Kościół jako projekt

Przybyłem na to spotkanie z przyjacielem, który ma bardziej konserwatywne poglądy.
Czyta się kilka minut

Lubimy uprawiać sparing-rozmowy o tematyce religijnej i społecznej, lecz w Łagiewnikach wypowiadaliśmy się na forum niemal jednogłośnie. W czasie rozmów padało wiele mądrych słów, ale do tego mnie redaktorzy „TP” przyzwyczaili. Ja zwróciłem uwagę na niespójność treści przesłania i jego formy. Postulat, aby Kościół otwarty był autonomiczny wobec polityki, niepodparty był postępowaniem – ponad połowę wykładu poświęcono polityce i o. Rydzykowi. Wszystko pięknie, ale o tym już wiemy. Próbowano definiować katolika otwartego, ale brakowało mi prób odpowiedzi na pytanie: co robić, aby tę otwartość szerzyć i jak w skali mikro i makro oddziaływać na Kościół, aby (jak to dobrze powiedział Marek Zając) „poluzować śrubę”.

Jestem z zawodu projektantem wzornictwa przemysłowego i definiuję „Kościół otwarty” jako projekt. Aby wykonać dobry projekt, należy sporządzić dobrą analizę rzeczywistości, spisać założenia projektowe, szukać inspiracji, zrobić burzę (pewnie niejedną) mózgów, stworzyć koncepcję, a następnie zrealizować. Zatrzymujemy się na pierwszym etapie, a samo intelektualne narzekanie nie wystarczy.

I druga uwaga: nie ma Kościoła zamkniętego, jak nie ma Mordoru i hobbitów, są raczej postawy modernistyczne i konserwatywne.

Oba prądy są sobie potrzebne. Jeżeli jakaś strona jest zdominowana i stłamszona, wtedy Kościół jest chory. Nie jestem teologiem ani filozofem, broń Panie Boże żadnym autorytetem, ale mam nadzieję, że mój głos pobudzi dalsze rozmowy i działania.

A więc Szanowne Panie i Panowie: Effatha!

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 42/2012