Jakie miejsce w naszym życiu powinna zajmować codzienna praca

Czy czterodniowy tydzień pracy byłby remedium na zmęczenie? A może po prostu uwierzyliśmy, że to, co robimy „od 8 do 16”, ma ostatecznie definiować to, kim jesteśmy?
Czyta się kilka minut
Monika Ochędowska // Fot. Grażyna Makara / Katarzyna Włoch // Tygodnik Powszechny
Monika Ochędowska // Fot. Grażyna Makara / Katarzyna Włoch // Tygodnik Powszechny

Filozofowie piszą o tym od kilku dekad: fundamenty naszego świata są coraz mniej pewne. Nadszedł czas roztapiania wzorców i negocjowania wzajemnych relacji. Nie wiemy, ku czemu zmierzamy, ale to, co zastaliśmy, nie bardzo nam się podoba. 

Zerknijmy na badania, które przytacza w swoim tekście Marek Rabij. Pokazują one, że to, co robimy w pracy, nijak się ma do naszych pasji i zainteresowań. Więcej: prawie 80 proc. z nas nie widzi nawet sensu wykonywanych codziennie obowiązków. Tak nam to daje w kość, że prawie połowa z nas w weekendy nie ma siły na nic poza odpoczynkiem. 

Wszystko to sprawia, że nie boimy się już utraty pracy – po prostu nie wiemy, jakie miejsce powinna mieć w naszym życiu. Czy czterodniowy tydzień pracy byłby remedium na ten stan rzeczy? A może po prostu uwierzyliśmy, że to, co robimy „od 8 do 16”, ma ostatecznie definiować to, kim jesteśmy?

Wątpliwości mnoży „krajowy” reportaż Martyny Pietrzak-Sikorskiej, pokazujący, że podczas gdy jedni w pracy się nudzą, inni w ogóle nie mają szans na zajęcie, dzięki któremu mogliby się utrzymać. Mimo że mamy dziś najniższe bezrobocie w Unii, ludzie wchodzący na rynek pracy nie są zadowoleni z szans, które otrzymują. Kto obiecał im, że będzie inaczej? „Pamiętam, jak tuż przed wstąpieniem Polski do Unii Europejskiej nasz wykładowca przekonywał, że teraz decydujące znaczenie będzie miał poziom wykształcenia” – pisze Paweł Marczewski w tekście otwierającym dział krajowy.

Cóż, pamiętają to również rozmówcy Pietrzak-Sikorskiej. Może dlatego 70 proc. ludzi przed trzydziestką odczuwa stres przed obowiązkami dorosłości. Nie dlatego, że nie chcą ich podjąć, po prostu koszty życia, o którym marzą, stają się zbyt wysokie. „Ludzie miesiącami szukają pracy, czynsze za wynajem są absurdalne, perspektyw na własne mieszkanie brak” – mówi jedna z rozmówczyń dziennikarki.

Opowieść o negocjowaniu swojego miejsca w świecie jeszcze bardziej komplikuje tekst Maksa Cegielskiego, który znajdą Państwo w magazynie literackim „Książki w Tygodniku”. Autor pisze o tym, jak obiecywano nam, że upadek socjalizmu i neoliberalizm lat 90. zamkną wreszcie niechcianą przeszłość. Tymczasem ona wciąż się w naszych opowieściach odradza. Nie wynegocjujemy nowego porządku bez domknięcia tego, co za nami.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 50/2025