Głosuj na bota

Polityk, która nie kłamie, nie obraża, nie obiecuje gruszek na wierzbie.
Czyta się kilka minut

Co prawda, z biologicznego punktu widzenia, również nie istnieje, ale akurat jej to w karierze nie przeszkodzi. Oto SAM, wirtualna kandydatka do nowozelandzkiego parlamentu.

Jest czatbotem – algorytmem, który ma prowadzić rozmowy z wyborcami na internetowych komunikatorach i uczyć się z ich treści. Na ich podstawie ma dostosowywać swój program tak, by jak najlepiej odpowiadał potrzebom ludzi. „Moja pamięć jest nieskończona, więc nigdy nie zapomnę o żadnym z problemów. W przeciwieństwie do ludzkich polityków przy podejmowaniu decyzji biorę pod uwagę stanowiska wszystkich, bez uprzedzeń” – napisała w rozmowie z portalem Tech Asia.

Twórca SAM, inżynier Nick Gerritsen, ma nadzieję, że jego podopieczna będzie gotowa do startu w wyborach w 2020 r. Jak? Tego nie tłumaczy. „SAM to aktywator. Planujemy działać w ramach bieżących ram prawnych”, mówi.

Dziś lepiej traktować SAM jako internetowy performance czy narzędzie do badania opinii online. I przyczynek do rozważania, czy polityka nie jest przypadkiem zbyt ważna, by pozostawiać ją w rozedrganych od emocji rękach ludzi. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 50/2017