Koniec żartów z pomocą publiczną

Skończyły się żarty z dotowaniem przedsiębiorstw przez państwo. Unia Europejska dopuszcza pomoc publiczną dla firm na zasadzie wyjątku od reguły wolnej konkurencji i obwarowuje ją szeregiem warunków. Dzięki doskonałej koniunkturze węglowej udało nam się uniknąć konfliktu z Brukselą w kwestii dotowania górnictwa, sukcesu nie powtórzyliśmy jednak w przypadku przemysłu stoczniowego. Pomimo hossy na rynku stoczniowym, związanej ze wzmożonym zapotrzebowaniem Chin na transport surowców drogą morską i pomimo wielu miliardów wpompowanych w poprzednich latach w "ratowanie stoczni", nadal są one deficytowe i de facto znajdują się w stanie bankructwa. Dla ich kolejnego "ratowania" trzeba by dotacji rzędu 4 mld zł. Czy warto takie pieniądze topić w zakładach, które dowiodły, że w żadnych warunkach nie potrafią być rentowne, to jedna sprawa. Moim zdaniem - nie, zdaniem rządu - tak. Najwyraźniej rząd ma pieniędzy za dużo i nie wie, co z nimi zrobić.
Czyta się kilka minut

Jeżeli jednak tak, to powinien przestrzegać obowiązujących w Unii procedur. I to jest druga ważna sprawa, bo procedury te wymagają, aby pomocy udzielać jedynie wtedy, kiedy przygotowany jest mający szansę realizacji plan restrukturyzacji wspieranych zakładów oraz kiedy w ową restrukturyzację inwestorzy prywatni są skłonni zainwestować swoje pieniądze. Jeśli te warunki nie są spełnione, decyzje rządu narażają nas nie tylko na reprymendę (co już miało miejsce), ale także na stosowne kary.

Jak jednak moglibyśmy te warunki spełnić, skoro prywatnego inwestora chcącego zaryzykować choć złotówkę nawet ze świecą znaleźć nie można. I trudno się dziwić, bo inwestorzy chcą zarabiać pieniądze, a pełniący funkcję pogotowia ratunkowego rząd chce zarabiać głosy obdarowanych wyborców.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 37/2006