Reklama

Ładowanie...

Jest, jak jest

08.04.2008
Czyta się kilka minut
Janusz Szuber: Nigdy nie mówię, że jadę, tylko, że idę. Nie śnię się sobie jako człowiek na wózku: biegam wtedy i chodzę. Gdybym tematem pisania uczynił chorobę, może powstałyby świetne wiersze, ale ja sam byłbym już nie do zniesienia koszmarnym zgredem. Rozmawiała Katarzyna Kubisiowska
Janusz Szuber /fot. Andrzej Georgiew
K

Katarzyna Kubisiowska: Pogodził się Pan z chorobą?

Janusz Szuber: W takim zakresie, w jakim człowiek godzi się na swój los. Z chorobą nauczyłem się żyć tylko dlatego, że nie miałem innego wyjścia. W książce "Mojość" opisuję pewne zdarzenie. Otóż mając kilkanaście lat, przynajmniej raz dziennie zbiegałem z ukochanym psem, bokserem, ulicą Sienkiewicza, by później, już za wiaduktem kolejowym, wejść w pola i długo spacerować. Wtedy nie używało się słowa "jogging", ale to właśnie było coś w tym rodzaju: pies biegł przede mną, ja za nim. Mijałem tajemniczy dom, należący do hrabiów B., z przeszkloną werandą, na której widywałem starszego pana, podobno w czasie I wojny światowej kontuzjowanego, dlatego kalekiego. On tam zawsze stał podparty na kulach, a jak już chodził, to chrzęścił przy tym ortopedycznymi urządzeniami na tyle głośno, że można...

20702

DZIĘKUJEMY, ŻE NAS CZYTASZ!

Żeby móc dostarczać Ci więcej tekstów najwyższej dziennikarskiej próby, prosimy Cię o wykupienie dostępu. Wykup i ciesz się nieograniczonym zasobem artykułów „Tygodnika”!

Masz już konto? Zaloguj się

Dostęp trzymiesięczny
69,90 zł

Przez 92 dni będziesz mieć dostęp do wszystkich treści - każdej środy do bieżącego wydania oraz do stale powiększającego się archiwum. 

Dostęp roczny
199,90 zł

360 zł 160 zł taniej (od oferty 10/10 na rok)
365 dni nieograniczonego dostępu do wszystkich treści - każdej środy do bieżącego wydania oraz do stale powiększającego się archiwum. 

Dostęp 10/10
10,00 zł

Przez 10 dni będziesz mieć dostęp do wszystkich treści - każdej środy do bieżącego wydania oraz do stale powiększającego się archiwum. 

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]