Reklama

Kryminalista, czyli lista kryminałów

Kryminalista, czyli lista kryminałów

11.05.2010
Czyta się kilka minut
"Dzieci są zakałą ludzkości" - ten niepolityczny cytat z Antoniego Słonimskiego przychodzi mi do głowy co roku, kiedy ogłaszany jest werdykt młodych czytelników w konkursie "Donga" na najlepsze książki dla młodzieży. Regulamin konkursu stanowi, że równolegle obradują dwa zespoły jurorskie: dorosły i dziecięcy. No i wybory dzieci wprawiają nas w konfuzję. Podczas gdy dorośli mądrale nagradzają książki solenne, pożyteczne i chwalebne, dzieci obdarowują "Małym Dongiem" tytuły starannie pomijane przez starszych.
B

Biblioteczne statystyki także wykazują, że rekomendacja dorosłego eksperta jest jak pocałunek śmierci dla książki młodzieżowej, podczas gdy po szmirowatą Stephenie Meyer stoją kolejki coraz to młodszych dzieciaków. Pora pomyśleć, czy nie robimy aby jakiegoś błędu, obstając przy pryncypialnych i odrobinę strupieszałych metodach nakłaniania-do-czytania. W werdyktach dorosłych chwalebne przesłanie książki często wygrywa z rozrywkową fabułą. Mówi się nawet o kategorii książek "konkursowych", które niezawodnie zadowolą jurorów, choć niekoniecznie czytelników.

A zatem dzisiaj, dla odmiany, o gatunku traktowanym nieufnie przez rodziców, ale entuzjastycznie przez dzieci. Kryminały - ostatnia deska ratunku zdesperowanych dorosłych, którzy nie zdołali zmusić swoich pociech do czytania "Co słonko widziało". W minionych dwóch latach różni wydawcy uruchomili cykle detektywistyczne dla dzieci. Serie wydawnicze dla czytelników pomiędzy 8. a 14. rokiem życia wydają się być bardzo skutecznym narzędziem promocji książek.

Wydawnictwo Zakamarki, polski pączek szwedzkiego koncernu Rabén & Sjögren, z pewnością o tym wie, bo sukcesywnie adaptuje na nasz rynek bestsellerowe serie, które sprawdziły się w Szwecji. Cykl "Biuro detektywistyczne Lassego i Mai" liczy osiemnaście tomów, z czego dziesięć już spolszczono. Są to krótkie, prostym językiem napisane epizody kryminalne (dla dzieci od lat 7 wzwyż), które rozgrywają się w scenerii małego miasteczka Valleby. Lasse i Maja pomagają komisarzowi policji rozwikłać tajemnice drobnych kradzieży i oszustw, jakich dopuścili się lokalni złoczyńcy. W każdej intrydze jest trójka-czwórka podejrzanych i wszyscy mają wiarygodny motyw. Podczas gdy poczciwy komisarz nie radzi sobie ze śledztwem, dzieci bezbłędnie wiążą fakty i po nitce dochodzą do kłębka.

W kolejnych tomach pojawiają się ci sami mieszkańcy miasteczka: pierwszoplanowi w jednej historii - odgrywają drugoplanową rolę w innej. Dzięki temu jesteśmy coraz bardziej zadomowieni w Valleby. Są też tak lubiane przez dzieci mapy i rzuty pomieszczeń. Sama zagadka, aczkolwiek opisana przystępnie, nie jest prostacko oczywista. No i jak to bywa w skandynawskiej literaturze dla dzieci, autor zaskoczy nas czasem "równościową" wrażliwością; motywem przestępstwa okazuje się na przykład miłość pewnego pana do... innego pana. Książki złożono dużą czcionką, a prosta składnia i styl ułatwia czytanie nawet pierwszoklasistom. W Szwecji seria została zekranizowana, a kolejne jej części z wyboru dziecięcego jury rok w rok trafiały na listę Książek Roku.

Polskim odpowiednikiem tej serii mogłyby być książki Mariusza Niemyckiego o Zuzi, dwunastolatce z detektywistyczną pasją. Znajdujemy tu pewne podobieństwa do sławnych książek Zbigniewa Nienackiego o Panu Samochodziku - tytułowa Zuzia Nadobna tropi nieuchwytnego złodzieja zabytków, a pomagają jej w tym harcerze. Dziewczynka nie zna swojego ojca, a jej idée fixe jest znalezienie odpowiedniego kandydata do ręki mamy. Mama jest konserwatorką dzieł sztuki i podróżuje po zamkach i muzeach, nigdzie nie zagrzewając długo miejsca.

Poszczególne tomy serii są krótkie

i, szczerze mówiąc, przypominają zaledwie konspekt powieści, domkniętej niedbale i bez dbałości o prawdopodobieństwo. O ile portret Zuzi jest sympatyczny, a tło wydarzeń dobrze opisane (Niepołomice, Kórnik, Wawel, Edynburg), o tyle samą intrygę kryminalną sklecono byle jak, a puenta wydaje się niedorzeczna. Sposób, w jaki dwunastolatka przegania z miejsca na miejsce tajemniczego złoczyńcę w typie Bonda, musi budzić politowanie nawet najmłodszych czytelników. Wielka szkoda, bo autor umie pisać i we współpracy z dobrym, bezlitosnym redaktorem mógłby pokusić się o znaczący sukces.

Udaną serię sensacyjną uruchomiło Wydawnictwo W.A.B. Jej formuła jest szeroka, obejmuje zarówno "bondowskie" książki o braciach Hardy - młodocianych agentach, jak i skandynawskie małomiasteczkowe sensacje w duchu detektywa Blomkvista, "dickensowski" kryminał w scenerii wiktoriańskiego Londynu ("Szybki Jack i krwawy gabinet") czy wreszcie poczciwe polskie zbrodnie typu "kto skradł ciasteczka?". Najciekawsze wydały mi się książki Karen Karbo o Minervie Clark - niepewnej siebie i zakompleksionej trzynastolatce, która na skutek porażenia prądem doświadcza nagłej, niewytłumaczalnej zmiany osobowości.

Tuż po wypadku samoocena Minervy szybuje w górę. Zbyt grube łydki, niesforne włosy i duże stopy przestają ją z dnia na dzień martwić.

Jasne wyrażanie swoich chęci i poglądów, dotąd okupione psychiczną torturą, przychodzi jej teraz z łatwością. Przestaje się przejmować tym, co inni o niej pomyślą, i jak za dotknięciem magicznej różdżki osiąga to, o co dotąd bezskutecznie zabiegała: przyjaźń, powodzenie, respekt.

Literacki pomysł takiej przemiany dokładnie trafia w potrzeby niepewnych siebie czytelniczek w wieku dojrzewania. W miejsce anachronicznego Kopciuszka, który urodą i cnotą zasłużył sobie na przywilej ożenku z księciem, autorka oferuje nową wersję mitu: klucz do powodzenia jest w twoim zasięgu, jeśli chcesz być lubiana/spełniona/doceniona - zacznij od polubienia samej siebie. Bohaterka to nie pustogłowa Barbie, przeciwnie - jest inteligentna i dowcipna, lojalna w przyjaźni, dociekliwa.

Karen Karbo pisze pod prąd obyczajowych stereotypów: Minerva dorasta bez matki, bo ta odeszła z domu przed dwoma laty, nawiązawszy romans z trenerem jogi. Dziewczynką opiekują się trzej starsi bracia, podczas gdy jej ojciec, prawnik, jest ciągle w rozjazdach. Bracia pomagają Minervie w amatorskich śledztwach. Dziewczynka chodzi w trampkach, niesforne włosy spina pałeczką do ryżu i ma oswojoną tchórzofretkę.

Zawsze też może liczyć na pomoc Reggiego - dziwaka z sąsiedztwa, rówieśnika, którego zna od dziecka. Cieszy się dużą swobodą, ale jej relacje z braćmi oparte są na szacunku i zaufaniu. To także walor serii - zuchwała, niezależna dziewczyna versus chłopcy.

Właściwie najgorzej wyszły wątki detektywistyczne. Niełatwo przeprowadzić trzynastoletnią bohaterkę przez rozmaite niebezpieczeństwa, nie narażając się na zarzut zachęcania do nadmiernego, nieodpowiedniego dla nastolatki ryzyka.

Balansując pomiędzy rozsądkiem a przygodą kryminalną, autorka niekiedy grzęźnie w nieprawdopodobieństwach. Niemniej seria jest atrakcyjna i zawiera wiele oryginalnych, świeżych pomysłów.

I wreszcie seria "To lubię" (z nietoperzem), zainicjowana przez Wydawnictwo Literatura. Paweł Beręsewicz napisał na jej potrzeby historię nie tyle kryminalną, co zagadkową. Zarówno demoniczna okładka, jak i tytuł - "Tajemnica człowieka z blizną" - obiecują nam niezupełnie to, co znajdziemy wewnątrz.

Oto dwunastoletni Jasiek spędza upalne lato w mieście. Jego ojciec składa pochopnie obietnicę, że zgoli brodę w dniu, w którym babcia nauczy się posługiwać komórką. I nagle - trach! Słowo się rzekło, babcia ma komórkę, a tata goli brodę. Ku zdumieniu Jaśka na twarzy ojca ujawnia się głęboka szrama, której nigdy wcześniej nie widział (tata miał brodę "od zawsze"). Na pytanie, w jakich okolicznościach blizna się pojawiła, tata udziela wymijających odpowiedzi. Jasiek fantazjuje więc na temat jej pochodzenia i wymyśla kolejne sensacyjne historie - od wojennych, przez opozycyjne, po kryminalne i z udziałem zombie. Kiedy żadna z teorii się nie potwierdza, podejmuje rodzinne śledztwo. A wtedy okazuje się, że prawda jest co prawda kłopotliwa z wychowawczego punktu widzenia, ale bardzo romantyczna.

Jest to zatem ten gatunek, w jakim Paweł Beręsewicz czuje się najlepiej - jego portrety kochających się, fajnych rodzin zawsze mają w sobie walor autentyzmu i ciepła. Poczynając od "Ciumków", Beręsewicz dokłada kolejne postaci do coraz liczniejszej, budzącej sympatię rodziny literackiej. Nie ma tu okrwawionego narzędzia zbrodni, brylantowej kolii ani szajki złodziei - jest pastisz kryminału, z poczciwymi, miłymi bohaterami.

Lektura tych i innych powieści sensacyjnych dla dzieci utwierdza mnie w przekonaniu, że daremnie dopatrywać się w nich czegoś zdrożnego. Jeśli czymś grzeszą, to naiwnością raczej niż nieodpowiednią dla dzieci dawką zbrodni.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]