Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Krwawy „dzień dla pokoju”

Krwawy „dzień dla pokoju”

15.05.2018
Czyta się kilka minut
Izrael ogłasza zwycięstwo. W poniedziałek żaden Palestyńczyk nie był w stanie przekroczyć granicy, suwerenność i granice zostały obronione. Kto jednak, obdarzony jakąkolwiek wrażliwością, mógłby przejść obojętnie wobec tego, co widzieliśmy w relacjach z Gazy?
Strefa Gazy, 15 maja 2018 r. / Fot. MOHAMMED ABED / AFP / EAST NEWS
Strefa Gazy, 15 maja 2018 r. / Fot. MOHAMMED ABED / AFP / EAST NEWS
T

Trudne do zaakceptowania były obrazy, które obiegły w poniedziałek telewizje w Izraelu i na całym świecie. Równoległe relacje na żywo i ekrany przedzielone na pół: z Jerozolimą po jednej stronie i oddaloną od niej o 90 km Gazą po drugiej; z uśmiechami, oklaskami i splendorem po prawej, i smugami czarnego dymu i zakrwawionymi ciałami po lewej. Przedziwny dysonans wydarzeń dziejących się na oczach świata: ceremonii otwarcia amerykańskiej ambasady w Jerozolimie i protestu Palestyńczyków, próbujących przedrzeć się przez granicę z Izraelem, bez szans na to przecież, bo Izrael ostrzegł, że do osób podejmujących tę próbę i zachowujących się agresywnie, będzie strzelał. To, co działo się na ekranach telewizorów, oddawało myśli wielu Izraelczyków, których głos na co dzień nie jest w tym kraju słyszalny. Trudno było cieszyć się z 70. rocznicy niepodległego Izraela w obliczu tak dramatycznych wydarzeń. Niestety – takich, które nie są tu nowością. 

Czy w tej sytuacji można było wykazać się większym niż Benjamin Netanyahu cynizmem? Podczas swojej przemowy w Jerozolimie pod nowo otwartą ambasadą USA powiedział, że „to wielki dzień dla pokoju”. Z kolei izraelska armia powiedziała o tym dniu, że był on najbardziej krwawym od czasu wojny w Gazie w 2014 roku. W poniedziałek w czasie protestów na granicy z Gazą śmierć poniosło bowiem 60 Palestyńczyków, a 2771 osób zostało rannych. Hamas oraz wiele krajów obwinia Izrael o masakrę. Ukuto nawet termin: „masakra ambasady”.

Izraelski rząd tłumaczył się samoobroną, którą musiał zastosować w obliczu przemocy. Mówił też, że zabici Palestyńczycy nie byli pokojowymi demonstrantami, lecz terrorystami wysłanymi przez Hamas w celu przekroczenia granicy i organizacji ataków terrorystycznych na terytorium Izraela, w pobliskich kibucach i jednostkach armii. 

Zatem Izrael ogłasza zwycięstwo. Żaden Palestyńczyk nie był w stanie przekroczyć granicy. A Izrael mógł spokojnie obronić swoją suwerenność i granice.

Kto jednak, obdarzony jakąkolwiek wrażliwością, mógłby przejść obojętnie wobec tego, co widzieliśmy wczoraj w relacjach z Gazy? 

Karetki wożące setki rannych do szpitali, lekarze, którzy przyznają, że nie mają wystarczająco wielu łózek i lekarstw. Rodziny, które szukają swoich bliskich, niektóre z nich klęczące przy zwłokach. Młodzież i dzieci – te ścierające się z wojskiem i te nieżywe. Jedną ze śmiertelnych ofiar była wczoraj 8-miesięczna dziewczynka, która zmarła po zatruciu gazem rozpylonym przez wojsko. 

Strefa Gazy, 14 maja 2018 r. / Fot. MAHMUD HAMS / AFP / EAST NEWS
Strefa Gazy, 14 maja 2018 r. / Fot. MAHMUD HAMS / AFP / EAST NEWS

Palestyńczycy nazywają dzień 15 maja Nakbą – katastrofą. Nie bez powodu i dziś. W chwili, gdy piszę te słowa, w Gazie odbywa się 60 pogrzebów osób, które wczoraj zmarły. Ci, którzy im dziś towarzyszą, mogą być kolejni na liście – Hamas obiecał następne protesty, które zwykle po pogrzebach rosną w sile i liczbie.

Z doniesień niepotwierdzonych przez Izrael dowiadujemy się, że Hamas zaproponował Izraelowi trwałe zawieszenie protestów (arab. Hudna). Jeśli więc Izrael propozycję odrzucił – co jest prawdopodobne, biorąc pod uwagę fakt, iż rząd Izraela uważa Hamas za organizacje terrorystyczną, z którą się nie negocjuje – być może stracił szansę na spokój. 

Izrael pozostaje w ogniu międzynarodowej krytyki. ONZ uznał strzelanie do demonstrantów za niezgodne z prawem, Wielka Brytania zaapelowała o wstrzymanie ognia, a RPA i Turcja wycofały swoje ambasady z Izraela. Później Turcja dodatkowo wyrzuciła ze swojego kraju izraelskiego ambasadora, na co Izrael wydalił od siebie także tureckiego konsula – konflikt dyplomatyczny między Izraelem i Turcją stał się poważny.

Izrael już zapowiada, że będzie dalej bronił swoich granic. Lewica pyta, czy wojsko zrobiło wystarczająco dużo, by ochronić ludzi przed śmiercią? I czy nie jest tak, że wojsko chętniej sięga po broń, czując amerykańskie wsparcie? Obwinia też prawicowy rząd o bagatelizowanie dramatycznej sytuacji Gazy. Twierdzi, że fakt, iż Izrael wycofał się z Gazy, wcale nie oznacza, że nie jest odpowiedzialny za to, co dzieje się na blokowanym przez niego terenie. 

A jednak mieszkańcy Tel Awiwu, miasta, w którym najłatwiej znajdzie się przedstawicieli wspomnianej lewicy, ruszyli wczoraj wieczorem chętnie na centralny plac Rabina, by wziąć udział w radosnym koncercie zwyciężczyni tegorocznej Eurowizji Netty Barzilay. Tel Awiw, mimo dobrych chęci, o ofiarach w Gazie nie pamiętał.

Karolina Przewrocka-Aderet z Tel Awiwu

Tekst został ukończony we wtorek 15 maja o 19.00

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarka, korespondentka Tygodnika Powszechnego z Izraela. Interesuje się dialogiem polsko- i chrześcijańsko-żydowskim, historią Żydów aszkenazyjskich i współczesnymi obliczami Izraela...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Obawiam się, że światowa opinia publiczna, w tym Tygodnik, łapie się na starannie wyreżyserowane prowokacje Hamasu. Potem okazuje się, że to 8-miesięczne dziecko nie zmarło wskutek zatrucia gazem, ale z powodu już istniejącego schorzenia (https://www.timesofisrael.com/gazan-doctor-israel-cast-doubts-over-claim-infant-died-from-tear-gas/), pozostaje zresztą pytanie, jakim zwyrodnialcem trzeba być, żeby zabierać niemowlę na teren aktywnych walk, w sytuacji, gdy IDF od ponad miesiąca ostrzegało przed zbliżaniem się do granicznego płotu. Dramatyczna sytuacja gazańskich szpitali wynika w dużej mierze z tego, że Hamas odmawia przyjęcia dostaw lekarstw i sprzętu medycznego z Izraela (https://www.timesofisrael.com/as-gaza-hospitals-suffer-shortages-hamas-said-to-refuse-israeli-medical-aid/), a uczestnicy protestów zniszczyli infrastrukturę przejśćia granicznego Kerem Szalom znacznie utrudniając dostawy czegokolwiek do Gazy. Z 60 zabitych w ostatnich protestach ponad 50 okazało się aktywnymi bojownikami Hamasu, do czego Hamas sam się przyznał fetując ich jako "męczenników". Tragedia polega na tym, że bezwzględni terroryści z Hamasu dążący do zniszczenia Izraela i mordowania jego mieszkańców wykorzystują mieszkańców Gazy jako żywe tarcze i bezwolny instrument w swojej działalności, po czym udaje im się przekonać światową opinię publiczną, że winny jest Izrael.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]