Historie szczęśliwe, ale nie zawsze do końca. III dzień Festiwalu Conrada

Cztery spotkania – o języku, który nie zawsze działa, o Polsce widzianej z różnych miejsc, o literaturze rodzącej się z wykluczenia i o bolesnej pamięci zapisanej w pieśniach.
Czyta się kilka minut
Na zdjęciu od prawej: Anna Goc, Karolina Wiktor, Klaudia Muca-Małek. Kraków, 22 października 2025 r. // Fot. Jakub Starzyk
Na zdjęciu od prawej: Anna Goc, Karolina Wiktor, Klaudia Muca-Małek. Kraków, 22 października 2025 r. // Fot. Jakub Starzyk

Spotkanie „Innymi słowy” dotyczyło języka, który nie zawsze działa tak, jak byśmy chcieli. Anna Goc i Karolina Wiktor mówiły o tym, jak trudno jest porozumiewać się, gdy traci się dostęp do słów lub gdy używa się języka niezrozumiałego dla większości. Goc, autorka książki „Głusza”, opowiadała o świecie osób niesłyszących i o tym, że język migowy to nie tylko narzędzie, ale część tożsamości. Wiktor, która po udarze musiała nauczyć się mówić od nowa, opowiadała o języku jako polu codziennej pracy i wysiłku. Rozmowa pokazała, że komunikacja nigdy nie jest oczywista – wymaga od nas wysiłku, który jednak zawsze się opłaca.

„Inne życia, inne Polski” było z kolei spotkaniem o tym, jak literatura potrafi rozbierać nasz kraj na czynniki pierwsze. Weronika Murek mówiła o swojej najnowszej powieści „Urodziny” – o codzienności, w której groza miesza się z realizmem, a bohaterka gubi się w świecie niepewnej pracy i wypalonej wspólnoty. Robert J. Szmidt opowiadał o Wrocławiu jako mieście zrodzonym z ruin, idealnym tle dla postapokaliptycznych historii, gdzie czarny humor jest jedną z form przetrwania. Z kolei Adam Ubertowski w „Mesjaszu” połączył historię i fikcję, pokazując, że mitologia lat 80. do dziś rzutuje na nasze myślenie o świecie. Jedno jest pewne – nie ma jednej Polski.

Spotkanie „Smutek, który podąża za nami” obracało się wokół doświadczenia pisania z marginesu – o tym, jak literatura rodzi się z wykluczenia, a język może być zarówno domem, jak i narzędziem przemocy. Norman Erikson Pasaribu, autor tomu prozatorskiego „Nie do końca szczęśliwe historie”, mówił o życiu i twórczości osoby queer z ludu Bataków w Indonezji, gdzie kolonialne prawo wciąż kształtuje codzienność. 

Jego opowieści, pełne ironii i czułości, są próbą negocjacji z tym, czego nie da się zmienić: religią, władzą, pamięcią. W świecie, w którym nawet niebo ma problem z wodą, a świętość bywa parodią, humor staje się formą przetrwania. Pasaribu opowiadał też o języku jako przestrzeni utraty – batackie słowa giną, indonezyjski kolonizuje, a dostęp do własnych archiwów wymaga wizy. W jego książkach powracają pytania o imię, korzenie i godność. Pisanie i przekład traktuje jako formę solidarności – sposób, by nadać sens smutkowi, który nie znika, ale daje się opowiedzieć.

Wieczór zamknął wykład o Aleksandrze Kulisiewiczu – pieśniarzu, więźniu KL Sachsenhausen i archiwiście obozowych pieśni. Jacek Staniszewski prowadził uczestników przez jego biografię, w której kabaretowy wykonawca sprzed wojny pełnił funkcję „żywego archiwum” cudzych głosów. Kulisiewicz po wyjściu z obozu przez dekady zbierał utwory współwięźniów, dyktował do magnetofonu wycinki z archiwów Auschwitz i Majdanka, systematyzował twórczość powstałą w nieludzkich warunkach. 

Był badaczem, wykonawcą i świadkiem – nagrywał dla Smithsonian Folkways i Le Chant du Monde, publikował analizy o muzyce jako narzędziu samoobrony psychicznej, a jego mieszkanie wypełniały teczki i taśmy. Staniszewski przypomniał też o diagnozie „syndromu KZ”, o pamięci, która nie pozwala żyć „normalnie”, i o paradoksie: ogromne, unikatowe archiwum Kulisiewicza czeka dziś w USHMM w Waszyngtonie. To była opowieść o ratowaniu głosów – przeciw zapomnieniu i dla przyszłych słuchaczy.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”