Reklama

Jego losy zawsze wygrywają

Jego losy zawsze wygrywają

19.07.2007
Czyta się kilka minut
Potrzebny walc? Proszę bardzo - jest walc. Potrzebny polonez? Proszę bardzo - jest polonez, w dodatku taki, że śmiało może konkurować ze "szlagierem Ogińskiego. A może romantyczna wokaliza? mazur? tango? pieśń o rycerzu? coś z folkloru? z jazzu? - dla Wojciecha Kilara nie ma problemu. Wszystko to i wiele więcej rozbrzmiewa w setkach godzin filmów, czyniąc z kompozytora żywą legendę polskiej kinematografii.
fot. RYSZARD RZEPECKI
W

W latach 80., kiedy to publikacje PWM szczyciły się prócz cennej zawartości również tym, że cieszyły oko, wydany został "Exodus" na chór i orkiestrę. Na zaprojektowanej przez Jerzego Dudę-Gracza okładce wśród tłumu dostrzec można postać malarza we własnej osobie, Wojciecha Kilara i... Boba Marleya. Nieprzypadkowo na pierwszym planie znalazła się czupryna jamajskiego muzyka, bowiem Kilar to twórca o niezwykle rozległych horyzontach muzycznych. Lubi praktycznie każdą "dobrą" muzykę, czy to klasyka, rock, jazz, czy reggae, a wszechstronność to jedna z największych zalet kompozytora muzyki filmowej.

Potrzebny walc? Proszę bardzo - jest walc. Potrzebny polonez? Proszę bardzo - jest polonez, w dodatku taki, że śmiało może konkurować ze "szlagierem" Ogińskiego. A może romantyczna wokaliza? mazur? tango? pieśń o rycerzu? średniowieczne śpiewy? jakiś pastisz? coś z folkloru? z jazzu? jakaś "muzyka duszy"? muzyka "rejsu"? - dla Kilara nie ma problemu. Wszystko to i wiele więcej rozbrzmiewa w setkach godzin polskich i zagranicznych filmów, czyniąc z kompozytora żywą legendę polskiej kinematografii.

W wywiadach mówi skromnie, że pisanie muzyki do filmów to kwestia rzemiosła, że "muzyka pisze się sama" i nie trzeba być specjalnie wykształconym twórcą, aby sprawdzić się jako kompozytor filmowy. To wszystko prawda, ale niech nas nie zwiedzie ton tych wypowiedzi - pisanie dobrej muzyki filmowej wcale nie jest sztuką łatwą. A to dlatego, że film od kompozytora wymaga.

Po pierwsze, nie pozwala stworzyć kompletnej, zamkniętej formy muzycznej, która dla "poważnych" kompozytorów stanowi istotę utworu. Można usłyszeć czasami jakąś muzyczną całość, ale przeważnie obrazom filmowym towarzyszą powtarzane krótkie motywy i tematy zanikające gdzieś niepostrzeżenie między ujęciami. Po drugie, praca dla filmu wiąże się z ogromną presją czasu, tutaj nie można szlifować pomysłów miesiącami. Filmowe partytury Kilara powstawały w tydzień, dwa, a nawet w krótszych terminach. Po trzecie, potrzebna jest intuicja, żeby film właściwie odczytać i muzycznie zinterpretować, oddać jego klimat, wydobyć emocje i jeśli trzeba, dopowiedzieć to, czego nie ma w obrazie. Przede wszystkim zaś film wymaga od kompozytora pokory wobec całości dzieła, którego jest on jedynie współtwórcą, małym trybikiem w wielkiej maszynie. Wszystkie te wymagania Wojciech Kilar spełnia w stu procentach i chociaż, jak sam mówi, dobra muzyka w filmie to loteria, jakimś trafem jego losy zawsze wygrywają.

Za rok minie 50 lat od powstania pierwszego filmu z muzyką Kilara - "Narciarzy" Natalii Brzozowskiej (1958). Dzisiaj jego dorobek zdaje się niepoliczalny. Jedni piszą, że wszystkich filmów było ponad 100, inni, że ponad 130, jeszcze inni, że ok. 150. Bo też co ująć w tej liczbie? Tylko te, do których Kilar specjalnie napisał muzykę, czy również te, w których wykorzystana została jego muzyka już wcześniej istniejąca (m.in. "Z punktu widzenia nocnego portiera", "Legenda Tatr", cykl "Opowieści weekendowe", "Persona non grata")? Czy seriale ("Przygody Pana Michała", "Trzecia granica", "Rodzina Połanieckich") należy liczyć jako jeden tytuł, czy raczej każdy odcinek osobno? A lista jest coraz dłuższa...

Współpracował prawie ze wszystkimi uznanymi reżyserami w Polsce, m.in. z Ku­tzem, Różewiczem, Hoffmanem, Konwickim, Hasem, Majewskim, Wajdą, Zanussim i Kieślowskim, tworząc z nimi klasykę naszego kina. W świecie znany jest również z filmów Polańskiego, Jane Campion, Paula Grimaulta i Coppoli. Tytułów, nawet tylko filmów znanych, nie sposób tutaj wymienić, aby nie pominąć jakiegoś ważnego dzieła. Na chybił trafił przypomnę zatem: "Salto", "Sami swoi", "Lalka", "Perła w koronie", "Zazdrość i medycyna", "Bilans kwartalny", "Trędowata", "Przypadek", "Smuga cienia", "Ziemia obiecana", "Kronika wypadków miłosnych", "Dracula", "Dziewiąte wrota", "Portret damy", "Pan Tadeusz"...

Najchętniej komponuje do obrazów, w których zawierają się wielkie uczucia i silne namiętności: "Wszędzie tam, gdzie dzieje się coś wielkiego, gdzie ludzie padają sobie w ramiona, gdzie pędzą konie, gdzie toczy się walka, gdzie staje się historia, gdzie jest widowisko - tam jest mój świat", powiedział w jednym z wywiadów. Ale jego muzyka doskonale sprawdza się również w filmach kameralnych, gdzie nie tylko towarzyszy dyskusjom na "wielkie tematy", ale też czynnie w nich uczestniczy. Docenił to m.in. Krzysztof Zanussi, pozostając wierny "swojemu" kompozytorowi. Wspomniany "Exodus", zatytułowany tak pod wpływem Marleya, jest wzajemnym ukłonem Kilara i Zanussiego. Został dedykowany reżyserowi, który utwór ten uczynił głównym bohaterem jednego ze swoich filmów.

Urszula Mieszkieło jest absolwentką muzykologii na Uniwersytecie Jagiellońskim. Specjalizuje się w muzyce filmowej ze szczególnym uwzględnieniem twórczości Wojciecha Kilara.

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]