Gra w zadowolenie

Czytając w “Książkach w Tygodniku" (“TP" nr 50/04) o książkach dzieciństwa, przypomniałam sobie własną, przedwojenną - “Pollyanna" Eleanor Hodgman Porter. Spaliła się razem z moim domem 4 stycznia 1945 r.
Czyta się kilka minut

Książka jest pogodna, dowcipnie napisana, dobrze się czyta. Losy ubogiej dziewczynki, sieroty, i jej praktykowana “gra w zadowolenie" wywarły wpływ na całe moje życie. Podobnie jak na wszystkich mieszkańców miasteczka, w którym żyła. Jej dziecięca wrażliwość, życzliwe odnoszenie się do wszystkich, chęć niesienia pomocy, bynajmniej nie pachną w książce dydaktycznym smrodkiem, który mógłby zrażać małych czytelników. Może warto uczyć już dzieci, że w każdej, najtrudniejszej nawet sytuacji trzeba szukać jakiejś dobrej strony i umieć się nią cieszyć? Może wówczas wyrośnie mniej sfrustrowanych i niezadowolonych z życia ludzi? Gdy Pollyanna dostała na gwiazdkę z instytucji charytatywnej zamiast wymarzonej lalki kule inwalidzkie, jej żyjący jeszcze wtedy ojciec wytłumaczył jej, że może się bardzo cieszyć, bo ich nie potrzebuje. Tak uczył ją “gry w zadowolenie".

JADWIGA MARCINIAK (Bytom)

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 04/2005