Złudzeń w sprawie czystości współczesnego futbolu wprawdzie nigdy nie było wiele, ale jednak fakt, że sam sekretarz generalny UEFA (dziś umieszczony jeszcze wyżej, bo na szczycie światowej federacji piłkarskiej) Gianni Infantino pisał czołobitne maile i doradzał arabskim właścicielom Manchesteru City czy Paris Saint Germain, jak mogą obejść zasady tzw. finansowego fair play, robi niejakie wrażenie. Podobnie jak wiadomość o negocjacjach i tak najbogatszych klubów, które w celu dodatkowego zwiększenia dochodów zastanawiają się nad opuszczeniem macierzystych lig i powołaniem własnych rozgrywek.
Z punktu widzenia szarego kibica najbardziej przykra jest informacja, że są kluby, w których piłkarze dostają premie za… przywitanie się z widownią i podziękowanie jej po ostatnim gwizdku sędziego (grający w PSG Neymar za pomachanie w kierunku fanów kasuje 375 tys. euro miesięcznie). I pewnie jeszcze świadomość, że nawet mając tę wiedzę, ów kibic nie może się doczekać następnego meczu. Stając się w ten sposób współwinnym. ©℗
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















