Gowin i ksenofobia

Czyta się kilka minut

Z zainteresowaniem przeczytałem zamieszczony na stronie internetowej „Tygodnika” komentarz red. Kaliny Błażejowskiej pt. „Ksenofobia według Gowina”. Mogę przytoczyć jeszcze jeden argument demaskujący obłudę twierdzenia Jarosława Gowina o rzekomym braku nietolerancji i ksenofobii w Polsce. Tym argumentem jest wyjątkowo ohydna, oparta na ksenofobii kampania małopolskich kandydatów jego własnej partii – Polska Razem – do Sejmu przed ostatnimi wyborami.

Polegała ona m.in. na organizowaniu w małopolskich miejscowościach antyimigranckich demonstracji z udziałem pseudokibiców i bojówkarzy skrajnej prawicy, na których głoszono apokaliptyczne wizje „islamizacji Polski” w razie przyjęcia uchodźców. Wiece takie zorganizowano co najmniej w Tarnowie, Bochni i Kościelisku. Podhale zostało zaśmiecone wielkimi banerami z napisami „Stop nielegalnym imigrantom”. To tego typu działania w znacznym stopniu przyczyniły się do obecnej fali ksenofobii, do tego, że rośnie liczba przypadków agresji przeciwko osobom o innym wyglądzie czy kolorze skóry, a słowo „uchodźca” w wielu szkołach stało się używanym przez dzieci wyzwiskiem.

Nie sposób przyjąć, że pochodzący z Krakowa Jarosław Gowin o tych wybrykach kandydatów swojej partii nie wiedział. Musiał je co najmniej aprobować, a odpowiedzialność za nie obciąża jego konto jako lidera partii. Konkluzja jest niestety taka, że Jarosław Gowin sam ponosi znaczną część odpowiedzialności za falę ksenofobii, której istnienie usiłuje negować.


Tekst Kaliny Błażejowskiej dostępny na: powszech.net/ksenofobia

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 27/2016