Gospodarka: to się w urnie nie mieści

Czyta się kilka minut

Wyobraźmy sobie, że tuż przed rozpoczęciem Euro 2012 Stadion Narodowy i kilka mniejszych aren turnieju zalewa powódź. Wyobraźmy sobie i to, że początek rozgrywek zbiega się w czasie z końcem kampanii prezydenckiej. Walczący o reelekcję prezydent chwaliłby się, jak sprawnie współpracuje z rządem przy usuwaniu skutków klęski. Rywale wypomnieliby mu, że nie potrafił zapewnić bezpieczeństwa kluczowym elementom infrastruktury. Być może rozkład temperatur debaty ułożyłby się inaczej, ale jedno wydaje się niemal pewne – że nikt nie odważyłby się nie zabrać głosu w tak ważnej sprawie.

Ostatni tydzień czerwca przyniósł tymczasem nie tylko finał pierwszej tury wyścigu do pałacu prezydenckiego, ale także gwałtowny skok cen prądu po tym, jak ulewa doprowadziła do wyłączenia części bloków w największej polskiej elektrowni Bełchatów i w dwóch mniejszych. Zaczęły się również wakacje – i pierwsze upały. Energetycy od dawna z niepokojem patrzą o tej porze roku na pobór mocy, który sięga systemowych maksimów, grożąc tzw. blackoutem. Polska nie wytwarza tyle prądu, ile potrzebuje. Latem, przy niskich stanach rzek, elektrowniom dodatkowo brakuje wody do chłodzenia bloków i muszą zmniejszyć wydajność. Sytuację ratuje import.

Teraz problemy zaczęły się od powodzi, niewiele to jednak zmienia. Ich prawdziwym źródłem są zaniechania. Eksperci od lat alarmują, że pytanie o blackout w Polsce nie brzmi „czy”, lecz „kiedy” – i od lat nikt nie chce ich słuchać.

Prąd nie stanowi więc dobrego paliwa do politycznej polaryzacji ani dla PiS-u walczącego o drugą turę dla Dudy, ani dla Platformy Trzaskowskiego. A obie partie są tu jednakowo winne.

W tracie epidemii, która sprowadzi na Polskę najgłębszą recesję w dziejach wolnego rynku, żaden kandydat nie raczył też przedstawić planu na wyprowadzenie gospodarki z korkociągu. Symbolicznego wymiaru nabrał w tej sytuacji kuriozalny spór o bezrobocie, które – jak zauważył Trzaskowski – wzrosło podczas lockdownu do miliona osób, choć i tak było niższe niż za rządów PO – czego nie omieszkał zaznaczyć Duda.

Truizmy kontra archiwalia. Na więcej, zdaniem kandydatów, nie zasługujemy. ©℗

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 27/2020