Reklama

Granica warta zachodu

Granica warta zachodu

25.09.2007
Czyta się kilka minut
50 lat temu dziennikarze "Tygodnika" Maciej Malicki i Tadeusz Żychiewicz oraz fotoreporter Wojciech Plewiński podróżowali wzdłuż zachodniej granicy,przez tereny, jak głosiły władze, przywrócone do macierzy. Od Nysy do Szczecina. Przywieźli materiał pokazujący Polskę, która przegrywała batalię o kolonizację powojennych nabytków. Miasta znikały, rozbierane na cegłę potrzebną do odbudowy Warszawy, część przesiedleńców uciekła. O przekroczeniu granicy z NRD mogli tylko pomarzyć. Przejechaliśmy tą samą trasą, żeby zanotować, jak polski Zachód wygląda po pół wieku i jaka jest dzisiaj jego specyfika.
Po lewej: Biedaszyby pod Wałbrzychem wciąż działają. Po lewej: odradza się spalony targ w Słubicach /fot. MICHAŁ KUŹMIŃSKI
W

Wałbrzych. Miasto rozłamane

Po krachu tutejszych kopalni z początku lat 90. Wałbrzych stał się poręcznym symbolem ciemnej strony transformacji. Jeszcze w 2002 r. w prawie 130-tysięcznym mieście pracy nie miało 16 tysięcy ludzi. Z biedaszybów żyło co najmniej 3 tysiące.

I nagle zjawił się książę z bajki. Na imię miał Wielki Biznes. Zamieszkał na północnych obrzeżach miasta, w strefie ekonomicznej, postawił tam pałace z blachy trapezowej, aluminium i stali. Cersanit podobny do azteckiej piramidy, Toyota, producenci węży gumowych, kierownic, zagłówków, podzespołów. Pracuje tam dziś 7 tys. ludzi, a wkrótce ruszą kolejne inwestycje.

Po drugiej stronie Wałbrzycha spośród gór wyrastają kamienice Boguszowa-Gorców. Do początku lat 90. działały tu trzy kopalnie barytu, wydobywano też węgiel, prawie pięćset lat, aż do...

19936

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Masz już konto? Zaloguj się 

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Jeśli założysz bezpłatne konto, możesz za darmo czytać 3 płatne teksty miesięcznie. Wykup dostęp, by czytać bez limitu najnowsze wydanie i numery archiwalne od 2003 roku! 

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]