmienionym, stuprocentowo pozasalonowym składzie, nietlenionym, niewydepilowanym i niepokornym. Skąd zatem ów tytuł, zmieniający wszystko? Głoszący dobrą nowinę, miast złej, co zawsze było i miało być fundamentem profilu pisma, póki polskim rządem nie będzie kierował Jarosław Kaczyński? Może to chochlik-komuszek zmienił zatwierdzony i słuszny tytuł: „To klęska rządu, a nie Polaków” na „Święto Polaków, a nie władzy”? Takie tłumaczenie każdy stały czytelnik przyjąłby ze zrozumieniem, ale i z troską. Z niepokojem, jak niemożliwe stało się możliwe, że ów zapluty karzełek moralny przedarł się przez warty, hasła i odzewy, czujniki lewackiego ruchu, laserowe wiązki skanujące poziom depilacji rozumów osób wchodzących i wychodzących? Są to tajemnice na razie niezbadane. Nie ulega najmniejszej wątpliwości, to jest opinia stałych czytelników – że trwa już w tej sprawie śledztwo. Obyśmy się dowiedzieli, kto do redakcji „Uważam Rze” wpuścił komuszka świntuszka, promującego rząd Tuska, ale udającego, że go nie promuje? Kto znów oszukał Polaków i zawiódł ich marzenia?

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]
Felietonista „Tygodnika Powszechnego”, pracuje w Instytucie Literackim w Paryżu.

Artykuł pochodzi z numeru TP 27/2012