Indeks

Od wielu lat czerwiec jest dla mnie miesiącem egzaminowania studentów; od lat każdy egzamin zaczynałem od frazy „proszę o indeks i kartę”.

Czyta się kilka minut

1

W tym roku mówiłem tylko: „proszę o imię i nazwisko” i przeszukiwałem listę, dostarczoną przez dziekanat.

2

Trudno się z tym oswoić, ale fakt pozostaje faktem: papierowy indeks, będący dotychczas podstawowym dokumentem poświadczającym rozpoczęcie studiów, ich przebieg i zakończenie – na naszych oczach zniknął z życia studentów Uniwersytetu Jagiellońskiego i ich nauczycieli. Zastąpił go indeks elektroniczny, czyli zbiór wpisów do systemu USOS.

3

Nie sądzę, by dało się dzisiaj uchwycić sens tego zdarzenia i jego konsekwencje. Na razie trwa okres przejściowy: część studentów wciąż jeszcze nosi ze sobą indeksy i prosi o wpisanie do nich wyniku egzaminów; my, nauczyciele, podpisujemy się, dodając, że nie jest to dokument, lecz pamiątka.

4

Nie lubię łatwego sentymentalizmu, nie piszę elegii na odejście studenckiego indeksu, nie mogę się jednak oprzeć wrażeniu, że korzyści z wprowadzonej zmiany są niewielkie, za to jej negatywna symbolika – wyraźna. W papierowym indeksie widoczny był personalny wymiar studiowania. Ktoś konkretny, ten, a nie inny, wpisywał własną ręką nazwy przedmiotów i nazwiska nauczycieli; ktoś konkretny wpisywał ocenę i podpisywał się osobiście. Te wpisy i te podpisy mogły potem trwać w czyjejś pamięci i ożywiać ją. W indeksie elektronicznym ślady obecności zostają radykalnie osłabione albo po prostu znikają.

5

Wiadomo: indeks elektroniczny jest nowocześniejszy od papierowego. Jasne jest i to, że rezygnacja z dotychczasowego dokumentu jest kolejnym krokiem w stronę biurokratyzacji nauki. Czekają nas dalsze kroki. Jestem ciekaw, kto pierwszy wpadnie na myśl, że uczelnie wyższe mogą być zastąpione przez internetowe kursy. Jestem ciekaw, nie chciałbym jednak dożyć realizacji tego pomysłu.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 27/2012