Gra granicą. „Kryzysu migracyjnego” na zachodzie Polski nie ma, ale narracja działa

Prawica znów może mieszać i serwować koktajl ulubionych lęków: muzułmańscy migranci, Niemcy, Tusk uległy wobec Berlina i Brukseli oraz Unia. Ale decyzję rządu Tuska o przywróceniu kontroli na granicy też tłumaczy logika lękowej narracji.
Czyta się kilka minut
Michał Kuźmiński, dziennikarz Tygodnika Powszechnego
Michał Kuźmiński // Fot. Grażyna Makara

Kiedy w 2007 r. podczas reporterskiej podróży po zachodniej granicy zatrzymaliśmy się z Michałem Olszewskim w Görlitz, sądziłem, że ostatni raz w życiu pokazuję niemieckim pogranicznikom paszport. Wśród strażników panowało już rozluźnienie, w grudniu Polska miała wstąpić do strefy Schengen. Zaczynał się czas otwartej Europy. 16 października 2023 r. wyrywkowe kontrole na granicy przywróciły Niemcy – w odpowiedzi na nielegalną migrację organizowaną przez Rosję i Białoruś. 7 lipca 2025 r. przywraca je Polska – w odpowiedzi na działania Niemców przerzucających do Polski niechcianych u siebie cudzoziemców oraz na presję rodzimej prawicy. Pisze o tym Marek Rabij w artykule „Strachy w Schengen”.

Dla polityków prawicy to złota okazja, mogą znów mieszać i serwować koktail ulubionych lęków: muzułmańscy migranci, Niemcy, Tusk uległy wobec Berlina i Brukseli oraz Unia. Nie trzeba się wysilać, wystarczy powtarzać przekazy, podawać dalej filmiki, mniejsza o to, czy prawdziwe, i czekać, aż promujące emocjonalne treści algorytmy społecznościowe zrobią swoje. Wtedy prawda przestaje mieć znaczenie.

Choć, jak pisze Rabij, „kryzysu migracyjnego” na zachodzie Polski po prostu nie ma, to narracja działa w najlepsze. PiS i Konfederacja ścigają się o względy sympatyków Ruchu Obrony Granic zwołanego przez Roberta Bąkiewicza (który, przypomnijmy, uznał demokrację za jeden z najgłupszych systemów, jakie stworzył człowiek, a Janusza Walusia – za bohatera), do głosu dochodzi nawet przaśny rasizm – bo jak inaczej nazwać zgłoszony przez PiS pomysł ustawy zakazującej wjazdu do Polski osobom z Afryki Północnej i Bliskiego Wchodu? Ale decyzję rządu Donalda Tuska o przywróceniu kontroli na granicy też tłumaczy logika tej narracji. W ostatecznym rozrachunku Europa znów się zamyka – w granicach i w lęku.

Na szczęście to nie jedyna narracja w Europie. Antonina Palarczyk pisze w dziale Wiara o tym, jak słynny ośrodek duchowości we francuskim Taizé pomaga imigrantom. To opowieść o konkretnym działaniu w odpowiedzi na problem, bez demonizowania go, ale też bagatelizowania. Gdy politycy straszą, że migracja zagraża chrześcijańskiej tożsamości Europy, Taizé przypomina, że centralną wartością tej tożsamości jest otwartość.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 28/2025