Jedz, pij i zaciskaj pasa. Oczywiście pracownikom

Pracownicy pewnego znanego koncernu od lat słyszą, że trzeba zaciskać pasa. Jednocześnie widzą, jak kierownictwo spółki coraz mocniej i mocniej sobie tego pasa popuszcza.
w cyklu WOŚ SIĘ JEŻY
Czyta się kilka minut
Rafał Woś / Fot. Grażyna Makara /
Rafał Woś / Fot. Grażyna Makara /

12 czerwca. Zapamiętajcie Państwo tę datę. Tego dnia odbędzie się walne zgromadzenie akcjonariuszy spółki Agora. Polskiej grupy rozrywkowo-medialnej, która powstała oczywiście na bazie etosu solidarnościowej „Gazety Wyborczej”. A dziś szczyci się tym, że rozrosła się do wielkiego koncernu posiadającego (na własność lub częściowo) szereg portali internetowych, kilka stacji radiowych, wydawnictwo książkowe, księgarnię internetową, sieć kin, spółkę zajmującą się produkcją filmową, spółkę reklamy outdoorowej, sieć lokali gastronomicznych. I wiele innych. 

Owego 12 czerwca na walnym zgromadzeniu Agory stanie punkt o podwyższeniu wynagrodzeń dla członków rady nadzorczej spółki. Z 6 do 8 tys. złotych miesięcznie. Oraz z 9 do 12 tys. dla przewodniczącego rady. Zarząd – który przygotował projekt uchwały – tłumaczy, że uposażenia członków rady nie były przecież podwyższane od 14 lat. A w tym czasie zmieniła się zarówno wysokość zarobków w Polsce, jak i zwiększył się zakres obowiązków członków rady. 

„Na każdym kroku słyszymy, że nie ma pieniędzy” – napisały na wieść o tych planach działające w Agorze związki zawodowe. Mało tego, od kilku miesięcy w firmie trwa przecież akcja zwolnień grupowych. W jej wyniku z pracą pożegna się 150 osób, głównie z pionu poligraficznego. Nie pierwsze to zresztą zwolnienia. W ciągu ostatnich ośmiu lat Agora przeprowadzała aż pięć takich akcji. Ostatnio w 2016 roku, gdy pracę straciło ok. 170 osób. „Ci, którzy zachowali pracę, musieli się zgodzić na cięcia wynagrodzeń, honorariów, nieodpłatne przyjmowanie dodatkowych obowiązków, ogólne pogarszanie warunków pracy. Na każdym kroku słysząc, że spółka nie ma pieniędzy” – czytamy w oświadczeniu Agorowej Solidarności. Związkowcy dodają, że trudno im zachować spokój, gdy czytają, iż wynagrodzenie rady nadzorczej pozostaje na niezmienionym poziomie od 14 lat. „Większość pracowników Agory bardzo by chciała powiedzieć to samo o sobie. Chcielibyśmy nie doświadczyć żadnej obniżki od 2005 roku” – napisali. 

To kontekst, w jakim pojawia się plan podwyżek dla rady nadzorczej. Niejedyny. Ledwie kilka miesięcy temu Agora poinformowała, że w 2018 roku wynagrodzenia dla pięcioosobowego zarządu spółki wzrosły z 4,6 mln do 5,4 mln. Podobne podwyżki dla zarządu miały miejsce już wcześniej. Problem jest więc poważny. Koncern Agora od lat działa bowiem dokładnie w ten sam sposób – trwa oszczędzanie na pracownikach. Natomiast ci, którzy stoją w tym czasie na czele spółki, nie ponoszą żadnych wyrzeczeń. Przeciwnie. Inkasują wielomilionowe premie, hojne stałe wynagrodzenia i dywidendy.



POLECAMY: „Woś się jeży” – autorski cykl Rafała Wosia co czwartek na stronie „TP” >>>


To sytuacja tym bardziej bolesna, że Agora to nie pierwsza lepsza spółka giełdowa. To koncern, który wyrósł wprost ze zrywu ruchu pracowniczego Solidarność. Niedawno „Gazeta Wyborcza” obchodziła zresztą trzydziestolecie swojego powstania, którego termin jest ściśle przecież powiązany z datą historycznych wyborów 4 czerwca 1989 roku. Nie czas i nie miejsce, by opisywać tutaj tryb przekształcenia będącej wówczas solidarnościowym dobrem wspólnym „Wyborczej” w prywatny koncern Agora. Od pewnego momentu notowany również na giełdzie. Zaciekawionych odsyłam do głośnego niegdyś tekstu Ryszarda Bugaja (który był wśród założycieli „Gazety Wyborczej”) na ten temat. W tym miejscu warto powiedzieć tylko tyle, że firma, która tak wiele skorzystała w pierwszej fazie swojego istnienia na etosie Solidarności, powinna być szczególnie wrażliwa na temat społecznej niesprawiedliwości. A niestety nie jest.

Co wydarzy się 12 czerwca? Związki zawodowe apelują do walnego zgromadzenia o odrzucenie uchwały o podwyżkach. Zablokować jej jednak żadną miarą nie mogą, bo prawo na to nie pozwala. Jedyne, co im pozostało, to argumentacja odwołująca się do wartości. Piszą więc związki, że w obecnej sytuacji takie podniesienie płac rady nadzorczej będzie „niemoralne”. Bo najpierw jakąkolwiek, choćby symboliczną poprawę sytuacji, powinni poczuć pracownicy koncernu. Zwłaszcza że w skład rady nadzorczej wchodzą ludzie o ustalonej pozycji zawodowej i nielichym statusie materialnym. Np. Andrzej Szlęzak, partner w kancelarii prawnej SK&S, czy mająca za sobą imponującą karierę menadżerską Wanda Rapaczyński. 

Opinii publicznej pozostaje tylko obserwować, co się wydarzy. Tak niestety działa kapitalizm.

 
Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”