Janusz Szuber: Czerteż

Patrząc przez uchylone żaluzje
Czyta się kilka minut

Vis-ŕ-vis, na parterze willi Zaleskich, Hanka T.

Z trzema kotami, barczystym owczarkiem

I dozgonną miłością do hiszpańskiego języka

Jej dzieciństwa w Buenos Aires,

Gdzie Hanki ojciec, przez Witolda G.

Po latach opisany, redagował gazetę “El Amigo del Pueblo",

Ofiara - albo sprawca - kryminalnej afery,

Prawdziwej a może tylko wyssanej z poplamionego atramentem palca,

Aby zapis w “Dzienniku" miał dodatkowo swoje ciemne dno.

Bo skoro jest jak jest bez Jest wiekuistego,

To trzeba nam produkować na obraz i na miarę

Jakiś substytut metafizyki.

Czerteż

Że trzeba mi się spieszyć - o tym

Od dawna wiedziałem, a on dużo pił

I prowadził żywot lumpa, z dyplomem

Architekta i jakąś tam wokół siebie legendą,

Za śmietnikami w towarzystwie żuli

Stawiał, bo mu czasami ktoś za coś

Jakoś jeszcze płacił, nie można więc

Było być niczego pewnym.

Dziś żałuję, że zbyt łatwo dałem za wygraną

I wykonał wtedy tylko parę szkiców.

Patrzyłem z samochodu jak obchodzi cerkiew,

Notując proporcje i szczegóły tego

Miejsca, coraz bardziej już wydziedziczonego.

Połowa listopada, zwilgotniałe liście

Lepiły się do czarnych butów,

W których niedługo potem go pochowano.

To codzienne nieświętych przecież obcowanie,

I tych trochę rysunków, żeby zarobić na wódkę.

Więc skoro nie można być niczego pewnym,

Dla pewności powtórzę nazwę tego miejsca

Za “Słownikiem historyczno-geograficznym

Ziemi Sanockiej w średniowieczu"

Adama Fastnachta:

1439 Czertesch, 1442 Czartersz,

1448 Czarteza, 1464 Czertesz,

1515 Czertez.

Augustyn

Lubiłeś nas zaskakiwać, Abe,

Listami w kopertach klejonych z kolorowych tygodników

Albo podarkami, których przeznaczenia

Należało się długo domyślać.

Tym, co i jak mówiłeś

Abe nie z tej ziemi.

Także ten prawostronny wylew,

Akurat po twojej trzeciej książce,

Kiedy dwie poprzednie nie przyniosły sukcesu

Na który tak bardzo czekałeś,

Zaskoczył i trzyma nas w uścisku

Jak paść kłusownika.

Kto ciebie odmienił, Abe,

I jaki miał w tym cel,

Że siedzisz teraz z miną kosmity

Rozbawionego tym tutaj osobliwym światem

I nazywasz to nowe przy pomocy czegoś

Co jest dopiero na pograniczu mowy,

Kpiąc w żywe oczy oczami zza grubych szkieł

Odnalezionych wreszcie okularów

Z dyskursu literatury

I ich, czyli naszego, zawstydzonego sobą,

Będzie lepiej, Abe.

2004

Od autora:

Rzeczownik “czerteż" pochodzenia ruskiego (ukraińskiego) należy do grupy nazw “żarowych", związanych z archaiczną gospodarką w Karpatach: wypalaniem i karczowaniem terenów zalesionych pod przyszłe osadnictwo. Stąd cała seria znaczeń kluczowych w antropologii: ognia, miejsc, praktyk oswajających poza-ludzkie etc.

Tytuł tego cyklu lub jak kto woli poematu (ze względu na biograficzne i metaliterackie wtręty) wziąłem od podsanockiej miejscowości; znajdująca się tam, w niechlujnym otoczeniu szpetnych popegeerowskich zabudowań i ministacji benzynowej, drewniana, wielkiej urody cerkiew z 1742 należy do moich miejsc szczególnych.

Sanok, październik 2004

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 05/2005